piątek, 19 stycznia 2018 r.

Lublin

Policjant odszedł ze służby, bo nie radził sobie z agresją. Wcześniej bił i raził paralizatorem?

Dodano: 8 grudnia 2017, 21:23

Zakończył się proces odwoławczy przedsiębiorcy, oskarżonego o usiłowanie napaści na policjantów. Mężczyzna twierdzi, że sam był bity i rażony paralizatorem przez mundurowego. Policjant ten pożegnał się już ze służbą, bo nie radził sobie z agresją.

O sprawie po raz pierwszy pisaliśmy w czerwcu. 54-letni pan Krzysztof* został wówczas skazany na 8 miesięcy więzienia w zawieszeniu na 2 lata. Sąd uznał, że obrażał i usiłował uderzyć policjanta. Chodzi o wydarzenia z kwietnia 2014r. Przedsiębiorca spędzał wtedy czas w bistro przy Krakowskim Przedmieściu w Lublinie. Był z kolegą.

– Kiedy zapłaciliśmy rachunek, kolega chciał jeszcze skorzystać z toalety, ale kelnerki mu zabroniły – wspomina pan Krzysztof. – Wtedy stanąłem przed wejściem do ogródka i informowałem przychodzące osoby, że nie będą mogły używać toalety.

Obsługa bistro wezwała policję. Na miejscu zjawił się Arkadiusz K. z towarzyszącą mu policjantką. Przewieźli pana Krzysztofa i jego kolegę do komisariatu przy ul. Okopowej.

– Kiedy szliśmy korytarzem, policjant kilka razy poraził mnie paralizatorem – mówi pan Krzysztof. – Weszliśmy do pokoju i od razu dostałem strzał pięścią w twarz. Byłem w kajdankach, więc padłem na podłogę.

Z późniejszej opinii lekarza wynikało, że 54-mógł zostać pobity. Mężczyzna zawiadomił prokuraturę, ale sprawę umorzono. Śledczy uznali, że skoro na wyposażeniu pierwszego komisariatu nie ma paralizatora, to Arkadiusz K. nie mógł użyć takiego sprzętu. Następnie śledczy oskarżyli przedsiębiorcę o znieważenie i usiłowanie napaści na policjanta. Miało do tego dojść m. in. przy Krakowskim Przedmieściu. Podczas śledztwa policjanci zgodnie zeznawali, jak przedsiębiorca się z nimi szarpał, obrażał i próbował uderzyć Arkadiusza K.

– Jedynym obiektywnym dowodem w sprawie są nagrania wideo. Widać na nich, że żaden policjant się z nami nie mocuje, nie zakłada żadnych chwytów – przekonywał w piątek w sądzie pan Krzysztof. – Policjanci tak zeznali, bo byli pewni, że nie ma nagrań. Dopiero po roku dotarłem do nich na własną rękę.

54-latek zwracał również uwagę na nadzwyczajną spójność zeznań policjantów z patrolu.

– Powstały metodą kopiuj – wklej, nawet błędy ortograficzne się powtarzają – wskazywał pan Andrzej. – Mundurowi mówili, co im ślina na język przyniesie. Policjantka przedstawiła siedem różnych wersji wydarzeń.

54-latek i jego kolega domagają się przed sądem uniewinnienia. Ich zdaniem zeznania policjantów są niewiarygodne. Wskazują też, że podczas feralnej interwencji Arkadiusz K. nie powinien już być w służbie. Policjant od lat leczył się w poradni zdrowia psychicznego. Lekarze stwierdzili, że jest wybuchowy, ma trudności z samokontrolą, cierpi na nagłe zmiany nastroju oraz ma „obniżoną tolerancję na stres i wszelkie obciążenia emocjonalne”. Jeszcze przed umorzeniem śledztwa Arkadiusz K. został uznany za niezdolnego do służby i pożegnał się z mundurem. Wyrok w sprawie przedsiębiorcy zostanie ogłoszony 13 grudnia.

>>>

Zobacz także: Policjanci na ławie oskarżonych. Przypalanie paralizatorem podczas interwencji

WIDEO

Mors
lubelak
qwerty
(17) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Mors
Mors (11 grudnia 2017 o 08:43) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
A to prawda ! Też miałem paru fajnych kolesi...Gdy poszli do policji zmienili się nie do poznania ! Pijąc z nimi wódkę- czułem się jak na przesłuchaniu... Taką psią czujność cały czas czułem na sobie... Odpuściłem sobie te znajomości...
Rozwiń
lubelak
lubelak (11 grudnia 2017 o 03:22) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
qwerty napisał:
Za bandytami w mundurach stoją sądy ! To sądy właśnie chronią tych bandytów ! Ziobro robi właśnie z nimi porządek :-)
 Zanim Pan Ziobro zrobi z nimi porządek to trochę wody upłynie ale ja wraz z rodziną i znajomymi mamy swój sposób mianowicie nie wpuszczamy policjantów do domu - kiedyś jeden ze znajomych poszedł do policji i później chciał podtrzymywać kontakty to wszyscy go wypraszaliśmy grzecznie i dawaliśmy do zrozumienia że nie zadajemy się z takim elementem - po jakimś czasie zrozumiał i już nie przyjeżdżał dlatego żadnych grilli, żadnych imprez i innych w towarzystwie mundurowych i niech się leczą ze zoraną psychą na wcześniejszych emeryturach
Rozwiń
qwerty
qwerty (10 grudnia 2017 o 09:54) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Za bandytami w mundurach stoją sądy ! To sądy właśnie chronią tych bandytów ! Ziobro robi właśnie z nimi porządek :-)
Rozwiń
Gość
Gość (10 grudnia 2017 o 05:29) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Jak to możliwe, że bandycki mdena w mundurze sobie spokojnie "odszedł ze służby", zamiast zostać dyscyplinarnie wypindolonym bez żadnych świadczeń i wtrąconym do aresztu z zarzutami tortur i usiłowania okaleczenia człowieka, a nawet morderstwa??? Jaka knaalia z lokalnych władz stoi za tym gindą?
Rozwiń
Floyd
Floyd (9 grudnia 2017 o 20:07) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ten policjant nie był zły. On był po prostu chory psychicznie.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (17)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!