niedziela, 11 grudnia 2016 r.

Lublin

Prywatny folwark zwany Herbapolem

Dodano: 16 sierpnia 2002, 10:56

 (rys. Tomek Wilczkiewicz)
(rys. Tomek Wilczkiewicz)

Jeszcze nie tak dawno byliśmy wizytówką Lubelszczyzny - mówią pracownicy Herbapolu - a teraz coraz głośniej mówi się w Lublinie o różnych aferach związanych z naszym zakładem

Podobno scenariusz jest taki - informują pracownicy lubelskiego Herbapolu - by z zakładu wyprowadzić jak najwięcej pieniędzy, pozwalniać ludzi i firmę przekazać warszawskiemu biznesmenowi Józefowi Starakowi, którego nazwisko wiązane jest z Polpharmą w Starogardzie Gdańskim.
Zapytałam o to prezesa Herbapolu, Józefa Godlewskiego:
- Z osobą pana Staraka nic mnie nie wiąże - usłyszałam.
Czy rzeczywiście?

Jak mały pożarł olbrzyma

We wrześniu ub. roku Józef Godlewski sprzedał swoje akcje trzem firmom, które już wcześniej dysponowały niewielką liczbą akcji Herbapolu. I tak firma ERBE, mająca dotychczas 550 akcji, odkupiła od prezesa Godlewskiego 12,4 proc. akcji, firma Medana Terpol Generics, mająca 50 akcji, odkupiła 24,8 proc., a firma Polbaher, mająca 10 akcji, odkupiła 24,9 proc.
Uwagę moją skupiła jedna z firm wchodzących w skład grupy kapitałowej Herbapolu. W sprawozdaniu bilansowym za 2000 rok widniała firma Polpharma Warszawa, bez podania jej adresu, telefonu, itp. W sądowej dokumentacji rejestracyjnej Herbapolu również nie znalazłam żadnych danych tej firmy.
Zaczęłam więc sprawdzanie, które przyniosło nieoczekiwane rezultaty. Najpierw zadzwoniłam do Polpharmy w Starogardzie Gdańskim. Tam podano mi telefon do Warszawy, pod którym zgłosiła się firma Spectra Holding przy ulicy Cichej 7. Jej udziałowcem jest... Józef Starak. Jak się później okazało, to Spectra Holding jest właśnie wspólnikiem Polpharmy w Starogardzie Gdańskim. Ale jakby tego było mało, numer telefonu, pod który dzwoniłam, znalazłam także na pieczątkach firmy Polbaher, zarejestrowanej w Konstancinie Jeziornie przy ul. Batorego 14 oraz firmy ERBE, zarejestrowanej również pod tym samym adresem i telefonem. A były to przecież firmy, które kupiły akcje Herbapolu.
Dzwonię więc jeszcze raz do Warszawy. Odzywa się sekretariat Spectry.
• Czy dodzwoniłam się do Konstancina Jeziorny? - pytam sekretarkę.
- Nie. Tu Warszawa, firma Spectra.
• A ja mam podane, że pod tym telefonem jest firma Polbaher w Konstancinie Jeziornie...
- A z kim z firmy Polbaher chciała pani rozmawiać? - słyszę.
• Z prokurentem, panem Markiem Wilczurą.
- Proszę, łączę.
- Słucham, Marek Wilczura...
Aby było ciekawiej, M. Wilczura jest także prokurentem firmy Medana Terpol Generics z siedzibą w Warszawie przy ulicy... Cichej 7, z którą można skontaktować się telefonicznie, dzwoniąc oczywiście pod numer Holdingu Spectra.
Trzy firmy: Medana Terpol Generics, ERBE i Polbaher powstały z kapitałem założycielskim 4 tys. zł i oferują to samo: świadczenie usług agencyjnych, zarządzanie podmiotami gospodarczymi, świadczenie usług informacyjnych, marketingowych, ogłoszeniowych itp. Kupując akcje Herbapolu, stały się nagle właścicielem jednego z największych zakładów na Lubelszczyźnie.

Stare wróciło

Przez fakt sprzedaży swoich akcji prezes Godlewski nie pozbawił się panowania nad Herbapolem. Bo oto firmy Medana Terpol Generics, ERBE i Polbaher udzieliły mecenasowi Lechowi Skoczyńskiemu (od lat obsługującemu walne zgromadzenia w Herbapolu) pełnomocnictw do składania wszelkich oświadczeń, reprezentowania ich przed sądami, organami administracji itd.
Tak więc stare wróciło. Tym razem wystarczy podniesienie ręki jedynie przez mecenasa Skoczyńskiego, aby Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy Herbapolu większością reprezentowanych przez niego głosów podjęło te uchwały, których chce zarząd, podczas gdy zastraszona garstka akcjonariuszy-pracowników znowu nic nie ma do powiedzenia.

O, Holender!

