środa, 18 października 2017 r.

Lublin

Do unii weszliśmy bardzo uroczyście, w blasku sztucznych ogni. Jednak teraz oślepia nas co innego: nowe, europejskie ceny. Co miało zdrożeć, już zdrożało, a to, co miało stanieć... nie tanieje.

Lubelski hipermarket budowlany OBI. W działach z glazurą i panelami pustki. – Czeka mnie remont domu i jestem przerażony. Byłem już w kilku sklepach i wszędzie to samo: podwyżki. Powariowali z tymi cenami – żali się Jan Kowalczuk. – Zamiast wybierać to, co mi się podoba, szukam po prostu najtańszych rzeczy.
Najtańsza glazura podrożała z 15,95 na 21,95 zł. Klej do terakoty z 11,95 na 14,95. Wszystkiemu winien wyższy podatek VAT. – Maj to czas remontów, ale spodziewamy się spadku sprzedaży – podkreśla Anna Gajek, współwłaścicielka marketu budowlanego.
To nie koniec złych wiadomości: podrożały kuchenki, podrożały niektóre gry komputerowe, szykuje się podwyżka podzespołów komputerowych. Urządzenie mieszkania po nowych cenach może stresować. A tu jeszcze papierosy drożeją. – Na razie o 10–15 groszy – mówi Marek Maj, prezes Zakładów Tytoniowych w Lublinie. – Nasze ceny mają się zrównać z unijnymi do 2009 roku, więc kolejna podwyżka już 1 stycznia. Nawet o złotówkę na paczce.
Nie da się też oszczędzać na dzieciach. Jeszcze kilka dni temu wózek dziecięcy kosztował 379 zł. Dziś już 520 zł. Podrożały smoczki, pieluchy z tetry i artykuły edukacyjne.
– Kiedyś tornistry były tańsze. Teraz uznano, że trzeba ich cenę podnieść o 15 procent i wyrównać to z ceną plecaków – wyjaśnia Krzysztof Adamus, właściciel sklepu „Krzyś”. – Tylko globusy zostały po starej cenie.
Na szczęście podwyżek nie widać w sklepach spożywczych. – Ceny jakie były, takie są. Więcej było straszenia, niż podwyżek – mówi Czesława Domańska, kierowniczka sklepu „Grześ”.
– Na razie. Podwyżki pewnie dopiero się zaczną. Producenci będą się tłumaczyć unią i wyciągać z nas ostatnie grosze – denerwuje się Maria Wójcik, gospodyni domowa. – Tak jak z cukrem było.
Tymczasem uruchomiona kilkanaście dni temu infolinia Narodowego Banku Polskiego nie jest przeciążona telefonami od rozżalonych lublinian. – Paniki nie ma. Na samym początku odbieraliśmy więcej telefonów niż teraz – tłumaczy Ewa Podolińska-Waszkiewicz z Narodowego Banku Polskiego.
Na infolinię nie zadzwonią na pewno klienci stoisk monopolowych. Importowane alkohole staniały nawet o połowę. – Z uśmiechem na twarzy wychodzą ci, co kupują whisky i koniaki – mówi Agnieszka Pawelec ze sklepu monopolowego.
A na koniec dobra wiadomość: jak zaoszczędzić 40 tys. zł? – Właśnie dostaliśmy faks z cenami – mówi Arkadiusz Ziemiański z Autoniss. – Nowy nissan xtrail kosztuje teraz nie 178 tys. zł, a tylko 148 tys. zł.
• Sonda na stronie 2
• Podrożały też bilety kolejowe – strona 6

  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!