piątek, 15 grudnia 2017 r.

Lublin

Praca w urzędzie: "Stażysta poklepywał członków komisji"

  Edytuj ten wpis
Dodano: 7 marca 2011, 19:03
Autor: (am)

"Nikt w to nie uwierzy, dopóki sam nie spróbuje”
"Nikt w to nie uwierzy, dopóki sam nie spróbuje”

W piątek opisaliśmy historię młodego człowieka, który przez półtora roku starał się o pracę w różnych lubelskich urzędach. Na Wasz odzew nie musieliśmy długo czekać. Dziękujemy za wszystkie listy, telefony, komentarze na forum. I czekamy na kolejne.

Z E-MAILA


Jestem absolwentem Wydziału Prawa i Administracji. Również staram się o posadę w administracji publicznej. Startowałem już w kilku konkursach na różne stanowiska i wyglądało to dokładnie tak, jak opisał bohater artykułu. Mimo dobrych wyników z części pisemnej ludzie nie mieli szans. Zdarzało się nawet, że pracę dostawały osoby niepiszące testów! Chciałem również poruszyć temat Miejskiego Urzędu Pracy (kieruje absolwentów na staże – red.). Mimo że nadal się uczę, jestem młody i mam dużą wiedzę, to nawet tutaj bardziej liczą się znajomości. Staż w Urzędzie Miasta Lublin dostała pani po teologii. Gdzie tu sens? Gdzie logika? Lubelskie struktury urzędowe są chore. Dlatego grono zdolnych młodych ludzi wyjeżdża stąd. Przyjaciółka ze studiów bez problemu i znajomości przeszła proces rekrutacji w urzędzie na zachodzie Polski i cieszy się pracą. W Lublinie to raczej niemożliwe


Z FORUM INTERNETOWEGO


Od ponad pół roku szukam pracy, głównie w urzędach. Startowałam w tych samych konkursach co autor listu, ba. nawet go poznałam w Urzędzie Marszałkowskim. Na kilkadziesiąt konkursów, w jakich brałam udział od lipca 2010, w 90 proc. wygrywali albo stażyści, albo pracownicy z innych urzędów. W konkursie do biura prasowego Kancelarii Prezydenta rekrutacja trwała od godz. 9 do 18, ale już ok. 11 podejrzewałam zwycięzcę (stażysta), który poklepywał się po plecach z członkami komisji i czule zagadywał ich na korytarzu. Porażka. Po kilku konkursach czekając na rozmowy w II etapie zaczęłam się pytać ludzi, czy są po stażu. Co ciekawe, część nawet nie przyznawała, ale BIP nie kłamie. Na tzw. prowincji jest jeszcze gorzej. Na rozmowie z burmistrzem pewnego podlubelskiego miasteczka usłyszałam: z czym ja do ludzi? Po co ja czas szacownej komisji zajmuję? Wygrała stażystka, która dziwnym trafem nawet pytania testowe miała inne. Rozumiem reakcje tych, którzy mówią, że to Twoja wina. Nie możesz znaleźć pracy, bo skończyłeś marny kierunek, nie przygotowałeś się do testu, nie uśmiechasz na rozmowach, bo... tysiące powodów. To normalna reakcja. Przecież nikt nie chce wierzyć w fakt, że można aż tak bezczelnie załatwiać komuś pracę w budżetówce. Ja też nie wierzyłam, dopóki nie zaczęłam szukać pracy w urzędach.


Czytaj też: Zawsze drugi, czyli jak szukałem pracy w urzędach)


  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Użytkownik niezarejestrowany
gosia
franses
(25) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (28 października 2016 o 20:18) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Wystarczy otworzyć exela i wprowadzać: 1 tabela konkurs, tabela 2: zwycięzca- nazwisko, i tabela 3: rodzina- nazwisko ( tu można znaleźć mamę, tatę czy stryjka laureata w googlach- jest tam w pliku pdf wykaz nazwisk pracowników Urzędu Miasta Lublin) przejrzeć listę. Prowadząc coś takiego zobaczymy, że jednak co 5 nazwisko jest obce :):):). Mało tego można z nudów odnaleźć na fb dokładną koligację rodzinną lub powinowactwo konkretnych osób i nie trzeba być detektywem ani w NIK pracować :):):).
Rozwiń
gosia
gosia (5 maja 2013 o 18:39) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='Karol' timestamp='1299910872' post='449358']
Gratuluję pani Monice Płońskiej i życzę powodzenia w pracy w Zespole Prasowym Urzędu Marszałkowskiego. Jednak w jej
wypowiedzi pada zdanie zdumiewające - "Swoim wykształceniem i doświadczeniem zawodowym przekroczyłam wymagania formalne" A skąd to pani Monika wie, jakie wykształcenie i doświadczenie zawodowe mieli pozostali uczestnicy konkursu? Grunt, to pewność siebie; tylko, przepraszam ,na czym oparta?
[/quote]
napisała że jej kwalifikacje były wysokie bez komentowania kwalifikacji innych. podkreśla że jest dobra a nie inni żli
Rozwiń
franses
franses (28 sierpnia 2011 o 18:08) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
nie rozumiem pretensji że konkursy wygrywają stażyści. Nie wiem czy osoby z artykułu zdają sobie sprawę ze na stażu pracuje się kilka miesięcy za 700 zł i zazwyczaj robi się najgorsze rzeczy. Taka osoba zna specyfikę pracy w danym urzędzie i z tego względu najbardziej spełnia wymagania. Pracuje przez wiele miesięcy praktycznie za darmo i m.in dlatego jej się wygrana należy.
Rozwiń
gosc
gosc (18 marca 2011 o 17:12) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
wszędzie liczą się plecy....
Rozwiń
Akurat
Akurat (12 marca 2011 o 13:39) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Prawie wszystkie konkursy są ustawiane pod konkretne osoby, cała procedura to pic na wodę. Wybrańcy dostają pytania konkursowe, ale zdarzają się przypadki, gdy niedoszli urzędnicy piszą pytania sami dla siebie (!). Każda osoba, która wygrywa konkurs ogłoszony przez jakikolwiek urząd powinna zawsze pisać specjalne oświadczenie (najlepiej opatrzone jakimś paragrafem o sankcji karnej grożącej za składanie oświadczeń niezgodnych z prawdą), w którym stwierdza, że ani pytania konkursowe ani odpowiedzi nie były jej znane przed przystąpieniem do którejkolwiek z części etapów naboru. Ale zatrudnianie po znajomościach nie jest największym problemem - bo nawet jeżeli na stanowisko dostanie się jakiś swojak, ale zdolny, chętny do nauki i pracowity - to prędzej czy później będzie wzorowym urzędnikiem. Prawdziwym problemem urzędów w Polsce jest to, że co piąty pracownik urzędu zajmuje się jakimiś bzdurami, albo, po prostu, nie zajmuje się kompletnie niczym. Cała masa urzędników prowadzi własną działalność gospodarczą, więc nie trudno zgadnąć czym się zajmują przez znaczną część swojego pobytu w pracy. Urzędy w Polsce to jeden wielki bajzel, gdzie często nikt nic nie wie, bo prawie nikt nie kontroluje pracy urzędnika. A w dobie XXI wieku to naprawdę nie jest problem, by dokładnie sprawdzać czym w danym tygodniu zajmuje się konkretny urzędnik. Ale nikt takiego oprogramowania nie chce, bo wtedy by się okazało, że masa urzędników jest bezużyteczna.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (25)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!