wtorek, 6 grudnia 2016 r.

Lublin

 (rys. Tomek Wilczkiewicz)
(rys. Tomek Wilczkiewicz)

Pełnomocnik ds. ochrony informacji niejawnych w lubelskim Ratuszu, który strzelał w kierunku sąsiada z broni gazowej, wrócił do pracy. Tuż po incydencie prezydent Lublina zapowiadał, że odsuwa go od obowiązków do czasu wyjaśnienia sprawy

Tymczasem prokuratura wyjaśnia całe zdarzenie. - Postępowania wciąż trwają - potwierdza Marian Siejczuk, szef Prokuratury Rejonowej Lublin-Południe. - Czekamy na opinię biegłego dotyczącą charakteru obrażeń u jednego z mężczyzn. Dopiero wówczas podejmiemy decyzje.
17 października 2002 r. w Lublinie Tomasz Nowosad, pełnomocnik prezydenta ds. ochrony informacji niejawnych, strzelił z broni gazowej (ma na nią pozwolenie) do sąsiada.
Według Nowosada bronił się on jedynie przed agresywnym mężczyzną. Zaczęło się od sprzeczki o psa sąsiada, który miał go pogryźć. Rozjuszony właściciel miał rzucić się na Nowosada z pięściami. Dariusz Słotwiński przedstawia zupełnie odmienną wersję wydarzeń. Potwierdza, że jego pies szczekał na Nowosada. Ale do strzałów miało dojść po tym, jak zwrócił Nowosadowi uwagę, że urzędnik nie powinien wywozić śmieci na dzikie wysypisko.
Słotwiński z obrażeniami twarzy trafił do szpitala. Po tym, jak gazety opisały zdarzenie, prezydent Andrzej Pruszkowski zapowiedział, że odsuwa Nowosada od wykonywania obowiązków służbowych. - Do czasu wyjaśnienia sprawy przez policję - informował Mirosław Kalinowski, jego ówczesny rzecznik.
Nowosad poszedł na urlop 22 października ub. roku. I przebywał na nim do 28 listopada. Teraz pracuje na dawnym stanowisku, czyli m.in. strzeże tajemnic służbowych.
Dlaczego mimo złożonej deklaracji prezydent nie poczekał na wyjaśnienie sprawy? - W czasie gdy pan Nowosad przebywał na urlopie, urząd nie otrzymał żadnego pisma z prokuratury czy policji w tej sprawie - tłumaczy rzecznik prezydenta, Tomasz Rakowski. - Dlatego nie było podstaw do jego zwolnienia. Poza tym, jego powrót był niezbędny w związku z powołaniem komisji poborowej, co należy do obowiązków pełnomocnika prezydenta.
Prokuratura prowadzi dwa dochodzenia, bo obaj mężczyźni poskarżyli się na siebie. Prokurator Siejczuk liczy, że powinny się one zakończyć do połowy kwietnia.
Prezydent był wczoraj poza Lublinem. Mimo obietnic swojego rzecznika nie zadzwonił do nas, aby ustosunkować się do sprawy.

Przypadki pełnomocnika

Tomasz Nowosad pozwolenie na broń ma od 1991 roku. Rok później użył jej w Katowicach, gdy został zaatakowany przez wracających z meczu kibiców. Policja nie znalazła podstaw do wszczęcia postępowania przeciwko niemu. Podobnie było w grudniu 2001 r. po incydencie, do którego doszło podczas manifestacji Unii Polityki Realnej przed lubelskim Ratuszem. - Wówczas nie użyłem broni, tylko pięści. Stanąłem w obronie 50-letniego mężczyzny, którego zaatakował wyrostek ze Starego Miasta - tłumaczy Nowosad.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO