piątek, 15 grudnia 2017 r.

Lublin

Proces znanego prawnika się przedłuża. Sąd czeka na opinię ws. złamanego palca

Dodano: 11 lipca 2015, 13:53
Autor: jsz

(fot. Archiwum)
(fot. Archiwum)

Przedłuża się proces lubelskiego adwokata Zygmunta W. Odpowiada on za spowodowanie wypadku i ucieczkę z miejsca zdarzenia. Wyrok usłyszy najwcześniej jesienią.

Proces znanego prawnika trwa od listopada ubiegłego roku. Byłby już na „ostatniej prostej”, ale sąd musi czekać na kolejną opinię biegłego. Chodzi o złamany palec ofiary wypadku.

– Oskarżony twierdzi, że po tym jak mnie potrącił, wstałem i uderzyłem pięścią w bagażnik jego auta – wyjaśnia pan Jacek, motocyklista poszkodowany w zdarzeniu. – Biegły ma teraz ustalać, czy złamałem palec w wyniku wypadku czy też uderzając pięścią w samochód.

Na opinię biegłego trzeba będzie czekać przynajmniej do końca lipca. Z uwagi na sezon urlopowy, sprawa wróci na wokandę dopiero w październiku. Blisko rok po rozpoczęciu procesu.
Zygmunt W. konsekwentnie nie przyznaje się do winy. Przekonywał sąd, że odjechał z miejsca zdarzenia, bo bał się potrąconego motocyklisty. Nie zamierzał unikać odpowiedzialności.

– Gdybym kombinował, to inaczej bym to rozegrał. Doskonale wiem, jak to robić po 40 latach praktyki zawodowej – oświadczył Zygmunt W. na początku swojego procesu.

Prawnik odpowiada za spowodowanie wypadku, do którego doszło 1 maja ubiegłego roku, tuż przed godz. 19. Pan Jacek, mieszkaniec Lublina jechał swoją yamahą przez Al. Racławickie, w stronę ul. Lipowej. Nagle z parkingu przy KUL wyjechał czerwony nissan.

– Na moment się zatrzymał. Myślałem, że mnie przepuszcza, ale ruszył zajeżdżając mi drogę – wyjaśnia pan Jacek.

Mężczyzna położył motocykl, by uniknąć zderzenia z samochodem. Kiedy wstał, pobiegł za nissanem. Wszystko zarejestrowała kamera monitoringu.

Na nagraniu widać, jak samochód nissan Zygmunta W. wyjeżdża z parkingu, przecina podwójną ciągłą linię i po wypadku odjeżdża.

Policjanci namierzyli kierowcę tuż po zdarzeniu. Okazało się, że to 73-letni prawnik, który od 3 lat nie miał prawa jazdy. Stracił je za przekroczenie limitu punktów karnych. To efekt jazdy z nadmierną prędkością. Motocyklista wyszedł z wypadku z licznymi potłuczeniami i złamaną ręką.

Gość
Gość
(2) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (11 lipca 2015 o 16:07) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Sranie w banie. Ewidentna ucieczka z miejsca mająca na celu coś do zatuszowania :) a co to nikomu nie trzeba tłumaczyć. Papuga kręci jak może ale niezaprzeczalnym faktem jest że nie on się zgłosił tylko został zatrzymany. Człowiek znający prawo wykształcony wyrok z górnej półki ale niestety to tylko Polska a qrwa qrwie łba nie urwie
Rozwiń
Gość
Gość (11 lipca 2015 o 14:17) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Jaki uczciwy, doświadczony prawnik. Przydałby się Feliks D.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (2)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!