sobota, 23 września 2017 r.

Lublin

Potrójny dramat

Dodano: 27 marca 2002, 22:57

Reporterzy ukraińskiej telewizji publicznej przysłuchiwali się wczoraj procesowi przeciwko dwóm policjantom ze Świdnika, oskarżonym o nieumyślne spowodowanie śmierci obywatela Ukrainy. Funkcjonariusze nie przyznają się do winy, ale wyrazili żal za to, co się stało.
Do tragedii doszło w sierpniu ub. roku. Jadący skodą na czeskich numerach rejestracyjnych Ukrainiec nie zatrzymał się w Piaskach do kontroli drogowej. Dwóch funkcjonariuszy ruszyło w pościg. Auto zatrzymali w Chojnie Nowym. Podczas szarpaniny z kierowcą z broni służbowej funkcjonariusza padły dwa strzały. Jeden z nich trafił Ukraińca w głowę. Mężczyzna zmarł.
Wczoraj w Sądzie Rejonowym w Chełmie odbyła się kolejna rozprawa. Na wniosek Zbigniewa Betki, zastępcy prokuratora okręgowego w Lublinie ośrodek zamiejscowy w Chełmie, składała zeznania Valentina V., żona zabitego. Skonfrontowano je z zeznaniami złożonymi w śledztwie. Potwierdziła je, choć niektórych sytuacji nie mogła sobie przypomnieć i dokładnie ich odtworzyć.
Ukrainka zeznała, że w czasie jazdy poczuła bóle w dole brzucha (była wówczas w ósmym miesiącu ciąży). Małżonkowie zdecydowali się pojechać do szpitala. Mężczyzna prowadził samochód z prędkością około 140 km/h. Valentina V. nie widziała wcześniej policyjnego patrolu. Zauważyła go na chwilę przed tragedią.
Dwaj oskarżeni policjanci nie przyznali się do dokonania zarzucanych czynów i skorzystali z prawa odmowy składania wyjaśnień. Złożyli natomiast oświadczenia. Oskarżony o nieumyślne spowodowanie śmierci policjant wyraził współczucie żonie zabitego. Powiedział też, że jest to jego osobista tragedia. - W zaistniałej sytuacji miałem możliwość zachować się jak prawdziwy policjant lub nie reagować w ogóle - powiedział. - Odniosłem niezbite wrażenie, że długotrwały pościg i zachowanie pokrzywdzonego nosi znamiona przestępstwa.
W podobnym tonie wypowiedział się drugi z oskarżonych, dowódca patrolu. - Zdarzyła się straszna tragedia - mówił. - Współczuję żonie pokrzywdzonego. Zdaje sobie sprawę, że odbiło się to na ich życiu rodzinnym, ale na moim życiu rodzinnym i zawodowym również. Nie my sprowokowaliśmy tę sytuację. Gdyby kierowca się zatrzymał, skończyłoby się ewentualnie na mandacie.
Policjant dodał, że w sytuacji zagrożenia życia pieszych i kierowców oraz kiedy pokrzywdzony szukał czegoś przy lewarku zmiany biegów, on i jego kolega mieli prawo uważać, że mają do czynienia z niebezpieczeństwem.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!