środa, 23 sierpnia 2017 r.

Lublin

Prawicowy poseł nie zapłacił za "brutalny seks"?

Dodano: 3 kwietnia 2014, 13:02
Autor: (jsz)

- Chodziło nam o zadośćuczynienie, niekoniecznie pieniężne, za usługę seksualną i brutalne traktowanie - zeznał jeden z oskarżonych o szantażowanie prawicowego posła Piotra Sz. Polityk miał nie zapłacić jego znajomej za seks.

Proces trzech osób, oskarżonych o szantażowanie parlamentarzysty, rozpoczął się w czwartek w lubelskim sądzie. Na ławie oskarżonych zasiedli Szczepan P. (recydywista), Przemysław S. (były pracownik agencji detektywistycznej) i Magdalena I. (absolwentka prawa KUL, była stażystka w Urzędzie Marszałkowskim, obecnie recepcjonistka). Zdaniem prokuratury cała trójka miała szantażować posła Piotra Sz. (nie zgodził się na podanie nazwiska), grożąc mu opublikowaniem kompromitujących nagrań. Na ten pomysł miała wpaść Magdalena I. Z zeznań jednego z jej kompanów, Przemysława S., wynika, że kobieta poznała posła za pośrednictwem jednego z portali internetowych. Piotr Sz. nie podał swoich prawdziwych danych. Miał za to zorganizować intymne spotkanie z dziewczyną nad Zalewem Zemborzyckim. Nie zapłacił jej jednak 200 zł za seks. Magdalena I. nie wiedziała, kim w rzeczywistości jest jej dłużnik. Rozpoznała posła w telewizji, kiedy maszerował na czele pochodu sympatyków TV Trwam. Pikantne SMS-y i hotel Przemysław S. zeznał w prokuraturze (przed sądem odmówił składania wyjaśnień), że kobieta chciała spotkać się z posłem, by odzyskać pieniądze. Para miała wymieniać między sobą pikantne SMS-y. Wreszcie w grudniu 2012 roku, tuż przed Bożym Narodzeniem, polityk umówił się z Magdaleną I. w hotelu Luxor w Lublinie. - Chciał, żeby przyjechała na spotkanie w szpilkach i miniówce - zeznał Przemysław S. Kiedy polityk spotykał się z dziewczyną w hotelowym pokoju, ona i jej kompani wszystko nagrywali. Później Przemysław S. i Szczepan P. nagrali i sfotografowali, jak para opuszcza hotel. Chwilę później oskarżeni skontaktowali się z posłem. Spotkali się w Lublinie i rozmawiali o tym, ile polityk ma zapłacić, by odzyskać kompromitujące go nagrania. Stanęło na 3 tys. zł, ale poseł jeszcze tej samej nocy zgłosił sprawę policjantom. Szantażyści zostali zatrzymani. Jeden się przyznał Szczepan P. przed sądem przyznał się do winy. Chciał dobrowolnie poddać się karze roku i trzech miesięcy więzienia w zawieszeniu. Prokurator nie przystał jednak na tę propozycję. Magdalena I. nie przyznała się do winy. Przemysław S. nie przeczył, że brał udział w całym zdarzeniu, ale nie przyznał się do przestępstwa. - Wystarczyło mi, że mu dokuczyłem i zepsułem święta. Nie chciałem pieniędzy. Chodziło raczej o zadośćuczynienie, niekoniecznie pieniężne, za usługę seksualną i brutalne traktowanie - wyjaśniał podczas przesłuchania w prokuraturze. Poseł chciał utajnić proces Sam poseł Piotr Sz. nie stawił się w sądzie. Jeszcze przed rozpoczęciem procesu domagał się całkowitego wyłączenia jawności postępowania. W swoim wniosku przekonywał, że padł ofiarą medialnej nagonki, a jego małżeństwo jest w kryzysie. Sędzia Beata Górna-Gielara uznała jednak, że Piotr Sz. musi się liczyć z ograniczeniami w ochronie swojej prywatności. Jest bowiem osobą publiczną. - Całkowite wyłączenie jawności godziłoby w prawo obywateli do oceny przedstawicieli władzy - wyjaśniła sędzia Górna-Gielara. Sąd uznał również, że skoro to Piotr Sz. sam zawiadomił o szantażu, to jego postawę należy szerzej rozpropagować. W rezultacie utajniono tylko intymne szczegóły sprawy. Niejawne pozostały niemal wszystkie wyjaśnienia Magdaleny I. Były poseł Solidarnej Polski ma zeznawać na kolejnej rozprawie, którą zaplanowano na 13 maja.

WIDEO

Czytaj więcej o: sąd proces poseł Piotr Sz.
ja
mosquito
llubellak@op.pl
(26) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

ja
ja (7 kwietnia 2014 o 10:49) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

I dobrze mu tak dziwkarz jaki, ma żonę,dziecko a tu dziwki na boku ,to jest nasz posel,bardzo ładnie.Co na to jego świętobliwi wyborcy?

Rozwiń
mosquito
mosquito (4 kwietnia 2014 o 18:54) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

A dlaczego on miał płacic skoro seks miał być brutalny a on był brutalniejszy od prostytutki ? A poważnie - patrzcie kogo wybraliście lemingi !

Rozwiń
llubellak@op.pl
llubellak@op.pl (4 kwietnia 2014 o 12:24) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Przejrzalem wszystkie dostepne w mediach zdjecia z procesu i jestem w szoku. Nie dosc, ze absencja posla Szeligi zepsula spektakl, to dodatkowo na zadnym ze zdjeci nie dopatrzylem sie krzyza, ktory koniecznie powinen na sali sadowej wisiec. Nie wymagam na kazdej scianie, ale chociacby w tle sedziowskiego "tercetu"! Bez krzyza to nie bedzie wazne....tym bardzoiej, ze skarzacy jest osoba wierzaca, o czym niejednokrotnie moglismy sie przekonac....

będzie podstawa do apelacji a nawet do kasacji w tv trwam

Rozwiń
llubellak
llubellak (4 kwietnia 2014 o 12:22) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Może nie jest przestępstwem karnym, ale moralnym to chyba jest. Jak się  opowiada jakim się jest katolikiem, jakie ma się niezachwiane morale to takie skoki na bok nieuchodzą. Ja znam takich prawych, ale tylko na pokaz, nie jest ważne czy to katolik, czy też innego wyznania. Ważne, aby być wiarygodnym w swoim życiu. A tak wyborcy będą wiedzieli jak zagłosować. Szkoda tylko żony, bo cóż ona winna, że ma drania.

on tam poszedł ją nawracać w hotelu późną porą! gdzieś wyczytał że za dotknięciem czarodziejskiej różdżki może ludzi leczyć i przekazywać dobrą nowinę! taki z niego dobry człowiek

Rozwiń
Gość
Gość (4 kwietnia 2014 o 06:56) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Ponadto jest z pokolenia JPII!

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (26)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!