wtorek, 22 sierpnia 2017 r.

Lublin

Policjant sięgnął DNA

Dodano: 10 kwietnia 2007, 15:16

Badanie śladów genetycznych potwierdziło, że policjant z Lublina zgwałcił zatrzymaną studentkę.

Nasienie znalezione na pościeli w celi, gdzie nocowała, pochodzi od sierżanta Grzegorza K.

- DNA to dowód, który jednoznacznie przesądza, że Grzegorz K. dopuścił się zarzucanego mu przestępstwa - mówi Marek Woźniak, zastępca prokuratora okręgowego w Lublinie.
Wynik badania, który właśnie dotarł do prokuratury, wykonał Zakład Medycyny Sądowej Akademii Medycznej w Lublinie. Nasienie policjanta zostało znalezione na poszwie poduszki, na której w celi spała zatrzymana studentka.

Dziewczyna trafiła tam nocą 26 lutego. Szła pijana ulicą. Nie chciała podać patrolowi policji swojego adresu. Z celi wyszła następnego dnia rano. Koleżance opowiedziała, że nocą dwukrotnie odwiedził ją policjant, który odbył z nią stosunek seksualny. Po dwóch dniach to samo powtórzyła w prokuraturze. Opis policjanta pasował do Grzegorza K. Sąd aresztował sierżanta. Prokuratura postawiła mu zarzut wykorzystania bezbronności dziewczyny w izbie zatrzymań i wykorzystania jej seksualnie. Grozi za to do 8 lat więzienia.

Grzegorz K. twierdził, że w pojedynkę ani razu nie wchodził do celi studentki. Jednak jego wersji przeczyły zeznania policjantów, którzy tej nocy dyżurowali w izbie zatrzymań. Ale oskarżany o gwałt funkcjonariusz miał też zagorzałych obrońców. Zaraz po zatrzymaniu stanęli za nim murem koledzy z Komendy Miejskiej. Policyjni związkowcy wynajęli mu nawet adwokata. Głośno mówili, że prokuratura jest stronnicza.

Ale wczoraj zmienili zdanie. - Nie mieliśmy dojścia do dowodów prokuratury, chcieliśmy podtrzymać Grzegorza K. na duchu - powiedział nam Janusz Antoniuk, przewodniczący lubelskiego oddziału związku policjantów. - Ale wynik badania przesądza sprawę. Taka osoba nie może nosić munduru.

Policja chce jak najszybciej pozbyć się Grzegorza K. ze swych szeregów. - Wyniki badań powinny przyspieszyć postępowanie dyscyplinarne - mówi Janusz Wojtowicz, rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie.

Prokuratura będzie teraz sprawdzać, czy Grzegorz K. w podobny sposób nie zachowywał się również wobec innych zatrzymanych kobiet. Oceniła już postępowanie jego trzech kolegów, którzy 26 lutego dyżurowali w izbie zatrzymań.
- Nic nie wskazuje na to, że wiedzieli, co zrobił - mówi prokurator Woźniak.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!