wtorek, 17 października 2017 r.

Lublin

Prokuratura sprawdzi, jakie obrażenia odniosła ofiara pijanego kierowcy

  Edytuj ten wpis
Dodano: 17 kwietnia 2011, 18:10

Do wypadku doszło jesienią na ul. Zana w Lublinie (Agnieszka Antoń-Jucha/ Archiwum)
Do wypadku doszło jesienią na ul. Zana w Lublinie (Agnieszka Antoń-Jucha/ Archiwum)

Pirat drogowy, który wjechał w motocyklistę, nie może już liczyć na łagodniejszą karę. Prokuratura musi rozpatrzyć jego sprawę jeszcze raz. A policja wyjaśnić, dlaczego ulgowo potraktowała pijanego za kółkiem.

– Pojawiło się światełko w tunelu, że ten kierowca poniesie odpowiedzialność i szybko nie wróci do prowadzenia pojazdów – mówi Dariusz Mazurek, ofiara pirata drogowego. – Z większym komentarzem poczekam jednak do końca sprawy. Zobaczymy, czy teraz zapytają mnie o stan zdrowia.

Sprawę opisaliśmy w ubiegłym tygodniu. 10 listopada ub. roku Dariusz Mazurek jechał motocyklem ul. Zana w Lublinie. Zatrzymał się za stojącym na jego pasie fiatem. Wówczas najechała na niego skoda prowadzona przez Krzysztofa M.

Kierowca skody był pijany. Miał w organizmie 1,8 promila alkoholu. Motocyklistę zabrało do szpitala pogotowie. Miał uraz kręgosłupa i kolana.

Jeśli poszkodowany ma niewielkie obrażenia, to kierowca odpowiada osobno: za kolizję i za jazdę po pijanemu. To dla niego znacznie korzystniejsze wyjście. Grozi mu wówczas tylko grzywna i do dwóch lat więzienia. Za spowodowanie wypadku po pijanemu, w którym ofiara odniosła poważniejsze obrażenia, grozi do 4,5 roku więzienia.

Tylko że Mazurka o zdrowotne skutki potrącenia przez samochód nikt nie pytał. Policja potraktowała sprawę jako zwykłą kolizję i wysłała do sądu wniosek o ukaranie Krzysztofa M. za wykroczenie i wymierzenie mu 350 zł grzywny. Taki wyrok nawet zapadł, ale Mazurek – oskarżyciel posiłkowy – już go zakwestionował.

Do drugiej sprawy, w której prokuratura oskarżyła Krzysztofa M. o jazdę po pijanemu, już nie doszło. Mężczyzna chciał się dobrowolnie poddać karze: 10 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu i dwuletni zakaz prowadzenia pojazdów. Taką karę zaakceptowała prokuratura. Gdyby wyrok zapadł, nie byłoby już możliwości pociągnięcia Krzysztofa M. do odpowiedzialności za wypadek. Orzeczenie nie zostało jednak wydane.

– Sąd z urzędu zwrócił sprawę do prokuratury, aby usunęła istotne braki postępowania przygotowawczego – mówi Artur Ozimek, rzecznik Sądu Okręgowego w Lublinie.

Swój błąd zauważyła również prokuratura, która jednocześnie cofnęła wniosek o skazanie Krzysztofa M. bez procesu.

– Był przedwczesny – przyznaje Justyna Rutkowska- Skowronek z Prokuratury Rejonowej Lublin-Południe. – Należy sprawdzić, jakie obrażenia odniósł poszkodowany.

