poniedziałek, 21 sierpnia 2017 r.

Lublin

Praca w supermarkecie: ponad siły, za długo, za najniższą krajową

Dodano: 4 listopada 2009, 20:07

Po godzinach, dłużej niż przewiduje umowa, ale i tak w lepszych warunkach niż kilka lat temu – tak zdaniem inspektorów pracuje się w lubelskich supermarketach.

Okręgowa Inspekcja Pracy w Lublinie skontrolowała w tym roku 4 supermarkety na Lubelszczyźnie: E.Leclerc w Lublinie przy ul. Turystycznej, Carrefour w Chełmie, Stokrotkę w Tomaszowie Lubelskim i Zamośćdis w Zamościu.

Sprawdzano m.in. bezpieczeństwo, czas pracy, terminowość wypłat. – Jest troszkę lepiej. Myślę, że kierownictwo supermarketów wie już, czego może się spodziewać po naszych kontrolach i się przygotowuje – ocenia Krzysztof Sudoł, z-ca okręgowego inspektora pracy w Lublinie.

Wciąż kiepsko wygląda jednak sprawa czasu pracy. Pracodawcy nierzetelnie prowadzą ewidencje, nie zapewniają pracownikom wolnego i każą im pracować dłużej, niż to wynika z umowy.

Jeden z supermarketów został za to ukarany mandatem w wysokości 1000 zł. – Wykroczenia polegały m.in. na zatrudnianiu pracowników na czas powyżej 48 godzin w tygodniu i przekraczaniu 5-dniowego tygodnia pracy – tłumaczy Sudoł.

Inspektorzy mieli też zastrzeżenia do bezpieczeństwa. Pracownicy przewozili towary cięższe, niż dopuszczają normy. Inspekcja skierowała też do sądu wniosek o ukaranie grzywną pracodawcy, który zatrudniał kobietę w ciąży w uciążliwych warunkach.
Supermarkety nie zatrudniają jednak na czarno i płacą w terminie. Ale pracownicy twierdzą, że to za mało.

– Jak można utrzymać rodzinę za 1100 złotych? – pyta Zofia Wach, szefowa Wolnego Związku Zawodowego „Sierpień ‘80” w lubelskim Tesco. – Jedna osoba musi pracować za kilka, a ci co mają pół etatu pracują 8 godzin.

W połowie października związkowcy z Tesco zorganizowali w Lublinie pikietę. Żądali 300 zł podwyżki. Zapowiadają, że jeśli firma nie zacznie ich lepiej traktować, przed Bożym Narodzeniem zablokują kasy.

– Jesteśmy najgorzej traktowaną grupą zawodową w Polsce. To jest praca od niedzieli do niedzieli, najczęściej za najniższą krajową – dodaje Alfred Bujara, przewodniczący Sekcji Krajowej Pracowników Handlu NSZZ „Solidarność”.

– W dodatku, szefowie hipermarketów wykorzystują kryzys, by ciąć etaty. Ci, którzy zostają, wykonują pracę ponad siły. Tego nie wykaże żadna kontrola, a to jest codzienność.
Czytaj więcej o:
Karola
Goooość
Mloda-gniewna
(17) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Karola
Karola (9 listopada 2011 o 20:40) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Witam,
Ja pracowałam w wakacje na kiesie w supermarkecie (3 miesiące) i już nie mogłam się doczekać kiedy już kończę tą pracę. Większość klientów traktuje Cię jak dno, które skończyło podstawówkę a tymczasem większość młodych ludzi tam pracujących jest w trakcie studiów albo już je skończyło. Na cały dzień pracy miałam 20 min przerwy tylko, że zanim zeszłam ze swojego stanowiska,podpisałam się w nadzorze że idę na przerwę, oddałam kasetkę z pieniędzmi i poddałam się kontroli czy przypadkiem czegoś nie wyniosłam to zrobiło się z tego 5 min:/ Ogólnie nie polecam, ale jak nie ma czego innego to i do takiej pracy można iść na jakiś czas.
Rozwiń
Goooość
Goooość (15 czerwca 2010 o 20:45) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Mloda-gniewna napisał:
Wiecie co?Nie jestem jakas zmanierowana lala,ale szlag mnie trafia. Doslownie. Wlasnie skonczylam dobre liceum,z wynikiem...hmm...swietnym. Nie mowie tego,zeby sie chwalic,ale to,co sie dzieje,mnie przeraza. co ja mam z soba teraz zrobic?[/quote]

Dostać się na świetne studia (czyli poza Lublinem, w Lublinie co najwyżej gorsze lub lepsze, świetnych brak) albo szykować pieluchy do siedzenia za kasą, bo o ile nie masz dobrze ustosunkowanej rodzinki, to tertium non datur.

