czwartek, 14 grudnia 2017 r.

Lublin

W sklepach pojawił się właśnie najnowszy singiel Madonny. A na nim nazwisko Kokowski. - Jak syn nam powiedział, że zrobił zdjęcie na okładkę, to nie uwierzyliśmy - przyznaje ojciec, prof. Andrzej Kokowski. - To niemożliwe! Tak mu powiedzieliśmy. A teraz syn za honorarium opłaci sobie studia doktoranckie w USA.

Wszystko zaczęło się 19 listopada ubiegłego roku w londyńskim "G-A-Y Club”, gdzie występowała piosenkarka. - Razem z innymi fanami stałem w kolejce całą dobę, by dostać się do środka. Właściwie to spałem na chodniku - śmieje się Marcin, wielki fan Madonny.
Zdjęcia Marcina z koncertu trafiły na popularną stronę internetową, gdzie zauważyła je menedżerka gwiazdy. - Dostałem maila, że Madonna je oglądała i jedno wybrała na okładkę. Tak zaczęły się wielkie negocjacje w trójkącie Londyn-Los Angeles-New York. A ja ciągle nie mogłem w to uwierzyć!
Podobnie jak ojciec Marcina. - Dopiero gdy zobaczyłem jego nazwisko na okładce, to uwierzyłem - przyznaje Andrzej Kokowski.
Skąd Marcin wziął się w Londynie? Po zdobyciu licencjatu na paryskiej Sorbonie, kontynuuje tu studia. Robi zdjęcia, które trafiły m.in. do australijskiego magazynu mody. Ale nie tylko. Pracuje też jako bileter w operze. - Studia w Polsce go rozczarowały - przyznaje ojciec. - Zdał egzaminy i wyjechał. Podszedł do tego bardzo ambitnie, bo nie chciał od nas ani złotówki.
Po studiach w South Bank Business School Marcin wybiera się studia doktoranckie w Nowym Jorku. - Nie mogę zdradzić, ile zarobił na zdjęciu dla Madonny, ale na te studia synowi wystarczy - dodaje Kokowski.

Jarosław Koziara z Lublina, autor okładek zespołu Voo Voo, przyznaje, że Marcin Kokowski miał wielkie szczęście. - Ktoś zauważył jego zdjęcie i miał pomysł na jego wykorzystanie.
- Świetnie, że chłopak nosi ze sobą aparat, że fotografuje, że w odpowiednim momencie zrobił zdjęcie i że miał szczęście zostać dostrzeżonym - mówi Rosław Szaybo artysta-plastyk, związany z Lublinem, który zaprojektował ponad 2 tysiące okładek takich sław jak np. Elton John. - To nie musi oznaczać dla niego początku kariery w branży. Ale może będzie miał znowu szczęście i ktoś go zauważy? Minusem całej sytuacji jest to, że nie jest plastykiem i nie może mieć artystycznego wpływu na ostateczny kształt.
Marcin twierdzi, że na jednym razie się nie skończy. - Właśnie pracuję już nad kolejnym projektem z Madonną.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!