sobota, 21 października 2017 r.

Lublin

Przybywa małych pacjentów onkologii w DSK

  Edytuj ten wpis
Dodano: 11 listopada 2012, 17:25

Mimo utrudnień, w uzasadnionych przypadkach dzieci nie zostają same <br />
na noc. – Dobro dzieci jest dl
Mimo utrudnień, w uzasadnionych przypadkach dzieci nie zostają same
na noc. – Dobro dzieci jest dl

Od kilku tygodni w Dziecięcym Szpitalu Klinicznym sale dla chorych na nowotwory są przepełnione. Ale szpital nikomu nie odmawia przyjęcia. – Dobro dzieci jest dla nas najważniejsze – mówi rzecznik DSK.

Na Oddziale Hematologii, Onkologii i Transplantologii Dziecięcej jest 36 łóżek. W nocy ze środy na czwartek było 42 pacjentów. Do tego dziewięć osób korzysta z pobytu dziennego na oddziale. Efekt? Dwuosobowe sale trzeba było zamienić na "trójki” i poprosić rodziców o wyrozumiałość. – Ordynator oddziału zaprosił wczoraj rodziców na spotkanie. Przyszło 15 osób. Zwrócił się do nich z prośbą o ograniczenie liczby rodziców pozostających w nocy przy swoich dzieciach na oddziale – relacjonuje Agnieszka Osińska, rzecznik prasowy szpitala.

Ograniczenie wiąże się po pierwsze z wymogami sanitarnymi, po drugie z bezpieczeństwem. Kiedy w salach są dodatkowe łóżka, a oprócz tego przebywają w nich rodzice, dostęp do pacjenta w razie nagłego pogorszenia się stanu zdrowia może być utrudniony. Zdarza się, że rodzic zaśnie przy łóżku i załoga szpitala musi go obudzić, zanim dostanie się do dziecka. A to nie zawsze jest łatwe.

Duża liczba pacjentów utrzymuje się od kilku tygodni. Szpital przyjmuje wszystkie dzieci, u których trzeba kontynuować chemioterapię oraz te, które pilnie potrzebują diagnostyki, bo jest u nich duże prawdopodobieństwo nowotworu. – Dla nas najważniejsze jest dobro pacjenta – podkreśla Osińska.

Niektórzy rodzice nie wyobrażają sobie jednak, że mogliby opuścić szpital na noc. – Moje dziecko jest na to za małe. Muszę przy nim być cały czas i nie chcę, żeby ktoś inny się nim zajmował – mówi nasza Czytelniczka.

Szpital uspokaja, że mimo utrudnień, w uzasadnionych przypadkach dzieci nie zostają same na noc. – Regulamin szpitala pozwala wszystkim rodzicom przebywać z dziećmi od godz. 7 do 22. Dzieci sześcio, siedmioletnie i starsze są w stanie same nocować, ale gdy ich stan tego wymaga, to nikt nie odmawia rodzicom pobytu w nocy. Wszystkie dzieci w wieku do dwóch lub trzech lat mogą przebywać w nocy z rodzicami – tłumaczy Osińska.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
joanna
myster polak
Tata
(8) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

joanna
joanna (13 grudnia 2012 o 18:44) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Zgadza sie siostra iwona to aniol w ludzkiej postaci pani karolina tez ,natomiast sa i takie panie ktore tam nie powinny pracowac nie bede tu wymienial co by sie stalo gdyby ...rodzice pilnujcie swoich dzieci bo rozne rzeczy sie zdarzaja! i oni chca nas segregowac -nie wyobrazam sobie. matka chorego dziecka
Rozwiń
myster polak
myster polak (12 listopada 2012 o 14:15) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
W takiej sytuacji bezpieczeństwo maluchów jak i dobre samopoczucie ich jest priorytetem , takze nie widzę dlaczego niby mieliby rodzice nie przychodzić, bo jest za dużo ludzi na sali????? śmieszne co najwyzej. Nigdy nie miałem takiej sytuacji, ale jak mi się kiedyś taka przytrafi to nie chcę słyszeć że nie mogę sie z własnym dzieckiem widzieć,zwłaszcza w takiej sytuacji.
Rozwiń
Tata
Tata (12 listopada 2012 o 11:35) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
To bardzo dobry oddział. Pracownicy którzy tam pracują robią wszystko by dzieci i rodzice znieśli w sposób godny to co ich spotkało. Nikomu nie życzę tego doświadczenia. Moja córka musiała korzystać z ich pomocy. Warunki jakie są stworzone są dobre, ale wszyscy powinniśmy zacząć myśleć jak im pomóc. Ten odział zasługuje na wszystko co najlepsze.
Rozwiń
Yogi
Yogi (12 listopada 2012 o 11:13) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ten oddział aż się prosi o powiększenie . Przebywałem tam z synem 2 m-ce na oddziale i następne 4-ry na dziennym pobycie. Trzy osoby to jest praktycznie standard, na szli gdzie przebywał synek było nawet okresowo czworo dzieci. Problem pozostawania rodziców jest był i będzie, wyobraźcie sobie że ktoś przyjeżdża z Podkarpacia i ma do pokonania do DSK grubo powyżej 100 km. W dużej mierze są to dzieciaczki od 0 do 5 lat, które często budzą się w nocy z płaczem i tylko rodzic może je utulić. Jest co prawda możliwość wynajęcia łóżka w szpitalu, ale taka przyjemność z tego co pamiętam kosztuje ok 25 zł za dobę, a rodzice z dziećmi przebywają tam od kilku miesięcy do kliku lat. Drugą bolączka wynikającą z mojej obserwacji jest to , że nie ma tam miejsca do zabaw dla dzieci, całymi dniami są zmuszone do leżenia w łóżkach. Mój syn jest bardzo żywym dzieckiem i proszę sobie wyobrazić jak się zachowuje takie dziecko które jest leczone min. sterydami po których krótko mówiąc dostaje" korby".
P.S. Przy okazji pozdrawiam siostrę Iwonkę, która jest aniołem w człowieczej postaci.
Rozwiń
kola
kola (12 listopada 2012 o 10:12) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Trzeba powiększyć ten Oddział jak i inne onkologie. W piątek PO/PSL przegłosowało ustawę o GMO (zezwolenie na wprowadzenie i brak oznakowania produktów GMO) - pacjentów z nowotworami przybędzie
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (8)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!