środa, 22 listopada 2017 r.

Lublin

Pomóżmy chorej Angelice!

  Edytuj ten wpis
Dodano: 9 lipca 2010, 20:13

Angelika jest bardzo chora. Ma nowotwór złośliwy miednicy. W Polsce straciła szanse na operację, bo są przerzuty do płuc. Jedyna nadzieja w leczeniu w zagranicznej klinice.

– Bardzo proszę o każdą złotówkę, która pozwoli mi wyjechać na leczenie. Jestem przekonana, że się uda i będę zdrowa – mówi Angelika Żelazko.

Nastolatka zachorowała w 2007 roku. Bardzo ją bolała lewa noga w okolicach pachwiny. Trafiła do Dziecięcego Szpitala Klinicznego w Lublinie, gdzie została poddana szczegółowym badaniom. Diagnoza lekarzy brzmiała jak wyrok: nowotwór złośliwy miednicy małej.
– To był dla nas szok, nie mogliśmy w to uwierzyć. Angelika zawsze była zdrowa, wesoła, pełna energii, nie chorowała – mówi Beata Żelazko, mama Angeliki. – Od razu lekarze zastosowali chemioterapię. Ciężko było nam patrzeć, jak córka cierpi.

Później Angelika trafiła do szpitala we Wrocławiu, gdzie lekarze usunęli guza. Wydawało się, że już wszystko będzie dobrze. Ale we wrześniu 2009 roku nastąpił nawrót choroby. Kolejna chemia, kolejna operacja. Po dwóch miesiącach nowotwór znów zaatakował. Lekarze uznali, że trzeba amputować nogę wraz z miednicą i innymi narządami. To ich zdaniem ma powstrzymać rozwój choroby.

– Ale teraz okazało się, że córka ma przerzuty do płuc. Profesor z Wrocławia powiedział, że to wyklucza operację. Cały czas przyjmuje chemię, a my szukamy kliniki za granicą, która podejmie się jej dalszego leczenia – opowiada zrozpaczona mama dziewczynki. – Wstępnie zgłosiło się 10 placówek m.in. kilka z Niemiec i z Bostonu. Wysłaliśmy im dokumentację medyczną i czekamy na odpowiedzi. Mamy nadzieję, że są jakieś inne metody, że jeszcze nie wszystko stracone. Jesteśmy gotowi pojechać na koniec świata, by ją ratować.

Nie wiadomo jeszcze, jaki będzie koszt leczenia. – Na pewno będzie to kwota, której sami nie jesteśmy w stanie zdobyć – wzdycha pani Beata. – Najważniejsze, że Angelika jest silna i wierzy, że wyzdrowieje.

Dziewczynka jest teraz w domu, ale cały czas pod opieką lubelskich lekarzy. – Jej stan jest ciężki. Lecząc ją postępujemy według najwyższej sztuki medycznej, wykorzystując wszystkie dostępne metody leczenia – zapewnia Agnieszka Osińska, rzecznik DSK w Lublinie.

Angelika gdy tylko czuje się lepiej, spotyka się z przyjaciółmi. – Koleżanki bardzo mnie wspierają, a ja im maluję paznokcie. W przyszłości chciałabym zostać wizażystką i kosmetyczką. Wszyscy mówią, że się nadaję. Ale moim największym marzeniem jest życie – szepcze nastolatka.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Myself
iiiiiil
znajoma
(8) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Myself
Myself (11 lipca 2010 o 02:21) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Trzymaj się Angelika! Trzeba pomóc dziewczynce i tyle.
Rozwiń
iiiiiil
iiiiiil (10 lipca 2010 o 22:16) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Komorowski z Kopacz może pomogą? Tyle słów było w kampanii prezydenckiej ....
Rozwiń
znajoma
znajoma (10 lipca 2010 o 15:15) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Gość napisał:
Elo pomyliło branżowe pismo z dziennikiem. Chciałoby specjalistycznych medycznych wiadomości. Niekiedy przydaje się nawet medykowi wizyta u okulisty. Wskazana:)



Jasne...procedury..Ciekawe czy o procedurach dyskutowalbyś i domagałbyś sie ich tak głośno gdyby chodziło o zdrowie i życie kogoś z Twoich bliskich?? Tu szukamy ratunku z serca a nie procedur medycznych !!!
Rozwiń
Gość
Gość (10 lipca 2010 o 14:52) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
~nnn~ napisał:
Zgloście się do jakiejś fundacji np. polsat czy tvn poza tym jest pan policjantem wystąp z prośbą o pomoc do komendanta wojewódzkiego a nawet do głównego o pomoc nie wieżę że nie pomoże bo szkoda dziewczyny. Następnie panowie policjanci zorganizujcie zbiórkę na pomoc w leczeniu córki kolegi nie tylko z komendy Biłgoraj i powiatu Biłgorajskiego ale całego województwa a nawet całej polski to chodzi o życie dziecka. Zyczę szybkiego powrotu do zdrowia dla Angeliki.Trrzymaj się i bądz dzielna. Głęboko wieżę że wyjdziesz z tego, niedoszły policjant.

a czy ratowanie życia człowieka winno polegać na walce najbliższych, na ich za przeproszeniem zebraniu o każdy grosz. Każdemu chory winien otrzymać jak najlepsza pomoc w leczeniu. A jak ktoś z rodziny nie ma np. siły walki, to co, ta osoba ma umierać. To jest paranoja.
Rozwiń
Gość
Gość (10 lipca 2010 o 13:30) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
ELO napisał:
Krew mnie zalewa jak czytam tak kiepsko przygotowane artykuły. Diagnoza - nowotwor złosliwy miednicy to zadna diagnoza!!!!!! Jaki jest typ histologiczny ja sie pytam. Po drugie po co operowac jak sa juz przerzuty?????? Dlaczego nikt nie pofatygowal sie zeby sprawdzic jakie sa standardy postepowania w takim przypadku? Ktos chce jeszcze operowac zeby ta biednqa chora jeszcze bardziej cierpiala? Ludzie wiecej rzetelnej pracy, bo artykuly sa tragiczne.....

Elo pomyliło branżowe pismo z dziennikiem. Chciałoby specjalistycznych medycznych wiadomości. Niekiedy przydaje się nawet medykowi wizyta u okulisty. Wskazana:)
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (8)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!