sobota, 19 sierpnia 2017 r.

Lublin

Pozorna Inspekcja Pracy

Dodano: 9 lutego 2006, 19:41
Autor: Dominik Smaga

Bez wymaganych zabezpieczeń pracowały wczoraj ekipy odśnieżające dach hipermarketu Leclerc przy ul. Zana w Lublinie. Na dowód mamy zdjęcia. Ale inspekcja pracy twierdzi, że wszystko przebiegało prawidłowo.

Poruszenie na dachu zapanowało w środę, gdy nadzór budowlany stwierdził, że leży tam za dużo śniegu. - Od 50 do 150 centymetrów - informowała Elżbieta Izdebska z Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego i zagroziła zamknięciem obiektu. Na oczyszczenie dachu inspektor dała czas do czwartku do godz. 10.
O godz. 11 Witold Laskowski z Komendy Miejskiej Policji poinformował nas: Oczyszczone jest 70 procent dachu.
Po chwili jesteśmy przy Leclercu. Kilkudziesięciu mężczyzn uwija się jak w ukropie, zbierają śnieg na wielkie płachty, ciągną je na krawędź dachu i zrzucają śnieg na dół. Nie wszystko chce spaść, więc pomagają sobie nogami. Nie ubezpieczają ich żadne liny. Choć powinny.
Dzwonimy do Państwowej Inspekcji Pracy. Były jakieś kontrole? - Na miejscu był inspektor Dziedzic. Zapytam, co ustalił. Proszę dzwonić za kilka minut - mówi Zdzisław Sieklucki, zastępca okręgowego inspektora pracy. Czekamy. Robotnicy nadal pracują bez zabezpieczenia.
Kolejny telefon do inspekcji. - Inspektor był i niczego nie stwierdził. Ale mieliśmy telefony ze skargami. Jedziemy ponownie - mówi Sieklucki. Dochodzi godzina 12. Kilkakrotnie dzwonimy z pytaniem o wyniki kontroli. - Roboty zostały wstrzymane. Robotnicy przy krawędziach nie mieli lin asekuracyjnych - stwierdza Sieklucki po godz. 13.
Ale już po godz. 15 dostajemy inną odpowiedź. - Nie wstrzymywaliśmy robót. Wszystko przebiega prawidłowo. Dach oczyszczają wynajęte firmy. Ich pracownicy mieli zabezpieczenia - mówi Wojciech Dziedzic, który kontrolował Leclerca.
• Jakie zabezpieczenia? Byliśmy na miejscu, ci ludzie nie mieli żadnych lin. Mamy zdjęcia.
- A o której godzinie byliście?
• Obserwowaliśmy to do południa.
- Nie wiem, czy już tam byłem. Zapewniam, że wszystko jest w porządku.
• Nikogo nie ukaraliście?
- Były kary. Nie mogę powiedzieć dla kogo.
Kilka minut później do redakcji dzwoni inspekcja pracy. Jakaś kobieta łączy rozmowę z Dziedzicem. - Co do tych zdjęć, to byłem po godzinie 13. Wtedy na dachu nie było nikogo, trwała przerwa. Po niej jedna z ekip zapomniała się zabezpieczyć. Ta firma nie oczyszcza już dachu. Będzie ukarana, ale nie mogę jej namierzyć - zapewnia inspektor. - A uprzęże mogą być niewidoczne, bo oni są grubo ubrani. Sam myślałem, że są bez zabezpieczeń.
• Uprząż może być trudno widoczna. Ale nie lina. A lin nie było.
- Oni mają liny. Pilnuje tego ochrona hipermarketu. Ma to sprawdzać co godzina.
Tuż przed zmierzchem ponownie oglądaliśmy dach Leclerca. Ludzie pracowali bez zabezpieczeń.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!