sobota, 21 października 2017 r.

Lublin

Proces za antysemickie plakaty nie ruszył, syn wykładowcy przed sądem

  Edytuj ten wpis
Dodano: 13 lutego 2015, 12:52

Nie udało się rozpocząć w piątek procesu grupy, która rozwieszała w Lublinie antysemickie plakaty. Jej członkowie, w tym były pracownik Muzeum na Majdanku pojawili się w piątek w sądzie. Jeden z pokrzywdzonych nie został jednak powiadomiony o rozprawie

Stosowne zawiadomienie wysłano na zagraniczny adres prof. Zygmunta Baumana - jednego z pokrzywdzonych, ale nie zostało ono odebrane. W tej sytuacji sąd odroczył sprawę do 9 kwietnia. Oskarżeni odpowiadają m.in. za szerzenie nienawiści na tle narodowościowym i wyznaniowym, znieważanie i propagowanie faszyzmu.

Z akt sprawy wynika, że wielokrotnie rozwieszali w Lublinie antysemickie plakaty. Były na nich wizerunki m.in. Tomasza i Szymona Pietrasiewiczów, prof. Jana Hartmana i Zygmunta Baumana, Adama Michnika, Janusza Palikota czy Krzysztofa Żuka.

Pierwsze zatrzymania w tej sprawie miały miejsce w styczniu ubiegłego roku. 34-letni Bartłomiej K., jego rówieśnik Łukasz P. i rok starszy Krzysztof. K. - syn emerytowanego profesora UMCS, wpadli na gorącym uczynku. Nocą rozwieszali antysemickie plakaty na przystanku przy ul. Doświadczalnej w Lublinie.

Kilka godzin później policjanci zatrzymali również 51-letniego Krzysztofa K., wówczas, pracownika Państwowego Muzeum na Majdanku. Mężczyzna zajmował się tam m.in. przygotowywaniem wystaw i wydawnictw upamiętniających Holocaust. Według śledczych, po godzinach projektował i drukował antysemickie materiały. Czterem zatrzymanym mężczyznom zarzucono udział w zorganizowanej grupie przestępczej.

- Miała ona na celu popełnianie przestępstw polegających na stosowaniu przemocy, kierowaniu gróźb, propagowaniu faszyzmu, znieważaniu i nawoływaniu do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych i wyznaniowych - wyliczała po skierowaniu do sądu aktu oskarżenia Beata Syk-Jankowska, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie.

Na plakatach, obok wizerunków znanych osób, umieszczano pełne nienawiści teksty. Zdjęcia Tomasza Pietrasiewicza, dyrektora Ośrodka Brama Grodzka - Teatr NN i jego syna - pracownika Centrum Kultury w Lublinie, opatrzono hasłem "Lublin - europejska stolica bolszewizmu”. Na pozostałych materiałach pojawiły się również hasła "Palić! Wieszać! Wysterylizować!”, "Syjoniści Won z Lublina” czy "Aryjski Lublin. Nasze Ulice Nasze Kamienice”.

Chociaż główne zarzuty dotyczą szerzenia nienawiści, to Łukasz P. i Bartłomiej K. odpowiedzą również za zniszczenie słynnego muralu w Trawnikach. Miał on upamiętniać ofiary obozu pracy założonego tam przez hitlerowców. Oskarżeni mieli zamalować fragment muralu. Policjanci namierzyli ich m.in. po śladach zapachowych, pobranych z odcisków butów, jakie zostały na miejscu przestępstwa.

W procesie odpowiadał będzie również 30-letni politolog, Rafał I. Miał on udostępnić samochód, w którym później Krzysztof K. i jego koledzy ruszyli na plakatowanie miasta. Kolejny oskarżony to Michał W., 34-letni właściciel agencji reklamowej z Łodzi. To on miał wyprodukować banery, które pojawiły się na ulicach Lublina.