A tymczasem Prokuratura Apelacyjna w Katowicach prowadzi postępowanie w sprawie zatajenia przez prezesa Godlewskiego przed władzami statutowymi spółki Herbapol faktu sprzedaży swoich akcji i reprezentowania głosów, które mu się nie należały. Jak czytamy w piśmie prokuratora generalnego z marca br. "prowadzi też postępowanie w sprawie sprzedaży akcji Herbapolu za pośrednictwem spółek ERBE i Polbaher z Konstancina Jeziorny oraz Medana Terpol Generics z Warszawy i wejście w ich posiadanie spółek holenderskich”. Czyżby akcje Herbapolu powędrowały za granicę? Prokuratura chce również ustalić rolę firm Jerzego Staraka w przeprowadzeniu tej transakcji. A więc jednak panów Godlewskiego i Staraka "coś” ze sobą wiąże.
Jak poinformował nas 6 sierpnia prok. Leszek Goławski, rzecznik prasowy Prokuratury Apelacyjnej w Katowicach, prokurator generalny przedłużył prowadzenie tego śledztwa do 28 listopada 2002 r. Prokuratura zwróciła się bowiem o pomoc prawną do Królestwa Niderlandii i Wielkiej Brytanii i oczekuje na informację tamtejszych organów ścigania.

Jak się kurczą i mnożą pieniądze

Na koniec 1998 roku zysk netto Herbapolu wyniósł 5.125.360 zł. I nagle stało się coś niedobrego. Na koniec 1999 roku zysk wyniósł 3.154.775 zł, rok później już 168.239 zł, a w 2001 zaledwie 161.323,66 zł.
Tymczasem 28 sierpnia 2000 r. prezes Godlewski oraz wiceprezes T. Dziedzic, działając w imieniu spółki Herbapol, zawiązali spółkę Herbatur. Kapitał założycielski tej spółki wyniósł 4 tys. zł. Jednoosobowym członkiem zarządu została Ewa Laskowska, zamieszkała w Tomaszowie Lubelskim. Herbatur miał zajmować się usługami hotelarskimi, obsługą bazy wczasowej i ruchu turystycznego, a także organizowaniem wypoczynku dla pracowników grupy kapitałowej Herbapolu.
W tym celu 27 grudnia 2000 r. Herbapol podwyższył kapitał założycielski poprzez przekazanie na własność Herbaturowi zakupionego wcześniej ośrodka wypoczynkowego w Polańczyku oraz kamienicy przy ul. Narutowicza 9 w Lublinie. Kolejne przekazywanie pieniędzy z Herbapolu do Herbaturu spowodowało, że już na koniec grudnia 2001 r. prezes Ewa Laskowska zarządzała kapitałem wartości 4.416.000,00 zł.

Każdemu wedle potrzeb...

Nie były to jedyne pieniądze, które wypłynęły z Herbapolu. Od października 1998 roku Herbapol szerokim gestem przekazywał darowizny różnym podmiotom. Z zestawienia, które posiadam, wynika, że do marca 1999 roku, w ciągu sześciu tylko miesięcy, Herbapol udzielił darowizn 15 instytucjom kościelnym i parafiom.
I tak np. 14 grudnia 1998 roku udzielił wsparcia finansowego parafii rzymskokatolickiej w kwocie 36.000 zł. W styczniu 1999 r. jedna z parafii warszawskich dostała 20.000 zł, a w lutym diecezja zamojsko-lubaczowska czek na 100.000 zł.
W tym zestawieniu blado wypadła pomoc finansowa Herbapolu dla Bractwa Św. Alberta w Lublinie - opiekunowi bezdomnych, księdzu Janowi Mazurowi, przekazano nieodpłatnie buty, ubrania oraz 175,68 zł.

Prokuratura liczy straty

Prokuratura prowadzi aktualnie śledztwo w sprawie niegospodarności w Herbapolu, między innymi przekazywania znaczących kwot (nie mniej niż 700.000 zł w 1999 r. i ponad 1.000.000 zł w 2000 r.) tytułem darowizn różnym podmiotom; część tych pieniędzy - zdaniem prokuratorów - mogła być bezprawnie przywłaszczona.
Prokuratura wyjaśnia także sprawy związane z nabywaniem przez prezesa Herbapolu akcji imiennych spółki od parafii rzymskokatolickich z terenu Lublina; parafie obdarowywane były wcześniej tymi akcjami przez różne osoby fizyczne. W grę wchodzi 1.500.000 zł. Prokuratura ustala też źródła pochodzenia pieniędzy, za które J. Godlewski kupił akcje. Z informacji prok. Leszka Goławskiego, rzecznika prasowego Prokuratury Apelacyjnej w Katowicach, wynika, że śledztwo w tej sprawie przedłużone zostało do 28 listopada 2002 r.

Jak pieniądze przepływały przez Nowy Staw

W kręgu zainteresowania organów prokuratorskich znajduje się też lubelska fundacja Nowy Staw. Wniosek do sądu, o wpisanie fundacji, złożony został w grudniu 1992 r. W lipcu 1994 r. szefem fundacji został Piotr Tomczak, a jednym z członków zarządu Tomasz Różniak, przez pewien czas asystent wicepremiera i ministra spraw wewnętrznych Janusza Tomaszewskiego, obecnie radny Sejmiku Województwa Lubelskiego.
Działalność fundacji Nowy Staw nabierała rozpędu. W styczniu 1998 r. Radę Fundatorów wsparł prezes Godlewski, a w lipcu 1999 r. przyjęto do jej grona znanego lubelskiego działacza solidarnościowego Mieczysława Szczygła.

