środa, 23 sierpnia 2017 r.

Lublin

Przez 3 lata zabiegali o wycięcie drzewa

Dodano: 6 lutego 2009, 18:53
Autor: Dominik Smaga

Miejsce akcji: wyjazd z posesji Domu Księży Emerytów w Lublinie. Bohater: klon jesionolistny. Scena pierwsza: księża proszą o wycięcie drzewa. Streszczenie akcji: urzędnicy zajmują się sprawą już trzy lata.

Klon rośnie przy samym wyjeździe z Domu Księży Emerytów. - Bardzo ogranicza widoczność i wyjeżdżający od nas kierowcy nie widzą, co się dzieje z lewej strony. Korona drzewa wychodzi nad jezdnię. Autobusy, żeby się tu minąć, muszą wyhamowywać - mówi ks. Tadeusz Domżał, dyrektor domu. - O wycięcie drzewa starali się już moi poprzednicy.

- Mam pismo dawnego Wydziału Gospodarki Komunalnej z 2006 r. stwierdzające, że klon ogranicza widoczność i stwarza zagrożenie dla ruchu. To prośba o zgodę na jego wycięcie skierowana do Wydziału Ochrony Środowiska - mówi Tomasz Radzikowski, dyrektor obecnego Wydziału Gospodarki Komunalnej w Urzędzie Miasta. Pismo dotyczyło też dwóch innych drzew po drugiej stronie Bernardyńskiej.

Jako że drzewa rosną w ścisłym centrum, WOŚ przekazał pismo WGK wojewódzkiemu konserwatorowi zabytków i dołączył własne.

- W swoim piśmie WOŚ stwierdził, że "ze względu na okazałość przedmiotowych drzew zakwalifikowano je do programu leczenia i konserwacji starodrzewu” - informuje Dariusz Kopciowski z Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków.
- Jeden wydział chciał ciąć, drugi chciał leczyć. Poprosimy prezydenta o zajęcie jednoznacznego stanowiska - mówi konserwator.

Z prośbą o wyjaśnienie sprawy do władz Lublina zwrócił się również radny Sylwester Tułajew. Stanisław Fic, zastępca prezydenta Lublina, odpisał mu, "Ze względu na brak odpowiedzi konserwatora i na okazałość przedmiotowych drzew zakwalifikowano je do programu leczenia i konserwacji starodrzewu”.

- Jak to "brak odpowiedzi”? - dziwi się Kopciowski. - Pismo do Ratusza wysłaliśmy 14 lutego 2006 r. Mam dwa potwierdzenia, że 16 lutego pisma odebrano.

- Nie mieliśmy zgody na wycinkę, więc tylko przycięliśmy klon i teraz nie stwarza już zagrożenia - informuje Wiesław Piątkowski, zastępca dyrektora miejskiego Wydziału Ochrony Środowiska.

Po tym, jak sprawą zaczął się interesować Tułajew urzędnicy wysłali kolejne pismo do konserwatora. Z pytaniem o to, co im wolno. - Chcemy, żeby się wypowiedział, czy drzewo podlega jego ochronie, czy też sami możemy dać zgodę na wycinkę - mówi Piątkowski.

- Po ustaleniu kompetentnego podmiotu złożony wniosek zostanie mu przekazany w celu rozpatrzenia - zapewnia Fic.

- Nie wiem, skąd takie pytanie, skoro już kilka lat temu wysłaliśmy miastu kompletny wykaz tego, co podlega naszej ochronie - dziwi się Kopciowski. - To drzewo znajduje się w strefie ochrony.
Czytaj więcej o:
emeryt
DKopciowski
Gość
(11) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

emeryt
emeryt (3 czerwca 2009 o 15:18) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
mieliśmy podobną sytuację- dopiero, jak na zagroziliśmy że konkretna osoba podpisana na odmowie poniesie osobistą odpowiedzialność NATYCHMIAST WYDALI POZWOLENIE !!!!!!
Rozwiń
DKopciowski
DKopciowski (10 lutego 2009 o 11:04) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
W sprawie drzew przy Bernardyńskiej czekam na opinię dendrologa bądź program prac pielęgnacyjnych - potem zobaczymy co dalej.
Sp[rawdziłem sprawę wycinki drzewa na cmentarzu przy ul. Lipowej. Zarządca cmentarza otrzymał zgodę na usunięcie jesiona wyniosłego oraz prace konserwacyjno-pielegnacyjne przy innym jesionie wyniosłym.
Rozstzrygnięcia te zapadły w oparciu o opinię dendrologa, który wskazał na "krytyczny stan zdrowotny i techniczny starego drzewa". Pozwolenie zawierało warunek - pozostawienia w dolnej części pnia jako świadka zaplanowanego układu zadrzewień.
W opinii sporządzonej przez dendrologa - rzeczoznawcy SITO-NOT wskazano na mozliwość wystąpienia realnego zagrożenia ze strony drzewa (z powaznym osłabieniejm statyki spowodowanym rozległą destrukcją wewnętrzna pnia i systemu korzeniowego) dla uzytkowników cmentarza i pominków grobowych znajdujących się na przyległym terenie. Zasadność tych wskazan potwierdził pracownik WUOZ w Lublinie podczas weryfikacji ustalen zawartych w opinii.

pozdrawiam DKopciowski
Rozwiń
Gość
Gość (8 lutego 2009 o 11:44) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
~Eustachy~ napisał:
Ludzie,wy jesteście jacyś chorzy.On naprawdę zagraża pojazdom i jest okropnie szpetny.W to miejsce przecież można posadzić nowe młode drzewo.Będzie wtedy więcej pożytku,niż trzymać tylko bo jest stare.Jak lubicie tak takie starocie to sobie zardzewiałą rurę kanalizacyjną wkopcie jako pomnik.

było masę wypadków w tym miejscu zapewne ?
Rozwiń
~Eustachy~
~Eustachy~ (8 lutego 2009 o 10:42) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ludzie,wy jesteście jacyś chorzy.On naprawdę zagraża pojazdom i jest okropnie szpetny.W to miejsce przecież można posadzić nowe młode drzewo.Będzie wtedy więcej pożytku,niż trzymać tylko bo jest stare.Jak lubicie tak takie starocie to sobie zardzewiałą rurę kanalizacyjną wkopcie jako pomnik.
Rozwiń
DKopciowski
DKopciowski (7 lutego 2009 o 20:48) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Pytajnik napisał:
To niestety nie był pierwszy przypadek wycinania pięknych, pomnikowych drzew. Ale widocznie drzewa na katolickiej części cmentarza nie podlegają ochronie. A może to już taki religijny rytuał. W innym wypadku konserwator by się zainteresował sprawą.

Zainteresuje się, sprawdzę sprawę w poniedziałek - odpiszę co ustaliłem. A w sprawie drzew przy Bernardyńskiej w 2006 roku oczekliwaliśmy opinii dendrologa, który mial ocenić stan zdrowotny drzewa. Jego opinia będzie podstawą dalszych działań.
Pozdrawiam DKopciowski
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (11)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!