wtorek, 19 września 2017 r.

Lublin

Poskarżył się na policjantów, a sam dostał wyrok! Sąd mu nie uwierzył

Dodano: 22 czerwca 2017, 09:45

W lipcu sprawą pana Krzysztofa zajmie się sąd odwoławczy
W lipcu sprawą pana Krzysztofa zajmie się sąd odwoławczy

– Policjant bez powodu mnie uderzył i raził paralizatorem – skarży się przedsiębiorca z Lublina. Mundurowy, który miał go napaść, odszedł z policji, bo nie radził sobie ze stresem i agresją. Prokurator umorzył sprawę, a sąd skazał przedsiębiorcę za znieważenie i usiłowanie napaści na funkcjonariusza

Pan Krzysztof* skontaktował się z naszą redakcją po publikacjach „Dziennika Wschodniego” na temat policjantów, podejrzanych o znęcanie się nad zatrzymanymi. Z jego relacji wynika, że i on został porażony przez mundurowego prywatnym paralizatorem.

Z "Tancereczki" do komisariatu

Wyrok w sprawie pana Krzysztofa zapadł w Sądzie Rejonowym Lublin–Zachód. Przedsiębiorca został skazany na 8 miesięcy więzienia w zawieszeniu na 2 lata. Sprawa dotyczy wydarzeń z kwietnia 2014 r. Nasz Czytelnik siedział wówczas ze znajomym w ogródku bistro „Tancereczka” przy Krakowskim Przedmieściu w Lublinie. W sądzie ustalono, że obaj wypili po dwa piwa i po kieliszku wódki.

– Kiedy zapłaciliśmy rachunek, kolega chciał jeszcze skorzystać z toalety, ale kelnerki mu zabroniły – wspomina pan Krzysztof. – Wtedy stanąłem przed wejściem do ogródka i informowałem przychodzące osoby, że nie będą mogły używać toalety.

Obsługa bistro wezwała policję. Na miejscu zjawił się Arkadiusz K. z towarzyszącą mu policjantką. Pan Krzysztof i jego kolega zostali skuci i przewiezieni na komisariat przy ul. Okopowej. Formalnie, dla ustalenia tożsamości. 

– Kiedy szliśmy korytarzem, policjant kilka razy poraził mnie paralizatorem – mówi pan Krzysztof. – Weszliśmy do pokoju i od razu dostałem strzał pięścią w twarz. Byłem w kajdankach, więc padłem na podłogę. Powiedziałem policjantowi, że stosuje ubeckie metody i mu tego nie odpuszczę.

Przedsiębiorca, zaopatrzony w lekarską obdukcję, zawiadomił prokuraturę o przekroczeniu uprawnień przez policjantów. Z opinii lekarza wynikało, że rzeczywiście mógł zostać pobity. Mundurowi się nie przyznali, więc prokuratura umorzyła sprawę. W dniu zdarzenia przedsiębiorca pił bowiem alkohol.

Śledczy stwierdzili też, że skoro na wyposażeniu pierwszego komisariatu nie ma paralizatora, to Arkadiusz K. nie mógł użyć takiego sprzętu (tak samo policja tłumaczyła początkowo incydent z Francuzem, którego miał razić paralizatorem funkcjonariusz z trzeciego komisariatu w Lublinie – dop. red.).

– Nikt nie wziął pod uwagę, że policjant mógł mieć własny paralizator – dodaje pan Krzysztof.

Pięć różnych wersji wydarzeń

Na decyzję śledczych nie wpłynął też fakt, że Arkadiusz K. od lat leczył się w poradni zdrowia psychicznego. Lekarze stwierdzili, że jest wybuchowy, ma trudności z samokontrolą, cierpi na nagłe zmiany nastroju oraz ma „obniżoną tolerancję na stres i wszelkie obciążenia emocjonalne”. Jeszcze przed umorzeniem śledztwa policjant został uznany za niezdolnego do służby i pożegnał się z mundurem.

Przedsiębiorca został natomiast oskarżony o znieważenie i usiłowanie napaści na policjanta. Miało do tego dojść przed „Tancereczką” i w komisariacie. Podczas śledztwa policjanci zgodnie opowiadali, jak przedsiębiorca się z nimi szarpał, obrażał i próbował uderzyć Arkadiusza K. Jednak w sądzie jego koleżanka z patrolu przedstawiła pięć różnych wersji wydarzeń. Obsługa bistro nie potwierdziła, by doszło do szarpaniny. Przeciwnie, według niej pan Krzysztof i jego kolega zachowywali się spokojnie.

– Dotarliśmy do nagrania z monitoringu, które dowiodło, że nie było żadnej awantury. Zeznania policjantów były nieprawdziwe – utrzymuje pan Krzysztof.

Sędzia Katarzyna Gałus uznała jednak, że nagranie jest słabej jakości i jako dowód ma niewielką wartość. Podzieliła również opinię prokuratury w kwestii paralizatora. Skoro w komisariacie nie było takiego sprzętu, to policjant nie mógł go użyć.

– Sąd nie wziął pod uwagę obiektywnych dowodów. Dał wiarę policjantowi, który w dniu zdarzenia był niezdolny do służby ze względu na dolegliwości psychiczne – wylicza pan Krzysztof.

Przedsiębiorca odwołał się od rozstrzygnięcia wyroku. W lipcu sprawą zajmie się sąd odwoławczy. Policja i prokuratura nie komentują sprawy.

*imię zmienione

Czytaj więcej o: Lublin policja
Muzyk
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
(55) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Muzyk
Muzyk (25 czerwca 2017 o 20:40) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Piszą, że jest video z którego wynika, że nic tam się nie działo... Więc o sso chodzi?
Rozwiń
Gość
Gość (25 czerwca 2017 o 16:11) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Jak by "Przedsiębiorca" potrafił się zachować i nie robił bydła pod lokalem, to by policji na oczy nie zobaczył. A tak to dostał to, o co się prosił.
Rozwiń
Gość
Gość (25 czerwca 2017 o 10:34) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
HWDP Prokuraturze
Rozwiń
Gość
Gość (24 czerwca 2017 o 23:42) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
nie rozumim jak sędzią może być ktoś bez żadnego doświadczenia... przecież najsampierw jak ktoś chce być sędzią to powinien być policjantem a później prokuratorem żeby wiedział jak to jest a dopiro później niechaj idzie na sędziego
Rozwiń
bjj
bjj (24 czerwca 2017 o 11:39) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
nie normalnego tylko nabitego i nie wpuszczajacego klientów do toalety. moze to właśnie on powinien skorzystać ze szpitala psychiatrycznego 
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (55)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!