Nieoczekiwana zamiana miejsc

Kiedy funkcjonariusze UOP zaczęli śledztwo w sprawie obracania przez fundację Nowy Staw środkami dewizowymi bez wymaganej zgody NBP, w fundacji nastąpiła zamiana stanowisk i szybkie porządkowanie dokumentacji. 11 lutego tego roku zebrało się całe gremium fundacji Nowy Staw, któremu przewodniczył J. Godlewski. Zebrani przyjęli hurtem zaległe sprawozdania programowe i finansowe za rok 1999, 2000 i 2001. Przyjęli też rezygnację P. Tomczaka z funkcji prezesa zarządu oraz rezygnację T. Różniaka z funkcji przewodniczącego Rady Fundatorów. Panowie pozamieniali się funkcjami.
Zapytałam nowego prezesa fundacji Nowy Staw, na jakie cele przekazane zostało przez J. Godlewskiego 750 tys. dolarów i dlaczego pozostawiono dla siebie jedynie 100 tys. dolarów, a pozostałe 650 tys. przekazano innej lubelskiej fundacji Gozdawa. Oto odpowiedź T. Różniaka, którą otrzymaliśmy pod koniec czerwca br.
- Pan J. Godlewski nie przekazał fundacji Nowy Staw darowizny. Fundacja nie pozostawia "dla siebie” żadnych środków finansowych pochodzących z darowizn. Wszystkie środki finansowe fundacji przeznaczane są na realizację celów statutowych.
Zapytany o to samo J. Godlewski 10 lipca stwierdził, że nie dał żadnych pieniędzy fundacji Nowy Staw. Natomiast w sprawie przekazania pieniędzy do fundacji Gozdawa nie może udzielić żadnych informacji, gdyż nie jest członkiem zarządu. A od prezesa zarządu fundacji Gozdawa, Roberta Buryły, któremu wysłaliśmy pismo 10 lipca, odpowiedź do tej pory nie nadeszła.
Tymczasem Prokuratura Apelacyjna w Katowicach prowadzi śledztwo związane z przekazaniem przez fundację Nowy Staw fundacji Gozdawa darowizny w kwocie 650 tys. dolarów oraz wyjaśnia rolę, jaką w tej transakcji spełniał ówczesny jej prezes P. Tomczak. Rzecznik prasowy Prokuratury Apelacyjnej w Katowicach poinformował nas 6 sierpnia, że Piotrowi T. postawiony został zarzut w związku z dokonaną darowizną kwoty 650.000 dolarów przez fundację Nowy Staw fundacji Gozdawa. Jednak termin zakończenia tego postępowania uzależniony jest od odpowiedzi organów ścigania Królestwa Niderlandów i Wielkiej Brytanii, do których prokuratura zwróciła się o pomoc prawną.

Szlachetne cele

Akt notarialny fundacji Gozdawa spisany został 5 października 2000 roku. Fundację założyli: Józef Godlewski, jego żona Teresa, ich syn Marcin oraz Elżbieta Buryła. Małżonkowie Godlewscy oświadczyli, że mają rozdzielność majątkową, a siedzibą fundacji będzie ich mieszkanie. Prezesem fundacji został Robert Buryła.
Celem fundacji Gozdawa jest, jak wynika z dokumentów rejestracyjnych, prawie dokładnie to samo, co celem fundacji Nowy Staw. Po co więc utworzono w Lublinie jeszcze jeden twór o tym samym profilu działalności? Może na to pytanie odpowiedzą niebawem prokuratorzy.
Na moje pytanie, skąd wziął się pomysł utworzenie fundacji Gozdawa, jej twórca i założyciel, J. Godlewski odpowiedział:
- Z potrzeby serca, bo nie wszystko trzeba konsumować i tym, co się ma, należy podzielić się z innymi. Nie można też zapomnieć o korzeniach i o tym, skąd się wyszło. Pomysł utworzenia fundacji należy traktować w kategoriach działalności społecznej i realizowania szlachetnych celów. Wszyscy w fundacji pracujemy społecznie, a zarząd cały czas ma za zadanie pozyskiwać dalsze fundusze z darowizn, dotacji, zapisów, czy spadków.
O Herbapolu napisano już dużo. W artykułach przewijają się te same nazwiska. Transakcje, które badają prokuratorzy, dotyczą setek tysięcy, a czasami milionów złotych. I jedno jest w tym wszystkim niemal pewne - wyjaśnienie tych spraw szybko się nie zakończy.
Czytaj więcej o:
Użytkownik niezarejestrowany
(1) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (21 czerwca 2016 o 10:55) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
A przecież Juziu Godlewski to taki porządny SOLIDARNOŚCIOWIEC.....a że miał paluszki lepkie do pieniędzy i miał plecy to wykończył Herbapol.....
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (1)

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO