piątek, 15 grudnia 2017 r.

Lublin

Postawił na swoim. Będzie naukowcem

  Edytuj ten wpis

Jednak znalazło się miejsce dla Tomasza Próchniaka na Uniwersytecie Przyrodniczym w Lublinie (Wojcie
Jednak znalazło się miejsce dla Tomasza Próchniaka na Uniwersytecie Przyrodniczym w Lublinie (Wojcie

Jednak znalazło się miejsce dla Tomasza Próchniaka na Uniwersytecie Przyrodniczym w Lublinie. Po tym jak opisaliśmy sprawę, rektor przyjął go na studia doktoranckie.

O tym, jak absurdalnie lubelska uczelnia potraktowała Tomasza Próchniaka, napisaliśmy w sierpniu. Dwa miesiące wcześniej Tomasz obronił pracę magisterską (na piątkę z wyróżnieniem). Był znakomitym studentem: średnia ocen z całego okresu studiów to 4,73, do tego stypendia ministra nauki i prezydenta Lublina.

W pokaźnej kolekcji dyplomów i wyróżnień, znalazła się m.in. honorowa odznaka prof. Mariana Wesołowskiego, rektora Uniwersytetu Przyrodniczego. Słowem, idealny kandydat na doktoranta.

Tomek marzył o kontynuowaniu nauki w Pracowni Jeździectwa. Jej kierownik, prof. Sławomir Pietrzak, zgodził się być jego opiekunem. To jednak nie wystarczyło. – Pracuję na uczelni od 35 lat i jeszcze czegoś takiego nie widziałem. Chłopak został ewidentnie skrzywdzony – mówił na naszych łamach prof. Pietrzak.

Wśród kandydatów na studia doktoranckie znalazła się też inna absolwentka, uważana za protegowaną kierowniczki Katedry Hodowli i Użytkowania Koni. – Z uwagi na występujące niedobory godzinowe w Katedrze nie wyrażam zgody na przyjęcie p. mgr. inż. T. Próchniaka. (...) W pełni popieram wniosek pani mgr inż. W. o przyjęcie na w/w studia – napisała do komisji konkursowej szefowa katedry.

Miejsc było pięć. Próchniak zajął w konkursie 4. lokatę. Pani W. – 8. Tomek został przyjęty na studia, ale rektor anulował decyzję komisji rekrutacyjnej. – Pan Próchniak nie miał zgody kierownika katedry – tłumaczył rektor Marian Wesołowski na naszych łamach. Zdecydował też, że nie przyjmie ani Próchniaka, ani pani W.: – Oboje są tak samo wartościowi, ale w katedrze nie ma godzin – mówił.

Tomek napisał odwołanie do Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Poskutkowało. Rektor UP zgodził się na przyjęcie Próchniaka na studia doktoranckie. Tyle że do innej katedry: Biologicznych Podstaw Produkcji Zwierzęcej. Tu ze zgodą kierownika (to prof. Grażyna Jeżewska, była prorektor UP ds. studenckich) problemu nie było.

– Jestem bardzo zadowolony – mówi Próchniak. – Dostałem godziny dydaktyczne, mogę realizować pracę w katedrze, która mi odpowiada. Wszystko dobrze się skończyło – cieszy się.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Użytkownik niezarejestrowany
swoje imię
halina
(9) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (5 grudnia 2017 o 18:32) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Szkoda tylko, że w pracy dydaktycznej sprawuje się wyjątkowo marnie :D
Rozwiń
swoje imię
swoje imię (29 października 2012 o 14:48) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Jak łon taki ginijalny to wziąłby się do jakiej ucziwej pracy a nie teraz się będzie doktoryzował za publiczne pieniądze - w Polsce i tak kariery nie zrobi... Jak się zna na koniach to niech założy firmę i wciska kit szejkom czytej krwi arabskiej, a za 3 lata zarobi sobie na doktorat, laborat, konsulat, i profesurat.
Rozwiń
halina
halina (29 października 2012 o 13:11) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Jestem z tego chłopaka bardzo dumna, że potafił postawić na swoim i się nikogo nie bał. Mam jednak wątpliwości czy w przyszłości nie utrudnią (życzliwe osoby) mu dalszej kariery. Takie przypadki występują w lublinie na umcs i kulu. Proszę tylko popatrzeć jak pracują starzy naukowcy na etatach KUL-UMCS i odwrotnie. Dla nich są etaty podwójne a dla młodych nic. Muszą szukać dalej albo rzucać wszystko i zaczynać od poczku w innym zawodzie. Stara kadra się trzyma i nie dopuszcza młodych. Kiedy zajmie się tą sprawą ministerstwo.
Rozwiń
Gość
Gość (29 października 2012 o 08:12) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ja rownież uważam, ze nikt nie będzie mu kładł kłódki pod nogi, a co do rektora nie chce stawać po czyjejś ze stron ale to kierownik katedry tak zadecydowała i rektor przychylił się do jej pisma.
Rozwiń
xxx
xxx (29 października 2012 o 08:05) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
nie będzie miał przerąbane.... całe to zamieszanie wynika z "dobrej" woli szefowej katedry.... chciała wcisnąć swoją protegowaną i tyle..... na katedrze na którą się dostał na pewno nikt mu koło d.. robić nie będzie..... nowemu doktorantowi życzę powodzenia!
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (9)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!