wtorek, 6 grudnia 2016 r.

Lublin

Poseł Józef Żywiec roztrzaskał się w aucie

Dodano: 20 lipca 2003, 21:25

Pod drzewem, w które uderzył samochód posła, zapłonął znicz (Jacek Śnieżek)
Pod drzewem, w które uderzył samochód posła, zapłonął znicz (Jacek Śnieżek)

Nie miał szans. Przy dużej szybkości uderzył w drzewo. Jechał bez pasów. Osierocił czwórkę dzieci. Jego współpracownicy nie mogą się otrząsnąć po tragedii.

Do wypadku doszło w piątek w Kolonii Góra Puławska o godz. 22.25. Padał rzęsisty deszcz. Droga była śliska. Volkswagen passat, kierowany przez posła, jechał szybko, ponad 100 km na godzinę trasą z Janowca do Puław. Na jednym z zakrętów kierowca nie opanował samochodu. Zjechał na pobocze. Ze śladów opon wynika, że próbował odbić na jezdnię. Nie udało się. Pojazd zahaczył o krzaki i uderzył w topolę. Siła uderzenia była potężna. Nie pomogły poduszki powietrzne. Poseł zginął na miejscu. Auto zostało doszczętnie rozbite - silnik pod wpływem uderzenia znalazł się w środku samochodu.
- Było po dziesiątej - opowiada Józef Szymanek, mieszkający w pobliżu miejsca wypadku. - Już spałem, gdy do domu przybiegła moja swatowa. Jechała maluchem wraz z mężem. To oni zadzwonili z komórki na pogotowie. Mówiła, że na zakręcie stoi samochód z wyłączonymi światłami. Poprosiła o latarkę i pobiegła sprawdzić, co się stało. Poszedłem za nią. Jakiś człowiek leżał na brzuchu obok samochodu. Zięć chciał go przekręcić, żeby się nie udusił. Sprawdził tętno, ale już nie żył.
Droga między Janowcem a Górą Puławską jest kręta i niebezpieczna. - W piątek w nocy warunki drogowe były bardzo złe - mówi brygadier Zbigniew Czępiński, komendant powiatowy Państwowej Straży Pożarnej w Puławach. - Śliska po deszczu jezdnia i para unosząca się z rozgrzanego asfaltu nie ułatwiały jazdy. Kierowca nie był przypięty pasami. Po uderzeniu wystrzeliły obie poduszki a kierujący wypadł z samochodu przez lewe drzwi.

- Na tym zakręcie zdarzały się wypadki, ale śmiertelnego nie było nigdy. Żeby pan Bóg pokierował go pół metra obok, poleciałby w żyto i nic by się nie stało... - dodaje Szymanek.
Współpracownicy posła Józefa Żywca nie mogą się otrząsnąć. - Nie wyobrażam sobie lubelskiej Samoobrony bez niego - powiedziała wczoraj ze łzami w oczach Zofia Grabczan, dyrektor biura lubelskiej Samoobrony. - Był cudownym człowiekiem, razem tworzyliśmy od podstaw Samoobronę. Nikt z nas nie może się pogodzić z myślą, że odszedł. A mieliśmy jeszcze tyle do zrobienia...
- To niepowetowana strata - mówi Andrzej Lepper, szef Samoobrony. - W mojej pamięci pozostanie jako człowiek o nieposzlakowanej opinii. Zrobił wiele dobrego dla Polski, a w szczególności dla Lubelszczyzny.
W ub. roku poważny wypadek samochodowy miał inny lubelski parlamentarzysta - Arkadiusz Bratkowski z PSL. Na szczęście przeżył. W marcu ub. roku wjechał swoim passatem w drzewo. Poseł doznał urazu mózgu.

Józef Żywiec pochodził z Cycowa. Urodził się 21 stycznia
1950 roku. Przywódca lubelskiej Samoobrony. Od września 2001 poseł na Sejm. Najbliższy współpracownik Andrzeja Leppera. Startował z okręgu wyborczego nr 6 w Lublinie. Uzyskał 16 733 głosy. Organizator wielu protestów rolniczych. Jeden z ostatnich, w których uczestniczył, dotyczył lubelskiego Agramu. Żonaty. Osierocił dwóch synów i dwie córki. W kuluarach mówiono o nim jako o przyszłym ministrze rolnictwa.
Przez 23 lata był rolnikiem. Od dziesięciu lat na rencie.

Kto zastąpi posła?

Nie będzie wyborów uzupełniających do Sejmu w województwie lubelskim. Zgodnie z ordynacją wyborczą po wygaśnięciu mandatu posła danej partii, zastępuje go następna osoba z listy tego samego ugrupowania.
Według informacji Państwowej Komisji Wyborczej na liście komitetu wyborczego Samoobrony, następnym po Józefie Żywcu jest Marian Widz. W wyborach parlamentarnych w 2001 roku uzyskał on 4420 głosów.
Zgodnie z ordynacją marszałek Sejmu musi przedstawić Państwowej Komisji Wyborczej oświadczenie, o wygaśnięciu mandatu, jednocześnie informacja ta musi być opublikowana w Monitorze Polskim. Tuż po otrzymaniu oświadczenia, PKW przedstawia ponownie wyniki wyborów z okręgu, gdzie wygasł mandat. Na ich podstawie przesyłane są do Sejmu dane na temat osoby, która w kolejności uzyskała największą liczbę głosów. Kandydat ten ma 7 dni na udzielenie odpowiedzi, czy chce być posłem obecnej kadencji. Może też zrzec się tej funkcji na rzecz następnej osoby na liście. Po upływie tygodnia marszałek decyzję w tej sprawie publikuje w Monitorze Polskim.
(opr. kris)
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO