czwartek, 17 sierpnia 2017 r.

Lublin

Protest ojców przed Sądem Rejonowym w Lublinie

Autor: er

Przed Sądem Rejonowym w Lublinie kilkanaście osób protestuje przeciwko odebraniu rodzicom 11-letniego Sebastiana Kity z Bystrzycy Nowej. Sąd decyduje czy dziecko dalej będzie przebywało w rodzinie zastępczej.

11-letniego Sebastiana nie ma w domu już ponad pół roku. Sąd kazał umieścić chłopca w domu dziecka. Chłopiec został zabrany tam ze szkoły. Chłopiec mieszkał w bardzo złych warunkach: w niewykończonym i pozbawionym bieżącej wody domu. Matka cierpiała na depresję, a ojcu amputowano nogę.

Po kilkutygodniowym pobycie w domu dziecka, Sebastian trafił do rodziny zastępczej. Zostali nią jego dziadkowie. W sądzie toczy się postępowanie dotyczące ograniczenia praw rodzicielskich nad dzieckiem. Kitów wspiera m.in. Stowarzyszenie Obrony Rodziców. Przed każdą z rozpraw jego członkowie protestują przed Sądem Rejonowym w Lublinie.
Czytaj więcej o:
Renata W.
Renata W.
wolnościowiec
(13) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Renata W.
Renata W. (19 października 2010 o 12:27) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Petardy przed Sądem w Lublinie -www.youtube.com/watch?v=z1IuL3xHMzQ
Rozwiń
Renata W.
Renata W. (19 października 2010 o 12:26) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Petardy przed Sądem w Lublinie -www.youtube.com/watch?v=z1IuL3xHMzQ
Rozwiń
wolnościowiec
wolnościowiec (18 października 2010 o 19:19) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='brenda' date='18 październik 2010 - 18:11 ' timestamp='1287418301' post='363702']
Protestowali? To było śmieszne wystąpienie grupy krzykaczy, próbujących zwrócić na siebie uwagę przy pomocy krzyży, gwizdków i obraźliwych wrzasków przetykanych katolicką obłudą. Jestem pewna, że gdybyktórykolwiek z tych żenujących obrońców praw rodzicielskich musiał spędzić chociaż jeden dzień w domu, w którym królowały zimno, wilgoć, grzyb i fekalia, sam uciekłby do domu dziecka.(...)
[/quote]
itp itd

@brenda – Ty nic nie rozumiesz, bo jesteś zwykłym faszystą i totalniakiem. Nic nie rozumie nawet odpowiadający Ci "gość" (że się poprawiło, bo były protesty itp). Naganna jest sama ingerencja państwa w rodzinę. Ty uważasz, że państwo/sąd powinno nakazywać ludziom (właściwie już bydlętom) co mają robić, co jest dla nich złe lub dobre. Tak naprawdę nie masz odwagi zmierzyć się z faktem, że dziecko po prostu umrze od zimna, grzybów, pleśni. Nie masz, bo Twój "humanitaryzm" tak Cię uwrażliwił, a jednocześnie jesteś zbyt leniwy, żeby samemu szukać i pomagać takim ludziom – "Niech państwo się tym zajmie! Ja nie chcę się ubrudzićfekaliami biedy!". Ale uwaga! Nie jest powiedziane, że dziecko umrze, może uodporni się doskonale na różne bakterie i trudne warunki, przeżyje i dokopie takim jak Tysłabiakom.
Rozwiń
gość
gość (18 października 2010 o 18:51) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='brenda' date='18 październik 2010 - 18:11 ' timestamp='1287418301' post='363702']
Protestowali? To było śmieszne wystąpienie grupy krzykaczy, próbujących zwrócić na siebie uwagę przy pomocy krzyży, gwizdków i obraźliwych wrzasków przetykanych katolicką obłudą. Jestem pewna, że gdyby którykolwiek z tych żenujących obrońców praw rodzicielskich musiał spędzić chociaż jeden dzień w domu, w którym królowały zimno, wilgoć, grzyb i fekalia, sam uciekłby do domu dziecka.
Ale najprościej jest po fakcie wziąć gwizdek, bębenek, megafon, zbić z dwóch desek krzyż w pozbawionym rozumu tłumie, z przekleństwami na ustach atakować sąd. Pytam - gdzie byli ci wszyscy ludzie, gdzie był proboszcz, sołtys i cała ta reszta "świadków", kiedy dziecko gniło wraz ze ścianami i podłogą w swoim wspaniałym domu rodzinnym? Jego rodzice nie potrafili znaleźć drogi do opieki społecznej, do urzędu pracy, do psychologa, o podjęciu pracy nie wspomnę, ale do telewizji dotarli bez problemu. Cóż, media szybko o sprawie zapomną, a zajęta wyłącznie swoją depresją matka i użalający się nad swoim kalectwem ojciec nie zapewnią Sebastianowi żadnej przyszłości.
W sumie co jest złego w tym, że daje im się szansę na to, żeby wzięli się w garść, podczas gdy ich syn będzie pod opieką dziadków? I co to za argument, że skoro jest u rodziców przez weekend i nic złego się nie dzieje, to może być zostać u nich na zawsze? To, że sąd wydaje zgodę na pobyt Sebastiana u rodziców w weekendy świadczy o tym, że sąd nie ma zamiaru pozbawić Sebastiana kontaktu z rodzicami. Wystarczy jednak odrobina złej woli grupki ludzi, chcącej zaistnieć w mediach, żeby wszyscy uwierzyli w to, że sąd bezprawnie porywa dzieci od rodziców. Zdecydowanie lepiej byłoby, gdyby ci manifestujący zaczęli naprawdę pomagać krzywdzonym dzieciom, chociażby reagując na widok matki szarpiącej i wrzeszczącej na dziecko na ulicy. Ale do tego trzeba jaj, a nie gwizdka i transparentów.
[/quote]

