środa, 28 czerwca 2017 r.

Lublin

Przetarg wygrała firma kolegi

Dodano: 23 kwietnia 2002, 21:54

W lipcu 2000 roku Ryszard Sekrecki został powołany na zastępcę dyrektora ds. lecznictwa przez ówczesnego dyrektora Czarnackiego. – Wiedziałem, że ma udziały w firmie – mówi Jan Czarnacki. – Zasugerowałem mu, żeby udziałów się pozbył.
Dyrektor Sekrecki nie ukrywa, że sam również postanowił wówczas odejść z firmy. ERES MEDICAL powstał w 1994 roku. Firma zarejestrowana na dwóch wspólników i w dodatku sąsiadów – Ryszarda Sekreckiego i Zbigniewa L. – zajmowała się m.in. wyrobem sprzętu medycznego i jego serwisem. Faktycznie, z rejestru Urzędu Miejskiego w Lublinie znikła dopiero 31.12. 2000 roku. Nie oznacza jednak, że popadła w niebyt. Jeszcze w październiku 2000 roku ERES MEDICAL pojawił się w Urzędzie Gminy w Jastkowie. Zbigniew L., wspólnik Sekreckiego zamienił wówczas nazwę zarejestrowanej wyłącznie na siebie firmy LUBPOL na ERES MEDICAL. Firma pozostała jednak w dawnej siedzibie w Płouszowicach, nie zmienił się też jej lubelski adres.
W połowie zeszłego roku ogłoszono w szpitalu przy al. Kraśnickiej przetarg na wyposażenie ośrodka rehabilitacji. Sprzęt miał być finansowany w 60 procentach przez Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych, w pozostałej części ze środków własnych. W sierpniu okazało się, że przetarg na kwotę ponad 480 tys. zł wygrała firma ERES MEDICAL. Już w październiku otrzymała zapłatę za wykonane usługi, co w dzisiejszych czasach jest zjawiskiem rzadkim, szczególnie w kontaktach ze szpitalami.
– PFRON był zawsze dobrym płatnikiem – mówi Jerzy Masłowski, p.o. dyrektor Oddziału Lubelskiego PFRON. – Jeśli szpital wywiązał się z umowy i wpłacił 40 procent, my regulowaliśmy rachunki od ręki.
Ustawa o zamówieniach publicznych wyklucza jednak, by w imieniu zamawiającego występowała lub wykonywała czynności związane z postępowaniem o zamówienie publiczne osoba, która przed upływem trzech lat pozostawała w związkach pracy z oferentem lub pozostawała z dostawcą lub wykonawcą w takim stosunku prawnym lub faktycznym, że może to budzić uzasadnione wątpliwości co do bezstronności. Tomasz Makowski, rzecznik prasowy Urzędu Marszałkowskiego zapytany wczoraj, czy słyszał o przypadku, by jakikolwiek dyrektor poinformował Urząd Marszałkowski o związkach z firmą i prosił o wyznaczenie kogoś z urzędu do komisji, powiedział, że nie słyszał o takim przypadku.
Tymczasem w czasie przygotowań do przetargu, jak i w trakcie jego trwania, zastępcą dyrektora ds. lecznictwa, czyli osobą kompetentną w sprawach sprzętu, był Ryszard Sekrecki. Nasi informatorzy ze szpitala mówią, że właśnie on pilotował cały przetarg. – Nawet gdyby nie przystawił nigdzie oficjalnie pieczątki, to i tak cały czas był zainteresowany przetargiem oraz czynił do niego przygotowania – twierdzą.
Próbowaliśmy to oficjalnie sprawdzić w sekcji zamówień publicznych szpitala. Jej kierownik Monika Waligórska odmówiła nam odpowiedzi na zadane pytania bez konsultacji z dyrekcją. Po konsultacjach odesłała Dziennik do dyrektora Sekreckiego. Dyrektor nie ukrywa, że brał udział w przygotowaniach specyfikacji przetargu, twierdzi jednak, że nie miał nic wspólnego z wyborem oferenta. Nie widzi też nic zdrożnego w tym, że dobry, pewny przetarg wygrał jego dawny wspólnik i sąsiad. Poproszony jednak o pokazanie dokumentów – chcieliśmy otrzymać listę firm startujących jak i protokoły obrad komisji przetargowej oraz jej skład – dyrektor stanowczo odmówił, powołując się na to, że są to sprawy handlowe, a więc poufne.
– Mam czyste ręce – powiedział nam w poniedziałek dyr. Sekrecki. – Kiedy odbywał się przetarg nie byłem już w ERES MEDICALU. O zamówienie może starać się każda firma, wybrano najlepszą.
We wtorek, po pertraktacjach z redaktorem naczelnym Dziennika dyrektor Sekrecki co prawda nadal nie zgodził się pokazać żadnych dokumentów, ale obiecał udzielić odpowiedzi na pytania zadane na piśmie. Telefonicznie uzgodniliśmy, że odpowiedź miała przyjść wczoraj, w sekretariacie szpitala potwierdzono nam, że fax przeszedł czytelny. Ograniczyliśmy ilość pytań do trzech: kto przygotowywał przetarg, kto był w komisji i jakie firmy brały udział w przetargu. Niestety, do momentu zamknięcia tego numeru gazety żadna odpowiedź nie przyszła.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!