Krzysztof K., były pracownik Muzeum na Majdanku i Michał W. częściowo przyznali się do winy. Składali wyjaśnienia. Reszta grupy wszystkiemu zaprzeczyła. Oskarżonym grozi do 5 lat więzienia. Jeśli zostaną skazani za udział w grupie przestępczej, kara może zostać zaostrzona.

Stosowne zawiadomienie wysłano na zagraniczny adres prof. Zygmunta Baumana - jednego z pokrzywdzonych, ale nie zostało ono odebrane. W tej sytuacji sąd odroczył sprawę do 9 kwietnia. Oskarżeni odpowiadają m.in. za szerzenie nienawiści na tle narodowościowym i wyznaniowym, znieważanie i propagowanie faszyzmu.

Z akt sprawy wynika, że wielokrotnie rozwieszali w Lublinie antysemickie plakaty. Były na nich wizerunki m.in. Tomasza i Szymona Pietrasiewiczów, prof. Jana Hartmana i Zygmunta Baumana, Adama Michnika, Janusza Palikota czy Krzysztofa Żuka.

Pierwsze zatrzymania w tej sprawie miały miejsce w styczniu ubiegłego roku. 34-letni Bartłomiej K., jego rówieśnik Łukasz P. i rok starszy Krzysztof. K. - syn emerytowanego profesora UMCS, wpadli na gorącym uczynku. Nocą rozwieszali antysemickie plakaty na przystanku przy ul. Doświadczalnej w Lublinie.
Kilka godzin później policjanci zatrzymali również 51-letniego Krzysztofa K., wówczas, pracownika Państwowego Muzeum na Majdanku. Mężczyzna zajmował się tam m.in. przygotowywaniem wystaw i wydawnictw upamiętniających Holocaust. Według śledczych, po godzinach projektował i drukował antysemickie materiały. Czterem zatrzymanym mężczyznom zarzucono udział w zorganizowanej grupie przestępczej.

- Miała ona na celu popełnianie przestępstw polegających na stosowaniu przemocy, kierowaniu gróźb, propagowaniu faszyzmu, znieważaniu i nawoływaniu do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych i wyznaniowych - wyliczała po skierowaniu do sądu aktu oskarżenia Beata Syk-Jankowska, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie.

Na plakatach, obok wizerunków znanych osób, umieszczano pełne nienawiści teksty. Zdjęcia Tomasza Pietrasiewicza, dyrektora Ośrodka Brama Grodzka - Teatr NN i jego syna - pracownika Centrum Kultury w Lublinie, opatrzono hasłem "Lublin - europejska stolica bolszewizmu”. Na pozostałych materiałach pojawiły się również hasła "Palić! Wieszać! Wysterylizować!”, "Syjoniści Won z Lublina” czy "Aryjski Lublin. Nasze Ulice Nasze Kamienice”.

Chociaż główne zarzuty dotyczą szerzenia nienawiści, to Łukasz P. i Bartłomiej K. odpowiedzą również za zniszczenie słynnego muralu w Trawnikach. Miał on upamiętniać ofiary obozu pracy założonego tam przez hitlerowców. Oskarżeni mieli zamalować fragment muralu. Policjanci namierzyli ich m.in. po śladach zapachowych, pobranych z odcisków butów, jakie zostały na miejscu przestępstwa.

W procesie odpowiadał będzie również 30-letni politolog, Rafał I. Miał on udostępnić samochód, w którym później Krzysztof K. i jego koledzy ruszyli na plakatowanie miasta. Kolejny oskarżony to Michał W., 34-letni właściciel agencji reklamowej z Łodzi. To on miał wyprodukować banery, które pojawiły się na ulicach Lublina.

Krzysztof K., były pracownik Muzeum na Majdanku i Michał W. częściowo przyznali się do winy. Składali wyjaśnienia. Reszta grupy wszystkiemu zaprzeczyła. Oskarżonym grozi do 5 lat więzienia. Jeśli zostaną skazani za udział w grupie przestępczej, kara może zostać zaostrzona.

WIDEO

  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o: Lublin policja sąd wideo prawo
Radny
ρяzємєк ℓєиιαк
ρяzємєк ℓєиιαк
(23) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Radny
Radny (14 lutego 2015 o 16:40) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Antysemickie plakaty z Krzysztofem Żukiem? To prezydent Lublina jest narodowości żydowskiej?

Od urodzenia,PEJS.

Rozwiń
ρяzємєк ℓєиιαк
ρяzємєк ℓєиιαк (14 lutego 2015 o 10:20) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

jak widać na ten w zamyśle pokazowy proces który przygotował Pietrasiewicz nie chce stawić się
Zygmunt Bauman 
to ciekawa postać - ze stalinowskiego siepacza - którym nie musiał być jako oficer polityczny KBW ale chyba po prostu chciał o czym świadczy uzasadnienie przyznawanych mu stalinowskich odznaczeń - został zamieniony na bożka współczesnych lewaków
...
Bauman tkwi bardzo głęboko w staliniżmie równiez w życiu osobistym - od lat żyje w konkubinacie z córką komunistycznego dyktatora czasów stalinowskich Bolesława Bieruta i znanej komunistycznej "świętej" Małgorzaty Fornalskiej - Aleksandrą Jasińską-Kanią
Zarówno Bauman jak i jego konkubina należą do czołowych ideologów postkomunistów - sa te świadomie kreowani na bohaterów...
o kochance Baumana poczytajcie u Tomasza Lisa http://polska.newsweek.pl/corka-bieruta--procent-od--kapitalu-,99566,1,1.html

...

z tekstu linkowanego powyżej zorientujecie się łatwo że Bauman jak wielu innych stalinowskich siepaczy został delegowany do bycia naukowcem
w 1968 jak wielu stalinowskich zbrodzniarzy został "pokrzywdzony" 
wyjechał i pomieszkiwał to tu to tam - między innymi w izraelu z którego go jednak również wyrzucono - jakoś nie przypadł syjonistom do gustu uparty stalinista 
to ciekawa zresztą okoliczność bo jak wiadomo niektórzy stalinowscy zbrodniarze znajdowali w Izraelu schronienie - nie próbowali oni jednak wprowadzać w Izraelu komunizmu jak Bauman
...
do polski ponownie sprowadzili Baumana tacy ludzie jak Pietrasiewicz - ludzie dla których terror czasów stalinowskich jest wymarzonym ustrojem szczęśliwości
...
dziś kiedy patrzymy na proces krytyków lokalnego satrapy poststalinowca widzimy dokładnie to samo co działo się w czasach kiedy Bauman strzelał do partyzantów a córka Bieruta pławiła się w dobrobycie który zapewniły jej zrabowane Polakom przez komunistów dobra
tak jak ten wyglądały procesy pokazowe w latach najcięzszego stalinizmu
procesy takie jak na przykład ten Kazimierza Pużaka - lidera PPS-WRN który został w końcu zamordowany w Rawiczu 
zupełnie tak samo wyglądały też ówczesne artykuły prasowe
...
Pietrasiewicz stara się za wszelką cenę by terror stalinowski powrócił...
i dzięki służalczej postawie wielu dziennikarzy jest tego bliski
...
tymczasem jednak stalinowski siepacz Bauman nie pojawił się by raz jeszcze wziąć udział w tym czemu poświęcił swe życie 
myślę że chodzi tu o to że nie przygotowano odpowiednio jego przybycia
w kwietniu powinien sie pojawić jeśli go nie dosiegnie reka wieczystej sprawiedliwości oczywiście
wtedy Pietrasiewicz przyozdobi już miasto w stalinowski entourage
i stary bydlak bedzie mógł odbyc triumfalny wjadz do Lublina
...
pzdr.

Rozwiń
ρяzємєк ℓєиιαк
ρяzємєк ℓєиιαк (14 lutego 2015 o 09:46) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

artykuł sponsorowany ;-)
...
powtórzę to co chyba wszyscy już doskonale wiedzą
a co napisałem na ten temat na innym forum

Satrapa Pietrasiewicz...

