poniedziałek, 5 grudnia 2016 r.

Lublin

Posłowie chcą zadawać pytania

Dodano: 16 kwietnia 2002, 20:47

 (Rys. Tomek Wilczkiewicz)
(Rys. Tomek Wilczkiewicz)

Premier apeluje do posłów o opamiętanie w składaniu interpelacji. - Będę robił to, co robiłem do tej pory - zapowiada tymczasem poseł Grzegorz Kurczuk, klubowy kolega Millera, rekordzista pod względem liczby wystąpień. W jego ślady chcą iść inni

Po pół roku działalności Sejmu IV kadencji Kurczuk ma na swoim koncie 30 interpelacji. Dzielnie sekundują mu: Zbigniew Janowski (21), Izabella Sierakowska (16) i Wiktor Osik (11) - wszyscy z SLD. Pytali najczęściej o sprawy związane z bezrobociem, drogami i Daewoo. Posłowie nie zamierzają zastosować się do życzenia premiera, który zwrócił się do nich, by pohamowali swoją aktywność i nie zarzucali ministrów nadmierną pracą.
- Będę występował w sprawach dotyczących regionu, w obronie grup społecznych, które się do mnie zwrócą o pomoc. Będę też bronił ludzi w kwestiach dotyczących wymiaru sprawiedliwości, gdyż na tym znam się dobrze - mówi poseł Kurczuk.
Apel premiera wywołał także przeciwny do zamierzonego skutek. Robert Luśnia (LPR) twierdzi, że brak interpelacji z jego strony wynika z niedoświadczenia. - Jestem po raz pierwszy posłem. Biję się w piersi. Naprawdę zacznę składać interpelacje - zapowiada.
Poseł Luśnia jest z kolei rekordzistą pod względem liczby wystąpień z mównicy sejmowej. Ma ich na kocie 87. - Tylko tyle? - dziwi się poseł Luśnia. - A to dlatego że przez miesiąc leżałem w szpitalu. Gdyby nie to, na pewno przekroczyłbym setkę. A poważnie, to zawsze będę zabierał głos, by bronić polskich pieniędzy przed lewymi interesami.
Do innych lubelskich posłów premier nie musi się zwracać z takimi prośbami, gdyż liczba interpelacji złożonych przez poszczególne osoby nie przekracza trzech. - Z mojego doświadczenia wynika, że interpelacje nie są skutecznym narzędziem - mówi posłanka Elżbieta Kruk (PiS).
Premier Miller może natomiast być zadowolony z posła Henryka Lewczuka (niezależny), który od początku kadencji ani razu nie zabrał głosu i nie napisał żadnej interpelacji. - Każdy poseł ma swój sposób pracy. Jedni chcą się pokazać, inni wolą pracować. Ja należę do tej drugiej grupy. Jestem za poważnym człowiekiem, by pod wpływem emocji wykrzykiwać z mównicy sejmowej. Wolę składać pisma do kompetentnych resortów w sprawie konkretnych problemów - stwierdził.

Liczba interpelacji poselskich:

Grzegorz Kurczuk (SLD) - 30, Zbigniew Janowski (SLD) - 21, Izabella Sierakowska (SLD) - 16, Wiktor Osik (SLD) - 11, Andrzej Mańka (PiS) - 4, Arkadiusz Kasznia (SLD) i Jerzy Michalski (Samoobrona) - po 3, Tadeusz Badach (SLD), Zyta Gilowska (PO), Elżbieta Kruk (PiS), Arkadiusz Bratkowski (PSL), Zdzisław Podkański (PSL) i Gabriela Masłowska (LPR) - po 2, Zygmunt Szymański (SLD), Stanisław Żmijan (PO), Józef Żywiec (Samoobrona), Tadeusz Polański (PSL) i Ryszard Stanibuła (PSL) - po 1.
Nie napisali żadnej: Jan Byra (SLD), Lech Nikolski (SLD), Szczepan Skomra (SLD), Stanisław Głębocki (Samoobrona), Marian Kwiatkowski (Samoobrona), Franciszek Stefaniuk (PSL), Leszek Świętochowski (PSL), Robert Luśnia (LPR) i Henryk Lewczuk (niezależny).
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO