poniedziałek, 21 sierpnia 2017 r.

Lublin

"Pracujemy w strachu. Najdrobniejsze błędy zapisują, później nagana"

Dodano: 6 lutego 2015, 17:15

Ciągłe kontrole, strach przed utratą pracy, cięcia etatów - na warunki pracy w Spółdzielni Niewidomych im. Modesta Sękowskiego w Lublinie skarży się coraz więcej pracowników zakładu

O tej sprawie pisaliśmy kilkakrotnie. Andrzej Gieroba z dnia na dzień stracił pracę w spółdzielni. Został zwolniony po 44 latach pracy po tym jak poskarżył się, że w hali produkcyjnej jest zbyt głośno. 

- Odmówiłem noszenia ochraniaczy na uszy, bo muszę słyszeć maszynę, przy której pracuję. Nie mogę jej przecież zobaczyć - tłumaczy pan Andrzej. - Doskonale znam ten zakład, sprawę rozwiązałaby zwykła ścianka działowa. Gdy zarząd zignorował moją prośbę, poinformowałem o sprawie media.

Mimo, że Gieroba występował w imieniu wszystkich pracowników, a pod pismem do zarządu podpisali się też inni pracownicy, tylko on został ukarany. Proces w jego sprawie rozpocznie się 5 marca.

Wyrzucona po 33 latach

To nie jedyna sprawa z tej spółdzielni, która trafiła do sądu pracy. - Moja żona również została bezpodstawnie zwolniona, po 33 latach rzetelnej pracy. Odbieram to jako zemstę za moje działania - opowiada Antoni Bychawski, który nadal pracuje w spółdzielni. - Wcześniej jako członek rady nadzorczej głosowałem przeciwko zmianom warunków zatrudnienia dla członków zarządu z umowy o pracę na kontrakt. Mogłoby to doprowadzić do ogromnych kłopotów finansowych zakładu. W przypadku odwołania prezesa przed końcem kontraktu spółdzielnia musiałaby zapłacić odszkodowanie za stracone zarobki. Przeniesiono mnie wtedy na inne stanowisko.

Każdy się boi

- Każdy boi się o pracę, zwłaszcza po zwolnieniach, m.in. Andrzeja Gieroby. Nawet drobne błędy są zapisywane, a po kilku takich notatkach dostaje się naganę - opowiada nam jeden z pracowników, który chce pozostać anonimowy.

- Praca w spółdzielni to ciągła kontrola, pracujemy pod ogromną presją - potwierdza inna pracownica spółdzielni. - Do tego ograniczenia etatów i żądanie większej wydajności. A przecież pracują tu w większości ludzie starsi.

- Zarząd ogranicza etaty np. do 2/5 i redukuje stanowiska dla niewidomych - precyzuje Antoni Bychawski. - Jak tak dalej pójdzie to spółdzielnia straci rację bytu.

Zakład przy ul. Głowackiego 35 w Lublinie w czerwcu ub. r. kontrolowała Państwowa Inspekcja Pracy. Inspektorzy wykryli wiele nieprawidłowości dotyczących czasu pracy i przepisów BHP. Do spółdzielni wrócili pod koniec października.- Większość zaleceń została wykonana - informuje Danuta Serwinowska z Okręgowego Inspektoratu Pracy w Lublinie.

Media nieobiektywne

Paweł Skrzypek, prezes spółdzielni, zarzucając nam brak obiektywizmu w poprzednich publikacjach, odmówił odpowiedzi na nasze pytania. Wcześniej podkreślał, że to Andrzej Gieroba był inicjatorem całej akcji oczernienia spółdzielni w mediach.
Czytaj więcej o:
kaktus
ty wiesz kto
Bargek
(19) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

kaktus
kaktus (12 marca 2015 o 21:01) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Pracowałem obok tego starszego gościa Andrzeja Gieroby ponad rok, był pieniaczem tak samo opryskliwym dla kierownika i prezesa jak i dla nas zwykłych ludzi, O głupie krzesło niewygodne lub inny drobiazg obrzucał wulgarnie tekstem kogo tyko uważał a był obok, koleżankę albo kolegę. Traktował jak na śmiecia, szacunku to on nie ma dla innych choć kaleka.

