sobota, 16 grudnia 2017 r.

Lublin

Pracownicy wrócili z demonstracji, przebadali ich alkomatem

  Edytuj ten wpis
Dodano: 24 lutego 2012, 16:40

– Chcieli nas zastraszyć – mówi Jerzy Pielaszkiewicz, związkowiec z Kraśnika. – A tylko nas zmotywow
– Chcieli nas zastraszyć – mówi Jerzy Pielaszkiewicz, związkowiec z Kraśnika. – A tylko nas zmotywow

Dzień po powrocie z demonstracji w Warszawie na energetyków czekała w pracy niemiła niespodzianka – badanie alkomatem. Skarga jest już w drodze do inspekcji pracy. PGE tłumaczy, że badanie nie ma nic wspólnego z demonstracją, tylko z bezpieczeństwem i… ostatkami.

– To był odwet za udział w manifestacji – mówił wczoraj Krzysztof Marzec, przewodniczący komisji międzyzakładowej NSZZ "Solidarność” w Lubelskich Zakładach Energetycznych. – Takie działanie nosi znamiona zastraszania, wywoływania nacisku, wręcz mobbingu.

We wtorek 320 pracowników lubelskiego oddziału PGE Dystrybucja manifestowało w Warszawie. Energetycy z różnych miast regionu protestowali przeciw zapowiadanej przez władze firmy reorganizacji. Dzień po powrocie ze stolicy na pracowników czekała niemiła niespodzianka. – Dyrekcja zarządziła "akcję alkomat” – opowiada Marzec. – Rano w alkomat dmuchali pracownicy z Kraśnika, Puław, Kocka i Radzynia Podlaskiego. Ci, którzy we wtorek pikietowali, a także inni.

– Pracuję 20 lat i o takiej akcji nie słyszałem. U nas przebadali ok. 30 osób, połowa z nich wyjeżdżała na manifestację – wylicza Jerzy Pielaszkiewicz, związkowiec z Kraśnika. – Przebadaliby więcej, tylko skończyły się ustniki.

Tomasz Flis, dyr. generalny PGE Dystrybucja, podczas czwartkowego zebrania ze związkowcami i pracownikami w Lubartowie, wiązał badanie alkomatem z zapewnieniem bezpieczeństwa w pracy. – Żadnych szykan za uczestnictwo w proteście nie ma – zapewnia.

Przedstawiciele PGE tłumaczą, że kontrole są prowadzone w całej Polsce. I mają związek z dwoma tragicznymi wypadkami, do których doszło w grudniu. To nie jedyny powód. – 21 lutego były ostatki – mówi Dorota Szkodziak z PGE Dystrybucja SA Oddział Lublin.

Według niej pracodawca uznał, że następnego dnia rano było ryzyko przyjścia do pracy w stanie wskazującym na spożycie alkoholu.

Związkowcy wysłali skargę do inspekcji pracy. Pismo jeszcze nie dotarło, ale inspektorzy już o sprawie słyszeli. – Pracodawca ma prawo w uzasadnionych przypadkach zażądać badania alkomatem, ale pracownik ma też prawo odmówić poddaniu się takiemu badaniu – wyjaśnia Krzysztof Goldman, okręgowy inspektor pracy w Lublinie. – Jeśli związkowcy uważają, że naruszona została ich godność, albo są szykanowani, mogą pójść do sądu. Aby uznać to działanie za mobbing, musiałoby się ono notorycznie powtarzać wobec określonej osoby czy grupy osób.

Dyr. Flis zapewnił pracowników, że takie kontrole będą powtarzane.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
energia
lublinianka
wyrobnik
(29) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

energia
energia (27 lutego 2012 o 07:26) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Popieram akcje , w końcu biorą taką kasę a nie chcą za nic odpowiadać... i jeszcze jaki sprzeciw . To w FŁT dmuchasz i nie masz nic do gadania , a tu co trafiło na wyższą klasę ??? Czy to oznacza równych i równiejszych?
Rozwiń
lublinianka
lublinianka (26 lutego 2012 o 18:45) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='Dobosz...' timestamp='1330177838' post='602325']
jestes zwykla komunistyczna propagantka co my znamy z czasow prl.
nie wypisuj takich spraw o ludziach co chca wszystkim wam otworzyc oczy na to co sie dzieje dookola nas
praca jest najwazniejsza i o nia trzeba sie bic na kazdym kroku
jesli ktos napije sie piwa to tez nie caly swiat sie zawali a kontrolowanie jest tylko oznaka pogardy dla ludzi pracy
znamy to z otepsji i codzinnego kontaktu z pelowcami nie szanujacymi wiernych ojczyznie i wierze ojcow pracownikami roznych branz
[/quote]
Panie Dobosz, naucz się języka polskiego, a dopiero potem wypisuj swoje "bzdurki". Jeśli tak szanujesz swoją Ojczyznę, to pisz to słowo z dużej litery. Zdania też zaczyna się pisać dużą literą. Używaj również polskich liter, jeśli uważasz się za Polaka (dla przypomnienia w polskim alfabecie istnieją: ą, ć, ę, ł, ń, ó, ś, ż, ź). Dodaję, że opisywana przeze mnie sytuacja niekoniecznie dotyczyła akurat tych związkowców. Kontrola pracowników wcale nie jest oznaką pogardy dla pracowników. Tak samo jak kontrola drogowa kierowców. Jeśli pracodawca dowiedział się, że mogło dojść do nadużywania alkoholu podczas demonstracji lub po niej, to miał prawo sprawdzić, czy jego pracownicy są trzeźwi przed przystąpieniem do pracy. Takie zapisy są w kodeksie pracy. Gdyby stało się nieszczęście, bo pracownik pod wpływem alkoholu doprowadziłby do wypadku w czasie pracy, to również pracodawca mógłby za to odpowiadać, ze dopuścił tego pracownika do pracy.
Rozwiń
wyrobnik
wyrobnik (26 lutego 2012 o 09:00) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ludzie ci co za 1,5 tys. netto pracujecie to macie wiedze, ze srednia pensja w PGE to prawdopobnie dwie srednie krajowe, i ze z tych ludzi nikt na bruku nie zostanie, to co sie martwic nimi, dostano odprawe o jakiej wy mozecie tylko marzyc, a niech walczo o swoje, ciekawe czy ci pracownicy krasnickiego PGE tak by sie martwili o ludzi zwalnianych z FLT
Rozwiń
henry
henry (26 lutego 2012 o 02:30) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Jeżeli w stanie wskazujacym.. ktoś obsługuje WN to naraża siebie i współpracowników. Zatem akcja byla OK!
Rozwiń
Gość
Gość (25 lutego 2012 o 22:43) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Skoro byli trzeźwi to z czego robić problem. Dmuchnąć w alkomat i roześmiać się w twarz badającemu.
Chyba że na złodzieju czapka goreje, czy coś w tym rodzaju.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (29)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!