sobota, 21 października 2017 r.

Lublin

Pożar w wieżowcu przy ul. Rzeckiego

  Edytuj ten wpis
Dodano: 22 lutego 2008, 16:00

Doszczętnie zniszczone mieszkanie i zalane lokale na niższych kondygnacjach. To efekt pożaru, który dziś nad ranem wybuchł na jedenastym piętrze wieżowca.

Pożar wybuchł tuż po godz. 4 rano. W tym czasie w mieszkaniu był 25-letni syn właścicielki.

- Na szczęście siostry nie było wtedy w domu, wyjechała z Lublina - mówi pan Adam, brat właścicielki. - Na szczęście, bo pożar objął najpierw tę część mieszkania, w której zwykle spała.

Obudzony przez ogień chłopak wybiegł z mieszkania i zaczął pukać do mieszkań sąsiadów, skąd mógłby wezwać straż. - Otworzyli mu dopiero na 7. piętrze - mówi pani Maria, mieszkająca na parterze. - A gdzie byli pozostali lokatorzy? Dlaczego nie otwierali? Nie mogę tego zrozumieć.

Strażacy pojawili się na miejscu przed godz. 5. Akcja gaśnicza trwała ponad dwie godziny.

- Utrudniało ją to, że pożar wybuchł aż na jedenastym piętrze, a także to, że w płonącym mieszkaniu znajdowało się dużo obrazów, rycin czy dokumentów - tłumaczy kpt. Michał Badach z lubelskiej straży pożarnej. W akcji brało udział 5 zastępów strażaków, drabina i podnośnik.

Karetka zabrała 25-letniego lokatora na Oddział Toksykologii Szpitala im. Jana Bożego przy ul. Biernackiego. Lekarze wypuścili go przed południem.

Trwa ustalanie przyczyn wybuchu pożaru. - Ze wstępnych oględzin możemy wykluczyć zwarcie instalacji elektrycznej - mówi kpt. Badach. - W grę wchodzi za to jakieś urządzenie, od którego mógł wziąć się ogień: komputer albo kuchenka gazowa. Ale to tylko domniemania. (MB)
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Dami xD
:)
j
(15) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Dami xD
Dami xD (6 marca 2008 o 14:44) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Przykro mi że sie to stało ale ważne że nikt nie zginą!!!
Rozwiń
:)
:) (29 lutego 2008 o 15:59) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
no niestety ale nie za długą ...
Rozwiń
j
j (29 lutego 2008 o 09:48) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
v napisał:
O przepraszam, ale Twój brat gaci nie miał, lecz koszulkę.



mam nadzieję, ze odpowiednio długą :-)
Rozwiń
v
v (28 lutego 2008 o 22:43) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
j napisał:
O czwartej rano mój brat został obudzony panującą wysoką temperaturą w mieszkaniu - zauważył morze ognia w pokoju i zdążył w jednych gaciach stamtąd się ewakuować. Tu serdeczne podziękowanie dla sąsiadów - jakiś Pan dał mu spodnie, ktoś zadzwonił po strażaków i po pogotowie...

O przepraszam, ale Twój brat gaci nie miał, lecz koszulkę.
Rozwiń
j
j (27 lutego 2008 o 11:57) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Gość napisał:
czy to ważne czy pani z parteru coś widziała? czy też nie? ważne, że stała się tragedia i nikt już tego nie zmieni... teraz można już tylko pomóc...

do Pani "J" : skoro mieszka Pani na parterze, i z reguły śpi nocami to co by Pani zobaczyła? Nic... Tak samo jak nic nie widziała Pani z parteru tamtego bloku... i jeszcze jedno... ludzie lubią zaglądac do archiwów (Pani także skoro kontroluje Pani całe forum), zamiast gadac trzeba pomagac, bo jak zdążyłem zauważyc to przy wynoszeniu gruzu pracuje 4 ludzi łącznie z poszkodowanym...

wiem bo mieszkam w bloku i widziałem co się działo feralnej nocy... i proszę mi uwierzyc... imprezy jako tako alkoholowej może i nie było, ale do 4 rano byli goście i było nieco głośniej niż zwykle...40 minut później zaczął się koszmar...

chcąc nie chcąc instalacja w tym bloku na prawdę jest do dupy...


Co do akapitu 1 i 2 - miałam to samo na myśli.
Co do drugiej części akapitu 2, to owszem, zaglądam do archiwum, bo jestem osobiście zainteresowana. Ile osób tam pracuje, też wiem, bo i ja tam bywam. Jeśli pisze Pan o pomocy, to zapewne i Pan pomaga, choć raczej wątpię, bo nie pisałby Pan bzdur na temat obecności osób postronnych feralnej nocy. Logika, proszę Pana, logika się kłania. Jeśli byłby tam ktokolwiek obecny do 4 rano, kto niespałby (a Pan tak twierdzi), to nie byłoby pożaru. Zdążyliby ugasić początki.
O czwartej rano mój brat został obudzony panującą wysoką temperaturą w mieszkaniu - zauważył morze ognia w pokoju i zdążył w jednych gaciach stamtąd się ewakuować. Tu serdeczne podziękowanie dla sąsiadów - jakiś Pan dał mu spodnie, ktoś zadzwonił po strażaków i po pogotowie...
Swoją drogą - już sama nie wiem, co byłoby lepsze - może właśnie to, ze gdyby było tam jakieś zebranie towarzyskie, gdyby tam był ktokolwiek, gdyby nie spali, to może nie spaliło by się mieszkanie... Ale to już gdybanie.
Wszystkim mieszkańcom wieżowaca radzę posprawdzać instalację elektryczną. Sama mieszkam w 40-letnim bloku na innym osiedlu i przed sylwestrem też zaczęłam się palić (skrzynka z korkami). Paliła się już ściana i gdyby nie to, ze był to dzień i w porę zauważyłam, to nie chcę myśleć, jakby się to skończyło.
Tak na marginesie - ja osobiście staram się nikogo nie oceniać i nie spekulować. Nie puszczam też w obieg własnych lub cudzych przemyśleń nadając im rangę stanu faktycznego, bo kłamstwo i złe słowa zawsze wracają do tego, kto je wypowiedział w dwójnasób. Hindusi nazywają to prawem karmy.
Pozdrawiam, Justyna
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (15)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!