Prezes to fajny młody inteligentny facet i zaradny szef, z daleka z każdym się przywita bo szanuje ludzi. Od 2011 r. prezes Skrzypek z drugim prezesem od spraw technicznych wyciągnęli zakład z długów, kiedy wszystko wokół padało w Lublinie.

W 2014 za zarobioną kasę wyremontowali nam hale, kupili nowe meble i maszyny, wyremontowali i powiększyli szatnie, zrobili fajny pokój socjalny na posiłki z nowymi meblami, że niektórzy w domu, w kuchni nie mamy. To co ten facet narzeka zakład miał go w nogi całować jak cesarza bo niewidomy. U nas dużo niewidomych pracuje i każdy cieszy się, że jest lepiej jak w przedszkolu i może zarobić na chleb. Gieroba też zarabiał, a miał dużą rentę i rozrabiał w zakładzie.

Do 2011 r. było picie w pracy, spanie i każdy robił co chciał i długi, a Ci co rządzili wtedy Pan Gieroba, Bychawski i kilka innych osób rozrabiają, a sami doprowadzili w tych radach spółdzielnię wtedy do długów syfu i dziadostwa. To trafia ich, że nowi prezesi wymieniają maszyny na nowe, mamy zamówienia, pracę i rodzinną atmosferę jak w domu. Pan Gieroba za każdą nową rzecz zarządowi robił kłótnię i co tydzień były donosy do inspekcji pracy. Ten drugi Bychawski mocno zaburzony w kontaktach, bo nie dało się z nim rozmawiać, powinien razem z Gierobą z lekarza dobrego skorzystać, bo jako gwiazdy medialne niech opowiedzą jak doprowadzić zakład do dziadostwa i syfu jak było w 2011. Nie pasuje im zakład niech założą własny i tam siebie opisują piszą skargi do inspekcji pracy co tydzień i do gazet, albo znajdą pracę u prywaciarza, bo ja u kilku pracowałem i tam im wytłumaczą co to warunki pracy. Jeśli pracodawca taki im pozwoli  dwa dni przepracować.

Może w gazecie znajdzie się dla nich praca i poczujecie co to za gwiazdy na co dzień.

Gieroba nie tylko kłamie ale i pomawia zarząd i zakład w wielu gazetach aż wstyd takie kłamstwa czytać. KŁAMIE!!! ponad rok pracowałem obok i co dnia miał słuchawki na uszach, słuchał radia.... to jak się nie wstydzi  takie głupoty pisać, że musi słyszeć maszynę. To jak w tych słuchawkach i radiu maszynę mu puszczali zamiast muzyki i dziennika, Putin go sterował z ardia Moskwa w liewo i nazad, czy miał przekazy transmisji z kosmosu?. Maszyny od lat wielu pracują i nie jest wcale głośno. Zakład musi ich używać, bo produkuje to co sprzedaje - a my zarabiamy na chleb.

Pan Gieroba po 44 latach pomylił zakład pracy z wyspą na pacyfiku, gdzie jest milutko , żeby nie te ptaszki co śpiewają, to poukręcać im dzioby. Prezes dobrze zrobił że go zwolnił, o wiele za późno. Powinien zwolnić wszystkich co byli we władzach spółdzielni i doprowadzili do dziadostwa i syfu w 2011 r.

Dzięki obecnym władzom spółdzielni mamy chleb dobre warunki i wyznaczone przerwy w pracy albo długie urlopy na wypoczynek i faktycznie czasem kierownik lub brygadzista przypomni o tym żeby pilnować roboty jak są zamówienia, ale nikt nikogo nie zastrasza i nie ubliża.

