czwartek, 29 czerwca 2017 r.

Lublin

Prokurator zbada co było w sejfie

Dodano: 11 lipca 2003, 08:47

Prokuratorskie dochodzenie zostało wszczęte po doniesieniach prasowych. – Złożyłem wyjaśnienia i przekazałem prokuraturze niektóre dokumenty, które do tej pory były w sejfie – wyjaśnia Zbigniew Tragoński, obecny przewodniczący Rady Miasta Lublin.

Jako „trefne” określił dokumenty przechowywane przez Helenę Pietraszkiewicz, przewodniczącą poprzedniej kadencji RM, odwołany na ostatniej sesji z funkcji przewodniczącego jej następca Sławomir Janicki. Z dokumentami miał problem Zbigniew Targoński, który dwa tygodnie temu zastąpił na stanowisku przewodniczącego S. Janickiego. Wczoraj przekazał je prokuratorowi.
Do prokuratury trafiły m.in. dokumenty związane z oświadczeniem majątkowym Józefa Godlewskiego, radnego Rady Miasta poprzedniej kadencji. – Chodzi o przekazaną mi przez jednego z mieszkańców Lublina listę akcjonariuszy Herbapolu wraz z załącznikiem dotyczącym ilości akcji – wyjaśnia Helena Pietraszkiewicz.
Zdaniem Janickiego był to jeden z dokumentów, których przewodnicząca nie miała prawa przechowywać w sejfie. – Sejf jest własnością miasta i nie może służyć do przechowywania prywatnych rzeczy – podkreśla Janicki.
Sprawa zawartości sejfu ciągnie się od listopada. – Przy przekazywaniu gabinetu poprzednia przewodnicząca nie chciała mi udostępnić wszystkich dokumentów zgromadzonych w sejfie. Chciała je zabrać lub zniszczyć – tłumaczył Janicki.
Doszło do sporu o przekazanie kluczy. – Chciałam mieć pewność, że przekazując zawartość sejfu zrobię do zgodnie z prawem. Szczególnie, że znajdowały się tam dokumenty dotyczące radnych poprzedniej kadencji – wyjaśnia Pietraszkiewicz.
W grudniu ub. roku Pietraszkiewicz zwróciła się o opinię prawną w tej sprawie. Nie otrzymała jej. A Janicki, korzystając z zapasowego klucza, otworzył sejf i w obecności notariusza opieczętował wszystkie znajdujące się tam dokumenty. – Musiałem mieć możliwość bezpiecznego przechowywania oświadczeń majątkowych nowych radnych – wyjaśnia.
Zdaniem Pietraszkiewicz było to włamanie. – A pan Janicki postąpił jak złodziej – dodaje. – I nie miał prawa otwierać sejfu w obecności osób nie związanych z radą.
– Gdybym nie miał prawa, to notariusz, który był wprowadzony w całą sprawę, nie zgodziłby się na obecność przy otwieraniu sejfu – ripostuje Janicki. – Cieszę się, że sprawę zawartości sejfu przewodniczącej wyjaśni prokuratura.

Sławomir Janicki, radny Lubelskiej Centroprawicy

Nie wykluczam, że w trybie cywilnym skieruję do sądu sprawę przeciwko pani Pietraszkiewicz. Chodzi o obraźliwe słowa jakie na ostatniej sesji padły pod moim adresem. Z powiadomieniem poczekam do września.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!