środa, 22 listopada 2017 r.

Lublin

Prawa dziecka zostały złamane

  Edytuj ten wpis
Dodano: 19 lipca 2007, 17:17

Funkcjonariusze zachowali się zbyt brutalnie, a użycie siły było najgorszym wyjściem - uważa rzecznik praw dziecka.

To jego reakcja na działania łukowskich policjantów.

Przypomnijmy: we wtorek rano 11 policjantów i dwóch kuratorów siłą zabrało 12-letniego Kamila i 14-letniego Adriana z domu dziadków w Łukowie. Chłopcy byli ciągnięci po ziemi, płakali i krzyczeli. Od listopada, odkąd rodzice są w separacji, a ojciec ma sądowy zakaz kontaktu z synami i zarzuty molestowania seksualnego, Kamil i Adrian mieszkali z matką w Lublinie. Wielokrotnie uciekali od niej do Łukowa. Matka, z którą mieszka jeszcze 8-letnia córka, bezskutecznie próbowała odzyskać synów. W końcu sąd zdecydował o ich przymusowym odebraniu w asyście policji.
- Działanie policji i kuratorów naraziło dobro dzieci i ich prawa - uważa Wiesława Lipińska z biura rzecznika praw dziecka. Przyznaje jednak, że ojcu dzieci postawiono zarzuty popełnienia poważnych przestępstw na szkodę własnej rodziny.

- Wyrok sądu powinien być wykonany bez dwóch zdań, ale odebranie chłopców powinno mieć inną formę. Na pewno nie powinno to być widowisko w obecności kamer - uważa Lipińska. Jej zdaniem, kurator mógł przesunąć akcję o kilka godzin i skorzystać z pomocy psychologa, który przygotowałby dzieci do opuszczenia domu.
- Użycie siły było najgorszym wyjściem - kwituje Lipińska. - Będziemy pilnować tej sprawy, by dzieciom więcej nie stała się krzywda.
Janusz Wójtowicz, rzecznik lubelskich policjantów: - Mieliśmy zgłoszenie, że dzieci zostały porwane, i że ojciec łamie zakaz kontaktu z synami. A ma on postawione poważne zarzuty. Chłopcom mogło grozić niebezpieczeństwo.

Wojtowicz dodaje, że nie było żadnych nieprawidłowości w działaniu policji, dlatego nie będzie dochodzenia w tej sprawie.
- My tylko pomagaliśmy kuratorom. Dzieci nie mają siniaków, zadrapań, ich kondycja psychiczna jest dobra. Chłopcy byli "nastawieni” przez dziadków, mieli się opierać policjantom - uważa Wojtowicz.
Sprawą zajmuje się już MSWiA. - Minister poprosił już Komendę Główną Policji o wyjaśnienia w tej sprawie. Czekamy na odpowiedź - mówi Michał Rachoń, rzecznik ministra.
Chłopcy są w "Pogodnym Domu” w Lublinie. Czują się coraz lepiej. - Weszli w grupę, mają kolegów. Pojadą na kolonie - jeden na obóz plastyczny, a drugi do Krasnobrodu. Wiedzą, że nie zostaną tu na zawsze, i że sprawy dorosłych muszą być załatwione przed ich powrotem do domu - mówi Daniela Elżanowska, dyrektor placówki.



  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!