I każdy pilnuje się sam, bo wie co ma do roboty i kiedy są przerwy, a nie jak Pan Gieroba chodził sobie na papieroska kiedy chciał i kręcił po całym zakładzie albo po za zakład, a jest niewidomy  i nie rozumie co to przerwa w pracy i że za to, że nie przestrzegał regulaminu spacerując po całej firmie kiedy chce, porzuca nie tylko swoją robotę wtedy, ale kierownik za niego odpowiada żeby coś mu się nie stało. Zamiast zająć się pracą zajmował się awanturami, donosami do gazet, telewizji i inspekcji pracy, a wielu młodych w tym niepełnosprawnych marzy teraz o jakiejkolwiek pracy.

Ciekawe czy Dziennik Wschodni wydrukuje głosy niezadowolonych z rządu PO, ale tak żeby każdy, nawet nie do końca normalny mógł od siebie każdego dnia napisać co ma do powiedzenia na Panią Premier, Pana Prezydenta i Pierwszą Damę, Ministra Zdrowia.

Co dziennie inny obywatel nie wyłączając byłych Ubeków,niezadowolonych zwykłych obywateli, rencistów, emerytów, zwolenników Radia z Torunia lub PISu.

To są ciekawsze tematy, poszukajcie firm doprowadzonych do upadku w RP i kto na tym zrobił kasę, a nie czepiacie się porządnych ludzi jak Prezesi naszej spółdzielni.

Pan Gieroba i Bychawski powinni zgłosić się do IPN tam jeszcze nie byli, a tam się rozpatruje prześladowania i zbrodnie przeciwko ludzkości.

Wstyd mi za gazetę...........

Takie uporczywe nieprawdziwe drukowanie nagonki na kogoś np. zarząd zakładu pracy powinno być ścigane prawem, bo to już przekracza publikowanie prywatnej wojny kliku osób z 200 osobowym zakładem pracy. Zagraża to mnie, mojemu zakładowi pracy, źle to wygląda dla klientów i grozi wtedy zwolnieniami z pracy i grzebaniem po śmietnikach za chlebem.

Panowie dziennikarze dacie mi wtedy pracę ? to zatrudnijcie lepiej u siebie tych kilkanaście nawiedzonych osób  i będziecie mieli to co było w spółdzielni w 2011 r. Długi. syf picie i bałagan........

Pozdrawiam pracownik produkcji, dawny kolega z pracy Pana Andrzeja G. 

Ten monolog przypomina mi rozmowę Jarząbka z szafą w gabiniecie Ochódzkiego w "Misiu".

"Czasem aż oczy bolą patrzeć, jak się dla naszego klubu przemęcza, prezes Ochódzki Ryszard, naszego klubu „Tęcza”. Ciągle pracuje! Wszystkiego przypilnuje i jeszcze inni, niektórzy, wtykają mu szpilki. To nie ludzie – to wilki! To mówiłem ja – Jarząbek Wacław, trener drugiej klasy. Niech żyje nam prezes sto lat!" ;)

Rozwiń
ty wiesz kto
ty wiesz kto (7 marca 2015 o 00:14) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Wystarczy przeczytać komentarz,żeby mieć pogląd kim jest jego autor i co sobą reprezentuje.
Tolalny prymityw ,klakier z ptasim móżdżkiem,który wspiera nikczemnych ludzi dążących do likwidacji spółdzieni niewidomych.

sam jesteś klakier  i obrońca upośledzonych jednostek a-społecznych,

a nikczemność to ty rozumiesz przez fakt dłubania sobie w...podczas kolacji i raczej ciebie dotyczy ,,autorku'' , a twojego mózgu nie skomentuję, po co komentować coś czego brak...może i był ten właśnie ptasi ale mocno zainfekowany i padł na amen, zanim użyłeś...do tego co trzeba

,,totalny prymityw''  to pierwsze słowa jakie usłyszałeś pewnie od mamusi zanim cię oddała Babie Jadze na wychów, z braku pomysłów, co począć z takim osobnikiem nieokreślonego rodzaju

a likwidacja spóldzielni jest możliwa przez takie osoby jak te w artykule, one są jakby to określić, z innej epoki po 22 lipca 1944

myślenie współczesne je zastrasza, ale to problem medyczno-społeczny..i nie da  się leczyć

Rozwiń
Bargek
Bargek (5 marca 2015 o 00:17) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Do: Pracownik produkcji: Tylko to masz do powiedzenia w pięciu tych samych wpisach?

Nie znam całej sprawy ale wygląda mi to wszystko na to, że panuje tam jakiś terror. Zainteresowałem się tym artykułem i porównuję sytuację do panującej u mnie w pracy. Jako jedyny czasem odezwę się w temacie złych warunków.Reszta siedzi cicho.

Czekam na rozwiązanie tej sprawy a mam nadzieję, że pomyślne. Trzeba będzie zacząć działać.

Rozwiń
Typhlos
Typhlos (18 lutego 2015 o 16:10) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Wystarczy przeczytać komentarz,żeby mieć pogląd kim jest jego autor i co sobą reprezentuje.
Tolalny prymityw ,klakier z ptasim móżdżkiem,który wspiera nikczemnych ludzi dążących do likwidacji spółdzieni niewidomych.
Rozwiń
Pracownik fizyczny
Pracownik fizyczny (9 lutego 2015 o 19:52) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Pracowałem obok tego starszego gościa Andrzeja Gieroby ponad rok, był pieniaczem tak samo opryskliwym dla kierownika i prezesa jak i dla nas zwykłych ludzi, O głupie krzesło niewygodne lub inny drobiazg obrzucał wulgarnie tekstem kogo tyko uważał a był obok, koleżankę albo kolegę. Traktował jak na śmiecia, szacunku to on nie ma dla innych choć kaleka.

Prezes to fajny młody inteligentny facet i zaradny szef, z daleka z każdym się przywita bo szanuje ludzi. Od 2011 r. prezes Skrzypek z drugim prezesem od spraw technicznych wyciągnęli zakład z długów, kiedy wszystko wokół padało w Lublinie.

W 2014 za zarobioną kasę wyremontowali nam hale, kupili nowe meble i maszyny, wyremontowali i powiększyli szatnie, zrobili fajny pokój socjalny na posiłki z nowymi meblami, że niektórzy w domu, w kuchni nie mamy. To co ten facet narzeka zakład miał go w nogi całować jak cesarza bo niewidomy. U nas dużo niewidomych pracuje i każdy cieszy się, że jest lepiej jak w przedszkolu i może zarobić na chleb. Gieroba też zarabiał, a miał dużą rentę i rozrabiał w zakładzie.

Do 2011 r. było picie w pracy, spanie i każdy robił co chciał i długi, a Ci co rządzili wtedy Pan Gieroba, Bychawski i kilka innych osób rozrabiają, a sami doprowadzili w tych radach spółdzielnię wtedy do długów syfu i dziadostwa. To trafia ich, że nowi prezesi wymieniają maszyny na nowe, mamy zamówienia, pracę i rodzinną atmosferę jak w domu. Pan Gieroba za każdą nową rzecz zarządowi robił kłótnię i co tydzień były donosy do inspekcji pracy. Ten drugi Bychawski mocno zaburzony w kontaktach, bo nie dało się z nim rozmawiać, powinien razem z Gierobą z lekarza dobrego skorzystać, bo jako gwiazdy medialne niech opowiedzą jak doprowadzić zakład do dziadostwa i syfu jak było w 2011. Nie pasuje im zakład niech założą własny i tam siebie opisują piszą skargi do inspekcji pracy co tydzień i do gazet, albo znajdą pracę u prywaciarza, bo ja u kilku pracowałem i tam im wytłumaczą co to warunki pracy. Jeśli pracodawca taki im pozwoli  dwa dni przepracować.

Może w gazecie znajdzie się dla nich praca i poczujecie co to za gwiazdy na co dzień.

