niedziela, 17 grudnia 2017 r.

Lublin

Prokurator ujął się za Janet

  Edytuj ten wpis
Dodano: 8 maja 2007, 17:56

Śledczy mają wyjaśnić, kto torturował i zmuszał do prostytucji Janet Johnson. Nigeryjka przyjechała do Polski na zaproszenie klubu sportowego z Lublina.

- W lipcu zeszłego roku zadzwonił do mnie mężczyzna. Przedstawił się jako menedżer pośredniczący w sprowadzaniu zawodniczek z Afryki. I zaproponował trzy piłkarki. Akurat takie, jakich potrzebowaliśmy - opowiada Andrzej Wilczek, prezes SPR Safo ICom Lublin, mistrza Polski w kobiecej piłce ręcznej.
Klub wystawił zaproszenia na dziesięciodniowy pobyt w Polsce dla trzech kobiet i dwóch mężczyzn, którzy mieli im towarzyszyć. Dokumenty zatwierdził Lubelski Urząd Wojewódzki. Na ich podstawie Nigeryjczycy dostali wizy. Ale do Lublina nie dojechali. - A kontakt z menedżerem nagle się urwał - dodaje prezes SPR.
Janet Johnson jednak do Polski dotarła. W październiku Straż Graniczna zatrzymała ją w Zgorzelcu, gdzie próbowała nielegalnie przekroczyć granicę polsko-niemiecką. Wtedy dostała nakaz opuszczenia Polski. Nie zrobiła tego. Odnalazła się w kwietniu w strasznym stanie w podwarszawskim ośrodku Urzędu Do Spraw Repatriacji i Cudzoziemców. Na szyi miała ślady od noża, na rękach dziury wypalone przez papierosy. Badanie lekarskie potwierdziło, że była torturowana i gwałcona. Została zarażona wirusem HIV. Sąd umieścił ją w areszcie deportacyjnym na Okęciu. Od wczorajszego popołudnia wiadomo już, że deportacja jej nie grozi - tak zdecydowało Ministerstwo Spraw Wewnętrznych.
- Teraz jej stan jest znacznie lepszy. Ale ciągle trudno nawiązać z nią kontakt - twierdzi ppłk Wojciech Zacharjasz, rzecznik Nadwiślańskiego Oddziału Straży Granicznej.

Według dziennikarzy ogólnopolskiego "Dziennika”, którzy wczoraj opisali losy Nigeryjki, kobieta mogła paść ofiarą mafii handlującej ludźmi z Afryki do Polski. Prawdopodobnie po nieudanej próbie ucieczki do Niemiec trafiła do domu publicznego, gdzie siłą była zmuszana do nierządu i torturowana.
Wczoraj prokuratura przesłuchała prezesa i kadrową lubelskiego klubu. Policja zabezpieczyła dokumentację i komputery. - W najbliższym czasie będziemy się starali przesłuchać Nigeryjkę - zapowiada Robert Bednarczyk, szef Prokuratury Apelacyjnej w Lublinie.
Dzisiaj wojewoda lubelski spotka się tej sprawie ze swoimi urzędnikami. - Chodzi o wyjaśnienie okoliczności wydania pani Johnson zaproszenia na przyjazd do Polski - tłumaczy Rafał Przech z Urzędu Wojewódzkiego.


  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!