Nie uprawiaj ideologicznego bredzenia. Sytuacja rodziny pod każdym względem jest dobra. Stało się to dzięki wielkiemu społecznemu zaangażowaniu także wielu z tych, co protestowali.
Rozwiń
brenda
brenda (18 października 2010 o 18:11) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Protestowali? To było śmieszne wystąpienie grupy krzykaczy, próbujących zwrócić na siebie uwagę przy pomocy krzyży, gwizdków i obraźliwych wrzasków przetykanych katolicką obłudą. Jestem pewna, że gdyby którykolwiek z tych żenujących obrońców praw rodzicielskich musiał spędzić chociaż jeden dzień w domu, w którym królowały zimno, wilgoć, grzyb i fekalia, sam uciekłby do domu dziecka.
Ale najprościej jest po fakcie wziąć gwizdek, bębenek, megafon, zbić z dwóch desek krzyż w pozbawionym rozumu tłumie, z przekleństwami na ustach atakować sąd. Pytam - gdzie byli ci wszyscy ludzie, gdzie był proboszcz, sołtys i cała ta reszta "świadków", kiedy dziecko gniło wraz ze ścianami i podłogą w swoim wspaniałym domu rodzinnym? Jego rodzice nie potrafili znaleźć drogi do opieki społecznej, do urzędu pracy, do psychologa, o podjęciu pracy nie wspomnę, ale do telewizji dotarli bez problemu. Cóż, media szybko o sprawie zapomną, a zajęta wyłącznie swoją depresją matka i użalający się nad swoim kalectwem ojciec nie zapewnią Sebastianowi żadnej przyszłości.
W sumie co jest złego w tym, że daje im się szansę na to, żeby wzięli się w garść, podczas gdy ich syn będzie pod opieką dziadków? I co to za argument, że skoro jest u rodziców przez weekend i nic złego się nie dzieje, to może być zostać u nich na zawsze? To, że sąd wydaje zgodę na pobyt Sebastiana u rodziców w weekendy świadczy o tym, że sąd nie ma zamiaru pozbawić Sebastiana kontaktu z rodzicami. Wystarczy jednak odrobina złej woli grupki ludzi, chcącej zaistnieć w mediach, żeby wszyscy uwierzyli w to, że sąd bezprawnie porywa dzieci od rodziców. Zdecydowanie lepiej byłoby, gdyby ci manifestujący zaczęli naprawdę pomagać krzywdzonym dzieciom, chociażby reagując na widok matki szarpiącej i wrzeszczącej na dziecko na ulicy. Ale do tego trzeba jaj, a nie gwizdka i transparentów.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (13)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!