Gieroba nie tylko kłamie ale i pomawia zarząd i zakład w wielu gazetach aż wstyd takie kłamstwa czytać. KŁAMIE!!! ponad rok pracowałem obok i co dnia miał słuchawki na uszach, słuchał radia.... to jak się nie wstydzi  takie głupoty pisać, że musi słyszeć maszynę. To jak w tych słuchawkach i radiu maszynę mu puszczali zamiast muzyki i dziennika, Putin go sterował z ardia Moskwa w liewo i nazad, czy miał przekazy transmisji z kosmosu?. Maszyny od lat wielu pracują i nie jest wcale głośno. Zakład musi ich używać, bo produkuje to co sprzedaje - a my zarabiamy na chleb.

Pan Gieroba po 44 latach pomylił zakład pracy z wyspą na pacyfiku, gdzie jest milutko , żeby nie te ptaszki co śpiewają, to poukręcać im dzioby. Prezes dobrze zrobił że go zwolnił, o wiele za późno. Powinien zwolnić wszystkich co byli we władzach spółdzielni i doprowadzili do dziadostwa i syfu w 2011 r.

Dzięki obecnym władzom spółdzielni mamy chleb dobre warunki i wyznaczone przerwy w pracy albo długie urlopy na wypoczynek i faktycznie czasem kierownik lub brygadzista przypomni o tym żeby pilnować roboty jak są zamówienia, ale nikt nikogo nie zastrasza i nie ubliża.

I każdy pilnuje się sam, bo wie co ma do roboty i kiedy są przerwy, a nie jak Pan Gieroba chodził sobie na papieroska kiedy chciał i kręcił po całym zakładzie albo po za zakład, a jest niewidomy  i nie rozumie co to przerwa w pracy i że za to, że nie przestrzegał regulaminu spacerując po całej firmie kiedy chce, porzuca nie tylko swoją robotę wtedy, ale kierownik za niego odpowiada żeby coś mu się nie stało. Zamiast zająć się pracą zajmował się awanturami, donosami do gazet, telewizji i inspekcji pracy, a wielu młodych w tym niepełnosprawnych marzy teraz o jakiejkolwiek pracy.

Ciekawe czy Dziennik Wschodni wydrukuje głosy niezadowolonych z rządu PO, ale tak żeby każdy, nawet nie do końca normalny mógł od siebie każdego dnia napisać co ma do powiedzenia na Panią Premier, Pana Prezydenta i Pierwszą Damę, Ministra Zdrowia.

Co dziennie inny obywatel nie wyłączając byłych Ubeków,niezadowolonych zwykłych obywateli, rencistów, emerytów, zwolenników Radia z Torunia lub PISu.

To są ciekawsze tematy, poszukajcie firm doprowadzonych do upadku w RP i kto na tym zrobił kasę, a nie czepiacie się porządnych ludzi jak Prezesi naszej spółdzielni.

Pan Gieroba i Bychawski powinni zgłosić się do IPN tam jeszcze nie byli, a tam się rozpatruje prześladowania i zbrodnie przeciwko ludzkości.

Wstyd mi za gazetę...........

Takie uporczywe nieprawdziwe drukowanie nagonki na kogoś np. zarząd zakładu pracy powinno być ścigane prawem, bo to już przekracza publikowanie prywatnej wojny kliku osób z 200 osobowym zakładem pracy. Zagraża to mnie, mojemu zakładowi pracy, źle to wygląda dla klientów i grozi wtedy zwolnieniami z pracy i grzebaniem po śmietnikach za chlebem.

Panowie dziennikarze dacie mi wtedy pracę ? to zatrudnijcie lepiej u siebie tych kilkanaście nawiedzonych osób  i będziecie mieli to co było w spółdzielni w 2011 r. Długi. syf picie i bałagan........

Pozdrawiam pracownik produkcji, dawny kolega z pracy Pana Andrzeja G. 

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (19)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!