[quote name='Mloda-gniewna' post='303603' date='15.06.2010, 20:08:54']Mam wakacje,mase wolnego czasu,chcialabym pojsc do pracy w supermarkecie. Ale jak czytam Wasze opinie,dostaje gesiej skorki. Przeciez to chore. Zap***ac po tyle godzin za taka stawke? I jeszcze w milczeniu znosic obelgi rozkapryszonych klientow?A co,to moze wina kasjerki,ze "pomidory sa za miekkie"?Hello,a coz to za prawo,coz za moralnosc? Ja,wchdzac do sklepu,zawsze ciesze sie do ludzi,usmiecham,grzecznie odpowiadam,zartuje. I szanuje pracujace tam Panie po stokroc bardziej anizeli tych konowalow z grubymi porfelami,ktorzy rzucaja pieniedzmi jak psom(zamiast grzecznie podac kasjerce).Ba,nietylko pieniedzmi,ale i obelgami rzucaja. Wiem,co mowie. Bywam,widuje,slucham opowiesci kolezanek,kasjerek. Czyz to nie jest skrzywienie?


Jak się nic innego nie potrafi, to trzeba tyrać za takie pieniądze. Myślisz, że jeśli siądziesz do pierwszej pracy w banku, urzędzie lub biurze, to dostaniesz więcej? Wprost przeciwnie- jeszcze mniej, za to perspektywy lepszej pracy w przyszłości.
To nie prawo, to nie moralność... to chory, lubelski rynek pracy.
Rozwiń
Mloda-gniewna
Mloda-gniewna (15 czerwca 2010 o 20:08) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Wiecie co?Nie jestem jakas zmanierowana lala,ale szlag mnie trafia. Doslownie. Wlasnie skonczylam dobre liceum,z wynikiem...hmm...swietnym. Nie mowie tego,zeby sie chwalic,ale to,co sie dzieje,mnie przeraza. co ja mam z soba teraz zrobic? Mam wakacje,mase wolnego czasu,chcialabym pojsc do pracy w supermarkecie. Ale jak czytam Wasze opinie,dostaje gesiej skorki. Przeciez to chore. Zap***ac po tyle godzin za taka stawke? I jeszcze w milczeniu znosic obelgi rozkapryszonych klientow?A co,to moze wina kasjerki,ze "pomidory sa za miekkie"?Hello,a coz to za prawo,coz za moralnosc? Ja,wchdzac do sklepu,zawsze ciesze sie do ludzi,usmiecham,grzecznie odpowiadam,zartuje. I szanuje pracujace tam Panie po stokroc bardziej anizeli tych konowalow z grubymi porfelami,ktorzy rzucaja pieniedzmi jak psom(zamiast grzecznie podac kasjerce).Ba,nietylko pieniedzmi,ale i obelgami rzucaja. Wiem,co mowie. Bywam,widuje,slucham opowiesci kolezanek,kasjerek. Czyz to nie jest skrzywienie?
Rozwiń
empi
empi (15 kwietnia 2010 o 07:34) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Mandat powinien wynosić nie 1 000 a 100 000 złotych. może by się czegoś nauczyli
Rozwiń
Gość
Gość (19 stycznia 2010 o 22:15) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
– Jak można utrzymać rodzinę za 1100 złotych? – pyta Zofia Wach, szefowa Wolnego Związku Zawodowego „Sierpień ‘80” w lubelskim Tesco. – Jedna osoba musi pracować za kilka, a ci co mają pół etatu pracują 8 godzin.

Przeczytałam na wyrywki ale powyższe zdanie (skopiowałam z artykułu) mnie rozwaliło!!!

Jakie 1100zł???????????????????????????? Ja zapiep.....am w Carrefour już 3 lata, średnia mojej pensji to ok 950zł na rękę!!!! Ponad tysiąc udało mi się wziąć max cztery razy i to tylko dlatego, że były nocne zatowarowania!!!!!!!
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (17)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!