Postępowanie wyjaśniające, dlaczego funkcjonariusze potraktowali najechanie na motocyklistę tylko jako kolizję, prowadzi też Komenda Miejska Policji w Lublinie. – Wynik kontroli powinien być znany w najbliższych dniach – mówi Anna Smarzak z Komendy Wojewódzkiej Policji.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
qwerty
Z Lublina
Bartek
(17) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

qwerty
qwerty (18 kwietnia 2011 o 10:39) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='Bartek' timestamp='1303105699' post='466565']
Czyli to nie sąd sądzi, ale gazeta! Jak gazeta nie napisze to będzie źle, jak napisze, to będzie dobrze! Paranoja!
[/quote]

A ja dopowiem, że gazeta nie reaguje na informacje, że sprawca jest człowiekiem mającym problemy ze zdrowiem psychicznym. Od jakiegoś czasu jest on w bardzo złej kondycji psychicznej i obecnie jest pod opieką psychiatry. On wcześniej też był i to od wielu lat. To prawda. Ale teraz jego stan jest taki, że powinien położyć się na oddział psychiatryczny. A Ty gazeto dalej sobie po nim jeździj!

Pisałem w ub. tygodniu że Krzysztof M. ma poważne problemy ze zdrowiem psychicznym od wielu lat. On nie jest agresywny. On jest lękliwy. Zwykle nie przewiduje skutków swoich działań. Dziś wyda kasę nie pamiętając, że jutro nie będzie miał na chleb czy za co opłacić rachunki. Ot, takie duże dziecko wpadające naprzemiennie w euforie i depresje. Tak więc on nie jest jakimś zdemoralizowanym pijakiem. On do kogoś pojechał, ktoś go poczęstował alkoholem, ten nie pamiętał, że zaraz będzie musiał ponownie wsiąść za kierownicę, a jak wsiadał, to nie pamiętał, że pił. Mało prawdopodobne? Ale nie w jego przypadku! Ten typ tak ma. On powinien być pod stałą opieką psychiatryczną, a nie przerywać leczenie jak tylko ciut lepiej się poczuje. A on tak robi. Błędem rodziny jest to, że ta na to pozwala przez co w konsekwencji sama cierpi.

Współczuję Panu Dariuszowi, że miał tak wielkiego pecha i doznał szwanku na zdrowiu, ale to nie zmienia faktu, że Krzysztof M. wtedy jak i teraz ma ograniczoną poczytalność. Ciekawy jestem czy prokuratura (bądź sąd) łaskawie wyśle Krzysztofa M. na badania psychiatryczne, czy sam mam osobiście jej to zasugerować?
Rozwiń
Z Lublina
Z Lublina (18 kwietnia 2011 o 10:22) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ciekawe z kim spokrewniony /skoligacony/ jest Krzysztof M..
Czy tak trudno dojść kto i w jakich okolicznościach przeprowadzał dochodzenie, zbierał wnioski i przedstawiał je Sądowi?, chyba nie, trzeba tylko chcieć.
Co najmniej dziwne są drogi procedowania w niektórych sprawach a jeszcze dziwniejsze wyroki.
Rozwiń
Bartek
Bartek (18 kwietnia 2011 o 07:48) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Czyli to nie sąd sądzi, ale gazeta! Jak gazeta nie napisze to będzie źle, jak napisze, to będzie dobrze! Paranoja!
Rozwiń
pablo
pablo (18 kwietnia 2011 o 07:12) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
A z tej sytuacji dwie nauki płyną:
1.Mamy prawo do szczęścia, ale nie mamy szczęścia do prawa: w sumie zatrzymanie się na światłach jest traktowane jak postój o czym trabią motocykliści, którzy omijają stojące w korkach pojazdy ponieważ im z mocy prawa podobno wolno, tak więc w tym przypadku pan pijany wjechał tak jakby na stojący na parkingu pojazd-motocykl na którym siedział kierowca i tyle.
2. Trzeba być niespełna rozumu żeby nie zdawać sobie sprawy z tego, że motocykle w Polsce to raczej głupi pomysł, zresztą jakby nawet jechał samochodem to też by nieźle oberwał po kręgosłupie.
Rozwiń
starsza
starsza (18 kwietnia 2011 o 05:38) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Od kiedy adwokaci zaczęli wysoko wyceniać swoją pracę, obronę zaczęto POwierzać składowi orzekającemu


Najwyższa POra POpatrzeć na pracę sądów i POwyciągać wnioski!!!
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (17)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!