+27 / -5

 

13.02.15, 17:26:02

żyjemy w społeczeństwie i państwie postkomunistycznym i totalitarnym
jak wiadomo obawiający sie wszelkiej krytyki lokalny satrapa Tomasz Pietrasiewicz postanowił wsadzić najpierw do aresztu a następnie przy pomocy organów państwa oskarżyć ludzi rozlepiających plakaty o wydumane zarzuty
...
tak to niestety jest w krajach postkomunistycznych że nie moga one wydostać się z mafijnych układów postkomunizmu
prokuratury działają tu pod dyktando lokalnych oligarchów
którzy sterują ręcznie nie tylko prokuraturami ale i lokalnymi redakcjami...
...
ciekawe ile to trzeba czasu aby upiory takie jak Voldemort - skamieniałości najciemniejszego stalinizmu wyginęły?
jak myslicie?

dodam że to co własnie obserwujemy czyli prasowa nagonke i ustawianie procesu jest typowe zarówna dla czasów stalinowskich w których zakorzeniony jest kierujacy nagonka Tomasz Pietrasiewicz jak i dal rządzonego przez postkomunistyczna mafię kraju postkomunistycznego

Piertasiewicz jest nie tylko lokalnym oligarchą który zbudował ksenofobiczną grupę rodzinną wokół instytucji opłacanej z podatków czyli Bramy grodzkiej Teatru NN
ale równeż dyspozytorem dla wielu należących do niej dziennikarzy
...
korumpowanie mediów przez oligarchów występuje w całym obszarze postkomunistycznym 
nie jest to nic wyjatkowego 
podobnie jak budowanie dynastii mafijnych -opartych o skrajny nepotyzm czy wykorzystywanie pracowników podległych sobie instytucji do prowadzenia działań mjako anonimowi trole na forach
Pietrasiewicz jak wiecie już chyba do takich działań wysłał redaktora BIP TNN Krzysztofa Wojteczkę który wykonuje to chyba w ramach prowadzonej obok pracy w TNN działalności gospodarczej - myślę że te fale troli popierających skorumpowana lubelska sitwę to własnie ta i być może inne podobne firemki "kształtujące wizerunek"
...
Pietrasiewicz za pomoca usłuznych dziennikarzy stara się ustawić proces sądowy - to oczywiste chyba i równiez typowe dla krajów w których nie prawo jest czynnikiem według którego sady funkcjonuja a jedynie korupcyjna praktyka 
nacisk na sąd ma jasny cel
Pietrasiewicz chce usunać osoby które odwazyły się skrytykować jego wyczyny
...
Wyczyny te takie jak promowanie stalinowskich zbrodniarzy takich jak Bauman jak wiadomo odzanczony za mordowanie podziemia niepodległośiowego czy promotorów zboczeń takich jak Hartman - który jak wiecie słynie z promocji związków kazirodczych jest typową działalnością Pietrasiewicza dodać do tego należy żerowanie na holokauście czesto sprowadzające się do tak prymitywnych działań jak zabawa tozsamością ofiar holokaustu ich wizerunkiem 
czy organizownie zabaw okolicznościowych w dniach pamieci o pomordowanych

to wszyscy wiemy i znamy 
do tego dziś dodac nalezy sianie nienawiści wobec osób które go krytykują 
i bezceremonialne typowe dla poskomunistycznych oligarchów wpływanie na sąd.

i tak to wygląda według mnie
 

Rozwiń
lubelak
lubelak (14 lutego 2015 o 09:31) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Tak to ten sam i co go tak entuzjastycznie przywitali studenci dwa lata temu na jednym z polskich uniwersytetów.

Rozwiń
fish1
fish1 (14 lutego 2015 o 09:16) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Czy profesor Zygmunt Bauman to ten sam co w latach 40-tych był oficerem KBW i ścigał polskich patriotów? Jeżeli to on to mu się należało i nie powinien być poszkodowanym tyko zająć miejsce oskarżonych o dużo większe przestępstwo.

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (23)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!