środa, 18 października 2017 r.

Lublin

Przewodniczący zapomniał o formułce

  Edytuj ten wpis
Dodano: 12 września 2007, 18:20

Drobny błąd przewodniczącego lubelskiej rady sprawił, że ostatnie posiedzenie było tylko... prywatnym spotkaniem radnych.

Formalnie rzecz biorąc, sesja nawet się nie rozpoczęła.

Teraz do kosza może trafić nowy cennik biletów MPK, który ma wejść w życie od października, uchwała zmieniająca tegoroczną listę miejskich wydatków, dzięki której w kilkudziesięciu przedszkolach jeszcze w tym roku mają pojawić się nowe okna, czy też podwyżka czesnego za żłobki.
Skąd te problemy? Uchwały mogą zapadać jedynie na sesjach rady. A z formalnego punktu widzenia czwartkowe zebranie w Ratuszu wcale nie było sesją. Wszystko przez jedno zdanie, którego przewodniczący nie wypowiedział, chociaż musiał to uczynić.
Statut Miasta w paragrafie 35 określa to wyraźnie: "Otwarcie sesji następuje po wypowiedzeniu przez Przewodniczącego Rady formuły: "Otwieram sesję Rady Miasta Lublin'”. Ale w czwartek przed tygodniem takie słowa nie padły. - Niemożliwe - dziwi się Piotr Dreher (PiS), przewodniczący rady. - Jestem pewien, że wypowiedziałem tę formułkę. Ale to sprawdzę.
Kilka minut po spotkaniu Dreher sam kontaktuje się z redakcją. - Rzeczywiście, takie słowa nie padły. Ale użyłem innych - przyznaje przewodniczący. Tymczasem podczas sesji Dreher stwierdził jedynie, że przechodzi do punktu pierwszego, czyli otwarcia obrad. A to nie to samo, co określona w statucie formuła. - Jeżeli mówiłem, że przechodzimy do punktu pierwszego, czyli otwarcia obrad, to znaczy, że sesja została otwarta - przewodniczący obstaje przy swoim.
Ale nie wszyscy są tego samego zdania. - Gdyby ktoś to zauważył, na przykład wojewoda, mogłoby to skutkować ewentualnym uchyleniem uchwał - stwierdza Dariusz Sadowski, opozycyjny radny Lewicy i Demokratów. Ale przyznaje, że to uchybienie również umknęło jego uwagi, choć na sesji był od samego początku.
W sprawie miejskich radnych wojewoda nie będzie musiał dopytywać się radnych, czy przewodniczący otworzył sesję, czy też nie. Wystarczy, że sięgnie po protokół z obrad spisywany z taśmy magnetofonowej.
Dominik Smaga
Już raz tak było
Do precedensu doszło w styczniu 2003 roku. Wojewoda stwierdził wówczas, że uchwała sejmiku o zastąpieniu przez radnego Ignacego Czeżyka innego radnego, jest nieważna.
Taka uchwała mogła zapaść wyłącznie na sesji, a sesja może się toczyć tylko wtedy, gdy na sali jest co najmniej połowa radnych.
Do połowy brakowało
wtedy jednej osoby. Przewodniczący obradom Ryszard Bender najpierw poddał pod głosowanie uchwałę w sprawie Czeżyka i przyjął od niego ślubowanie. W ten sposób na sali pojawił się kolejny radny, a przewodniczący wypowiedział formułkę otwierającą obrady.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
obiektywny
(1) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

obiektywny
obiektywny (13 września 2007 o 10:50) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Dziennik robi problem z niczego, zajmijcie sie lepiej ważniejszymi sprawami niz takie błachostki.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (1)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!