sobota, 21 października 2017 r.

Lublin

Porwali, bili, zostawili go w lesie nago. Jest pierwszy wyrok w sprawie


5 lat więzienia – taką karę wymierzył sąd Grzegorzowi P. To recydywista, który odpowiadał za brutalny rozbój. 26-latek wywiózł do lasu młodego mężczyznę. Przywiązał go do drzewa, a potem zostawił nagiego i pokaleczonego

Wyrok w tej sprawie zapadł wczoraj w Sądzie Okręgowym w Lublinie. Grzegorz P. był już wcześniej wielokrotnie karany za kradzieże. Mężczyzna zatrudniał się w sklepach sieci Żabka, które potem okradał. Przed rokiem poznał 31-letnią Angelikę M. z okolic Łukowa. Matka czworga dzieci również ma na koncie konflikty z prawem. Grzegorz P. wprowadził się do jej domu. Oboje nadużywali alkoholu. 

Podczas jednej z libacji Grzegorz P. poznał Damiana K. Ten miał zabrać ze sobą Angelikę „na robotę”. Chodziło o odebranie długu. Grzegorzowi P. nie podobało się jednak narażanie kobiety, która miała już na koncie jeden wyrok. Na tym tle między mężczyznami miało dojść do awantury. Z akt sprawy wynika, że 26-latek uderzył Damiana K. i wymusił od niego 1000 zł „za ryzyko”.

Śledczy ustali, że podobnych wymuszeń było więcej. W połowie lipca ubiegłego roku Grzegorz P. i jego dziewczyna wywieźli mężczyznę do lasu niedaleko Stoczka Łukowskiego. Tam Damian M. był bity butelką w głowę. Później napastnicy kazali mu się rozebrać.

– Poprosiłem go o to, bo szukałem dyktafonu. Gdy leżał na ziemi, Angelika kopnęła go w brzuch. Kiedy wstał, jeszcze dwa razy uderzyłem go butelką w tył głowy – relacjonował podczas procesu Grzegorz P.
Napastnicy chcieli, by rodzina Damiana M. zapłaciła za niego 1000 zł. Mężczyzna miał im również oddać swoje auto. Kiedy okazało się, że krewni nie zapłacą, Grzegorz P. stał się jeszcze bardziej brutalny. Kaleczył ofiarę szyjką od butelki.

– Ciąłem od szyi do pępka. Gdy zobaczyłem, jak ciało się rozchodzi, to chciało mi się wymiotować – wspominał 26-latek na sali rozpraw.

Ostatecznie bandyci nie dostali ani pieniędzy, ani samochodu. Nagiego Damiana M. przywiązali do drzewa w lesie, po czym go zostawili. Mężczyzna zdołał się uwolnić i wezwać pomoc. Policjanci szybko zatrzymali jego oprawców. Grzegorz P. początkowo przyznał się do winy, ale później zmienił zdanie. Wyrok nie jest prawomocny. Sprawę jego dziewczyny wyłączono do odrębnego postępowania.

Czytaj więcej o: sąd Grzegorz P
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
(9) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (30 października 2016 o 09:02) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Też, zgodnie z biblijną zasadą oko za oko, etc, należy tego grzegorza rozebrać do naga. przywiązać do drzewa i zostawić w lesie na kilka dni, najlepiej w pobliżu mrowiska
Rozwiń
Gość
Gość (29 października 2016 o 17:21) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Kara jak za szczanie pod sklepem.
Rozwiń
Gość
Gość (29 października 2016 o 15:29) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
To chyba sędzia był litościwy, albo adwokat wykrakany i mówił do znudzenia do Sprawiedliwego Sądu i stąd jak dla recydywisty wyrok.
Rozwiń
Gość
Gość (29 października 2016 o 14:12) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
jedno pytanie - czy sędzia ma aktualne badania lekarskie ? bo wygląda na to, że to jakiś debil albo proteza umysłowa i powinien być leczony w zakładzie zamkniętym . może doczekamy się aby dane personalne i adresy takich szma ... rzy były ujawniane publicznie. sam bym się zajął takim padalcem pod warunkiem wyroku np. 2 dni w zawieszeniu na tydzień bo za więcej szkoda brudzić sobie rąk takim g .. jak ten *** w czarnej sukience .
Rozwiń
jola bezdzietna i grzeczna
jola bezdzietna i grzeczna (29 października 2016 o 13:41) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
matkę z 4 dzieci zostawcie, przecież ona przyczynia się do pomnażania narodu polskiego i jeszcze wam mało, nieszkodzi, że kradnie, bije, ale rodzi, to się teraz liczy, jeszcze jak zacznie przed kradzieżą czy rozbojem sie modlić i po też, to już będzie święta, nieważne co zrobi, 
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (9)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!