środa, 23 sierpnia 2017 r.

Lublin

Przyjacielskie przysługi

Dodano: 2 marca 2006, 20:47

Mąż pracownicy Lubelskiej Fundacji Rozwoju pomagał firmom sporządzać wnioski o unijne fundusze. Przedsiębiorcy twierdzą, że nie mają równych szans tam, gdzie biorą górę rodzinne zależności.
– To incydent o charakterze przyjacielskiej przysługi – odpiera zarzuty prezes Andrzej Kidyba.

LFR ma potężną władzę. Wdraża unijne projekty, dzięki którym raczkujące firmy mogą liczyć na biznesowe rady, a przede wszystkim na spore pieniądze na rozruch. Chętnych jest masa. Jednak na 2400 złożonych od początku 2005 roku wniosków do kosza trafiło aż 1500. Według pracowników fundacji, nie spełniały one względów formalnych. Za błąd uznali np. nieprawidłowy podpis pod biznesplanem albo niewypełnioną rubrykę z pocztą elektroniczną.
Dotarliśmy do kilku przedsiębiorców, którzy starali się o fundusze. Otwarcie mówili, że powodzenie wniosku zależy od tego, kto go wypełniał: Najlepiej, jeśli dokumenty przygotuje ktoś, kto ma w fundacji znajomą osobę. Jeden z szefów firmy z Lublina podał nam nazwisko mężczyzny, którego żona od lat pracuje w fundacji. Twierdził, że ten mężczyna zajmuje się wypełnianiem wniosków.
– Procedury oceny i wyboru projektów wykluczają powstanie konfliktu interesów. W ubiegłym roku z tego powodu zwolniłem dwie osoby – mówił najpierw prof. Andrzej Kidyba, prezes LFR. I winą za spory odsetek odrzuconych wniosków obarczał procedury, z którymi firmy sobie nie radzą. – Mieliśmy mnóstwo zewnętrznych kontroli. Nie wykryły żadnych nieprawidłowości. To przedsiębiorcy składają słabe wnioski. Procedury są uciążliwe, ale nie można ich uniknąć.
Potem okazało się jednak, że mąż pracownicy sam przyznał się do „przyjacielskiej” przysługi. – W dwóch przypadkach jako księgowy był poproszony o spojrzenie na biznesplan i komentarz do niego. Robił to nieodpłatnie – mówi Kidyba.
Prezes zażądał od pracowników oświadczeń, czy oni sami lub członkowie ich rodzin pomagali przy wnioskach.
Ale na ocenie wniosków wątpliwości się nie kończą. Fundacja sama stara się o pieniądze europejskie w ramach programu „Promocja Przedsiębiorczości”. Wybrane instytucje pomagają w rozkręceniu własnego interesu. Bank rozbiła jednak LFR. Z 23 złożonych wniosków, Komisja Oceny Projektów zatwierdziła 14. Sześć z nich to projekty własne LFR – przeszły wszystkie złożone przez fundację (w niektórych konkursach była jedynym uczestnikiem).
– Nic nie poradzę, że instytucje nie są zainteresowane składaniem wniosków lub są to wnioski źle napisane – rozkłada ręce Kidyba.
Jednak nie wszędzie wygląda to tak, jak w Lublinie. – My jesteśmy od wdrażania, a nie składania wniosków – mówi Arkadiusz Pintal, wiceprezes Agencji Rozwoju Regionalnego SA w Zielonej Górze. – Chcemy uniknąć podejrzeń, że komisja potraktuje nas łagodniej. A przede wszystkim dajemy pierwszeństwo przedsiębiorcom, którzy nie mieliby z nami żadnych szans. Jeśli jednak okaże się, że pieniądze mogą przepaść, to wtedy złożymy projekty własne.

• Jeśli starałeś się o unijne fundusze w Lubelskiej Fundacji Rozwoju i chciałbyś podzielić się z nami swoimi doświadczeniami – zadzwoń – tel. 081 46 26 861.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!