piątek, 2 grudnia 2016 r.

Lublin

Prokurator i adwokat na jednej ławie

Dodano: 7 listopada 2001, 21:03

Sędzia Robert Kowalczuk, przewodniczący składu orzekającego wymierzył oskarżonemu Wojciechowi K. 200
Sędzia Robert Kowalczuk, przewodniczący składu orzekającego wymierzył oskarżonemu Wojciechowi K. 200

Mam wrażenie, że mój areszt był karą za to, że doprowadziłem do wezwania na świadka Marcina L., który pomówił osoby z wysokich stanowisk w prokuraturze i policji o nieformalne działania w sprawie zajścia w Trzcińcu - utrzymywał na wczorajszym procesie mecenas Adam K., jeden z oskarżonych w procesie dotyczącym afery w lubelskim światku prawniczym. Podający się za niewinnego mecenas w swoich wyjaśnieniach obciążył innych oskarżonych.
Obok mecenasa na ławie oskarżonych usiadł Andrzej G., były dyrektor wydziału Urzędu Miejskiego w Lublinie, dalej siedział Maciej S., prokurator z Prokuratury Rejonowej w Lubartowie i Marek B. w poprzednich latach widywany często wśród publiczności na lubelskich procesach gangsterów związanych z Pruszkowem. Wśród oskarżonych znaleźli się też Wojciech K. oraz Paweł T.
Wszyscy oskarżeni są właściwie o jedno: utrudnianie w różny sposób śledztwa, które Prokuratura Rejonowa w Lubartowie prowadziła w sprawie napadu w Trzcińcu. Chcieli w ten sposób pomóc podejrzanym w uniknięciu kary. Chodziło o syna urzędnika oraz klienta mecenasa. Ofiara napadu była straszona, aby wycofała się z zeznań obciążających napastników. Adwokat miał m.in. sporządzić dla niej instrukcję jak ma zeznawać. Pomogły mu w tym kopie akt sprawy przemycone z prokuratury przez prokuratora Macieja S., który wyniósł je za tysiąc złotych. Pieniądze na przekupienie prokuratora wyłożył urzędnik.
Na wczorajszej rozprawie przesłuchano dwóch oskarżonych: prokuratora i adwokata. Obaj nie przyznali się do winy. Maciej S. odmówił składania wyjaśnień i odpowiedzi na pytania sądu. Potwierdził to co mówił w prokuraturze. Obciążył wówczas swoją koleżankę z pracy, która prowadziła śledztwo w sprawie napadu w Trzcińcu. Według jego wersji był tylko pośrednikiem, który z uprzejmości zawiózł mecenasowi kopertę, którą podała pani prokurator. - Jestem w tej sprawie kozłem ofiarnym. Osoby, które są winne w tej sprawie nadal piastują swoje stanowiska - utrzymywał.
Inaczej było według mecenasa, który twierdzi, że Maciej S. przywiózł mu kopie akt, które nielegalnie zdobył. Za co dostał pieniądze.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO