środa, 23 sierpnia 2017 r.

Lublin

Postrzelił kolegę i wrzucił go do szamba. Wyrok: 25 lat więzienia

Dodano: 30 września 2014, 13:00

25 lat więzienia dla zabójcy i dwa lata dla jego partnerki. To wyrok w sprawie głośnej zbrodni w Stoczku. Andrzej J. postrzelił wówczas swojego kolegę, po czym wrzucił konającego człowieka do szamba.

Wyrok w sprawie Andrzeja J. i jego konkubiny Agnieszki G. zapadł dzisiaj w Sądzie Okręgowym w Lublinie. Mężczyzna, zgodnie z oczekiwaniami prokuratury, został skazany na 25 lat więzienia za morderstwo i nielegalne posiadanie broni.

- Dopuścił się najgorszej zbrodni - uzasadniała sędzia Ewa Górska - Wójcik. - Pozbawił życia ojca sześciorga dzieci. Zabił człowieka, którego doskonale znał i to z powodu zwykłej awantury.

W czasie śledztwa Andrzej J. przyznał się do winy. Podczas procesu utrzymywał, że broń wypaliła przypadkowo. Sąd nie uwierzył. Nie znalazł również żadnych okoliczności łagodzących. Uznał, że Andrzej J. działał z pełną premedytacją.

- Najpierw strzelił do ofiary z bliska w klatkę piersiową - wyliczała sędzia Górska - Wójcik. - Potem wrzucił rannego do szamba. W świetle opinii biegłych nie ulega wątpliwości, że po postrzeleniu Robert S. żył. Zmarł w skutek utonięcia.

Andrzej J. będzie musiał zapłacić po 20 tys. zł zadośćuczynienia dla czworga dzieci swojej ofiary. Dwóch najmłodszych synów Roberta S. z drugiego związku może otrzymać pieniądze na drodze procesu cywilnego.

Agnieszka G., konkubina zabójcy została skazana na dwa lata więzienia. To kara za utrudnianie postępowania i zacieranie śladów zbrodni. Kobieta zmywała ślady krwi z werandy, na które Andrzej J. postrzelił kolegę. Kobieta przyznała się do winy i złożyła obszerne wyjaśnienia. Zeznała, że po awanturze Andrzej J. wszedł do domu i powiedział jej, że zabił człowieka.

- Oboje wyszli na taras i sprawdzali, czy Robert S. żyje - relacjonowała sędzia Górska - Wójcik. - Widzieli, że daje oznaki życia, ale Agnieszka G. mu nie pomogła. Zamiast tego zabrała się za usuwanie śladów krwi z podłogi.

Do zbrodni doszło w sierpniu ubiegłego roku w Stoczku, w gm. Niemce. 39-letni Robert S. razem z kolegą odwiedził wówczas Andrzeja J. Wspólnie pili alkohol. Doszło między nimi do sprzeczki, po której gospodarz wyprosił gości. Dwa dni później konkubina Roberta S. zgłosiła zaginięcie partnera. Ruszyły poszukiwania. Policjanci odwiedzali również dom Andrzeja J., ale gospodarz do niczego się nie przyznawał.

Kryminalni znaleźli jednak ślady krwi na jego posesji, w okolicy szamba. Niedaleko leżały klapki zaginionego. Policyjny pies trafnie wskazał, że w szambie może znajdować się ciało.

W późniejszym śledztwie ustalono, że feralnego dnia Robert S. wrócił do domu Andrzeja J. Między znajomymi doszło do kłótni. Gospodarz sięgnął po broń własnej roboty i strzelił do 39-latka. Zmasakrował mu twarz, szyję i klatkę piersiową. Potem wrzucił konającego mężczyznę do szamba. Broń schował w piecu kaflowym. W sądzie przepraszał rodzinę ofiary i przekonywał, że nie chciał nikogo zabić.

Dzisiejszy wyrok jest nieprawomocny.
Czytaj więcej o: sąd Niemce Stoczek
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!