środa, 23 sierpnia 2017 r.

Lublin

Praca w USA i tysiące oszukanych. Rekordowo długa rozprawa trwa już 20 lat

Dodano: 19 lutego 2012, 18:50

Wezwania na rozprawę dostało… ponad 2 tys. osób.
Wezwania na rozprawę dostało… ponad 2 tys. osób.

Dwadzieścia lat śledztwa i procesu minęło jak z bicza strzelił. Sprawa Mariusza R., oskarżonego o oszustwo, już za kilka dni znajdzie finał w Sądzie Okręgowym w Lublinie. Dlaczego prawdopodobnie najstarsza lubelska sprawa karna tyle trwała? Przez przepisy – tłumaczą w sądzie i prokuraturze.

Pożółkłe akta spięte zardzewiałymi spinaczami analizują właśnie sędziowie Sądu Okręgowego w Lublinie. 29 lutego rozpatrzą odwołanie Mariusza R. Mężczyzna chce być sądzony jeszcze dłużej, bo odwołuje się od wyroku skazującego na dwa lata w zawieszeniu na pięć, który wydał Sąd Rejonowy w Lublinie. Domaga się uchylenia tego orzeczenia.

2 lutego 1992 roku młody asesor (obecnie prokurator w prokuraturze apelacyjnej) rozpoczął śledztwo w sprawie naciągania bezrobotnych na załatwienie pracy w USA. Mariusz R. umieszczał ogłoszenia, w których podawał się za przedstawiciela firmy z Nowego Jorku werbującej pracowników. Żeby otrzymać bliższe informacje trzeba było wpłacić na jego konto 1,7 zł bądź 3,2 zł (w przeliczeniu na kwoty po denominacji). W zamian przesyłał broszurę z ogólnymi informacjami o szukaniu pracy w USA. Otrzymanie kolejnych informacji kosztowało już kilkadziesiąt dolarów.

Pieniądze wpłaciło 2205 osób. Ponad 100 z nich przesłało większe kwoty, ale nikt dzięki pomocy Mariusza R. do pracy w USA nie wyjechał.

Prokuratura rozpoczęła przesłuchania naciągniętych. Śledztwo zakończyło się aktem oskarżenia dopiero w 2006 roku. Dlaczego tak późno? – To nie było zależne od prokuratury – tłumaczy Beata Syk-Jankowska, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie.

Jeszcze w 1992 roku prokuratura zwróciła się do USA, żeby w drodze pomocy prawnej przesłuchano tam ważnego świadka. Na protokół z jego zeznaniami czekała… 12 lat. Śledztwo ruszyło z miejsca i już po dwóch latach do sądu trafił akt oskarżenia. Proces Mariusza R. mógł się w końcu zacząć. Trwał pięć lat, do maja ub. roku. Oskarżony zażądał, żeby wszystkich pokrzywdzonych przesłuchać bezpośrednio przed sądem.

– Po złożeniu takiego wniosku przez oskarżonego nie było innego wyjścia – mówi Artur Ozimek, rzecznik Sądu Okręgowego w Lublinie.

Wezwania na rozprawę dostało… ponad 2 tys. osób. Wielu świadków z trudem przypominało sobie, że przed kilkunastoma laty wpłacili pieniądze na jakieś konto. Niektórzy nie przyjechali do Lublina i trzeba było zlecać ich przesłuchanie sądom w ich miejscach zamieszkania. Rosły koszty a w sprawę angażowano pracowników wymiaru sprawiedliwości w całym kraju.

Sprawa toczyłaby się krócej, gdyby śledczy oskarżyli Mariusza R. o wyłudzanie po kilkadziesiąt dolarów, pomijając ok. dwa tysiące osób naciągniętych na mniejsze kwoty. Ale i tu na przeszkodzie stanęły przepisy.

– Prokurator jest zobowiązany do wszechstronnego wyjaśniania sprawy i nie może pominąć żadnego pokrzywdzonego – dodaje Syk-Jankowska.
Czytaj więcej o:
korba
Jan Trzeźwomyślący
x
(3) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

korba
korba (20 lutego 2012 o 09:49) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='x' timestamp='1329717859' post='599587']
Cala ta historia zakonczy sie jeszcze pewnie skarga oskarzonego, czy tez juz skazanego, na panstwo polskie do Trybunalu w Strasburgu z zarzutem na przewleklosc postepowania..
[/quote]
No i jaki będzie tego efekt? Sąd w Strasburgu umorzy śledztwo,być może zasądzi odszkodowanie na rzecz podsądnego z kieszeni polskiego podatnika - a sędziowska palestra i ustawodawca będą to mieli daleko w d***e -jak większość innych tego typu spraw jakie tam znalazły swój finał. Kolego - NA BAGNIE RÓŻ RACZEJ SIĘ NIE POsadzi.
Zobacz co się dzieje kiedy Minister Gowin chce ruszyć terenowe sędziowskie sitwy ,które to są przeważnie autorami kuriozalnych wyroków -a które to my możemy prześledzić w takich programach jak między innymi : "Sprawa dla reportera" czy "Państwo w państwie".
Na iluż to dzisiejszych, sędziowskich stołach swoje piętno powinna zostawić czartowska łapa ....ale tak sie nie dzieje bo nie jest to w interesie rządzących którzy to swój byt oparli na gwałcie i bezprawiu.
Rozwiń
Jan Trzeźwomyślący
Jan Trzeźwomyślący (20 lutego 2012 o 09:17) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
W Polsce żeby prawo znaczyło prawo to po pierwsze na śmietnik należałoby wyrzucić obecny Kodeks Karny (i większość innych zapisów prawnych) Potem w ślad za nim powinna pójść większość sędziów,a zwłaszcza ci z minionej epoki,oraz ci z nim skoligaceni.Następnie ustanowić nowe prawo ale bez takich ludzi jak S.Niesiołowski R.Begrer czy J. Palikot (oraz im POdobnym z PSL).
Tudzież Gowina uważam za mądrego człowieka .....ale czy znajdzie w sobie tyle determinacji
aby w tym tyglu bezprawia wykazać, że jest wartościowszym człowiekiem niż Sekuła z Pędzącego Królika ? - Wątpię i to raczej mocno,bo dzisiaj to świat: Rysiów,Mirków,Zbysiów, Grzesiów,Donków.
I na konoiec taka istotna uwaga : w Polsce to sądy są bezkarne i w tym ukrywa sie całe zło.
Rozwiń
x
x (20 lutego 2012 o 07:04) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Cala ta historia zakonczy sie jeszcze pewnie skarga oskarzonego, czy tez juz skazanego, na panstwo polskie do Trybunalu w Strasburgu z zarzutem na przewleklosc postepowania..
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (3)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!