poniedziałek, 5 grudnia 2016 r.

Lublin

Premier obiecał, gmina wypłaci

Dodano: 17 września 2002, 20:49

Musimy wziąć kredyt i przesunąć środki z budowy gimnazjum na tę kiełbasę wyborczą – mówi Stanisław Wójcicki, wójt Kurowa o podwyżkach dla nauczycieli. Samorządy boją się, że będą musiały sfinansować obietnice premiera z własnych pieniędzy

– Jak dostanę, to uwierzę – mówi Maria Nóżka, nauczycielka z Lublina. – Tyle już było tych obietnic, że nawet nie sprawdzam, ile bym miała dostać podwyżki.
Na początku roku szkolnego premier Leszek Miller obiecał nauczycielom III etap podwyżek od października. Gminy czekają teraz na akty wykonawcze, bo bez nich nie mogą zacząć naliczać wzrostu wynagrodzeń. Nie wiadomo, czy zdążą to zrobić na czas. Czy zatem w październiku nauczyciele otrzymają wypłaty według starych zasad i potem – gdy napłyną subwencje – dostaną wyrównania?
– Nie ma aktów prawnych pozwalających na wdrożenie podwyżki – mówiła nam wczoraj Ewa Dumkiewicz, dyrektor Wydziału Oświaty i Wychowania Urzędu Miejskiego w Lublinie. – Czekamy na rozporządzenia, jeśli jednak okaże się, że trzeba będzie zmieniać regulaminy wynagradzania, to okres ten wydłuży się jeszcze bardziej. 10 października kończy się kadencja rad gminnych, a to one muszą w takiej sytuacji podjąć stosowne uchwały.
To tylko jeden problem. Drugi to taki, że rządowe pieniądze będą tylko dla pracowników szkół. A co z nauczycielami z przedszkoli? Za tych, z własnych pieniędzy, będą musiały zapłacić gminy. Lublin jako miasto z pokaźnym budżetem, którego ponad połowa przeznaczana jest na oświatę, łatwiej poradzi sobie z tym zadaniem. Wykorzystane zostaną pieniądze, które zaplanowano jako dotacje dla niepublicznych szkół zawodowych, które dokonały mniejszego niż oczekiwano naboru.
– Fabryka futrzarska nic nie płaci do kasy gminy, mleczarnia również – to skąd mamy wziąć te środki własne – mówi otwarcie wójt Kurowa, Stanisław Wójcicki? – My tylko dostajemy z góry wytyczne, że trzeba zbudować gimnazjum lub dać nauczycielom podwyżki, a nie idą za tym pieniądze.
– A ja jestem przygotowany, to nie pierwszy rząd, który wydaje nieoczekiwane decyzje – mówi Stanisław Wnuczek, wójt gminy Wilkołaz. – Mamy zawsze w budżecie rezerwę na taki cel – teraz 25 tys. zł. Nauczycieli przedszkoli jest czterech, powinno więc wystarczyć dla nich ok. 6 tys. zł na podwyżki.
W biurze rzecznika Ministerstwa Edukacji Narodowej i Sportu nie potrafiono nam wczoraj odpowiedzieć, kiedy będą pieniądze dla gmin.

Ile dostaną nauczyciele?

Według rządowych zapowiedzi od października podwyżki wyniosą: dla nauczycieli kontraktowych – 27 zł, mianowanych – 184 zł
i dyplomowanych – 539 zł. Tym samym płace wzrosną odpowiednio do 1644 zł, 2301 zł i 2959 zł. Według „Solidarności” faktyczne podwyżki brutto wyniosą: 20 zł, 115 zł i 314 zł. Różnica wynika stąd, że rządowe wyliczenia zawierają w sobie pochodne płac, odprawy, nagrody jubileuszowe, wynagrodzenia za godziny nadliczbowe itp.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO