sobota, 19 sierpnia 2017 r.

Lublin

Żeby kupić kanapę, na której odpoczywa prezes Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Lublinie, ekspedientka z osiedlowego sklepu musiałaby odkładać swoją pensję przez co najmniej pół roku.

Prezes WSA posadził nas na luksusowej kanapie z jasnej skóry. Taki mebel kosztuje teraz 5290 zł. A tu stoi ich cały komplet wart 17,5 tys. zł. – To godziwe warunki. Takie powinny być w sądzie – uważa Edward Oworuszko, prezes WSA w Lublinie.
Na jednym z dwóch biurek komputer z ciekłokrystalicznym monitorem. – Dopiero uczę się obsługi – przyznaje prezes. Wszystkie meble w gabinecie są z litego drewna. Z wielkiego stojącego zegara z wahadłem rozlega się dźwięk kurantów.
Druga część gabinetu to pokój wypoczynkowy. A w nim 29-calowy telewizor, do tego odtwarzacz DVD, magnetowid i dekoder Cyfry +. Wszędzie klimatyzacja. Wielu prezesów mogłoby pozazdrościć takiego gabinetu. – To ich problem, jeśli są tacy zazdrośni – odparowuje Oworuszko.
Niczym w parku można poczuć się wchodząc do siedziby Zakładu Gazowniczego przy ul. Diamentowej w Lublinie. Duży, wysoki hol. Bujna roślinność i wodne kaskady. A pod podłogą strumyk przykryty szkłem. – Ale przez długie lata gnieździliśmy się w parterowym baraku – zastrzega Bolesław Staniszewski, dyrektor zakładu. Na stanowisku od piętnastu lat.
Jego gabinet ma co najmniej 30 mkw. Prawie bez mebli. Oprócz wielkiego biurka i szafy jest też barek. Oczywiście zamknięty. – Mam laptopa, sprzęt grający, klimatyzację. Czy to luksus? – pyta Staniszewski.
Gabinet szefa lubelskich wodociągów jest duży, ale zastawiony meblami. Wielkie biurko, skórzany fotel, stoliczek do kawy, stół konferencyjny, krzesła i szafy. – Najcenniejsze są chyba pamiątki – mówi Tadeusz Fijałka pokazując dyplomy i statuetki, którymi nagradzano firmę. – Trochę się tego nazbierało.
Ale w gabinecie jest także kolekcja przedwojennych obrazów olejnych lubelskiego malarza, telewizor i magnetowid Thomson. Nie najnowsze. – Czasami oglądam – dodaje Fijałka. – Jak przychodzę po południu do pracy.
Dyrektora Zakładu Ubezpieczeń Społecznych w Lublinie nie zastaliśmy. Do gabinetu wpuszczono nas po półgodzinnych negocjacjach. Gabinet szefa lubelskiego ZUS to długie pomieszczenie pełne kwiatów. – Ale to prywatna własność dyrektora – spieszy z wyjaśnieniem Mirosława Witka, rzecznik ZUS. – O, tam za rogiem, jest jeszcze biurko z komputerem.
Blado wypada w tym zestawieniu gabinet prezesa Lubelskich Zakładów Energetycznych Lubzel. – Od lat nic nie zmieniałem – przyznaje Tadeusz Skrzypek. Pokój zadbany, ale bez przepychu. Na półkach regału dyplomy i trofea. Prezesowi przygrywa stary radiomagnetofon bez kompaktu. Teraz mało który komis przyjąłby taki zabytek.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!