poniedziałek, 21 sierpnia 2017 r.

Lublin

Puścili załogę z torbami

Dodano: 24 lipca 2005, 19:14

Na głośnej aferze handlu długami kolejowymi najbardziej ucierpieli pracownicy Exkolu. Stracili pracę i od roku czekają na pieniądze. A ich szef na proces w lubelskim więzieniu.

– Zostaliśmy bez pracy i bez pieniędzy – mówi Mirosław W., który przepracował w Exkolu 20 lat. – I jest nas ponad czterdziestu. Boimy się, że już nie zobaczymy wypłat, które się nam należą.
Państwowe Przedsiębiorstwo Budownictwa Kolejowego Exkol jest winne swoim byłym pracownikom1 mln zł. Firma upadła w maju ubiegłego roku. Jej były szef Waldemar G., znany z afery handlu długami kolejowymi, siedzi teraz w lubelskim areszcie. Przyznał się do wzięcia 390 tys. zł łapówki. Zaraz po nim za kratki trafili ci, którzy według prokuratury, łapówki dawali: Piotr B., prezes lubelskiej firmy Avidus i Jan B., szef warszawskiego Kolmexu. Na interesach z Waldemarem G. zarobili ponad 4,8 mln zł. Gdyby nie sprzedaż długu, te pieniądze trafiłyby na konto Exkolu.
Przez to pracownicy państwowej firmy z wieloletnią tradycją, stracili zatrudnienie. A teraz nie mogą odzyskać należnych wypłat.
– Firma jest mi winna 6 tys. zł – wylicza Mirosław W. – A syndyk masy upadłościowej Exkolu wykręca się, mimo że sprzedał już część majątku upadłej firmy: wagony mieszkalne, rusztowania, kontenery, betoniarki... Gdzie są pieniądze?
– Sam nie wziąłem jeszcze ani gorsza – twierdzi syndyk Marian Błaszczyk. – Pieniędzy nie ma. W tej chwili po 100 – 150 zł mógłbym im wypłacić. A to za mało. Czekam, m. in. na pieniądze, które są w depozycie sądowym.
Syndyk zaciągnął już pożyczkę z funduszu gwarancji świadczeń pracowniczych. Blisko 300 tys. zł. Pieniądze dostali na razie ci, którzy byli zatrudnieni w momencie, gdy firma upadła.
– Obiecuję, że zgodnie z prawem, w pierwszej kolejności, zostaną spłaceni wszyscy pracownicy – mówi Błaszczyk. – Kiedy? Zwykle na pieniądze z upadłości czeka się rok, półtora.
Pracownicy czekają już ponad rok.
Aleksandra Typiak,
Dariusz Jędryszka
Afera bombowa
Zakończone właśnie śledztwo w sprawie Exkolu nabrało tempa po tym, jak ktoś zaczął podkładać bomby, żeby nastraszyć Piotra B. i Jana B. Najpierw ładunek wybuchł w warszawskiej siedzibie Kolmeksu. Zaraz potem doszło też do eksplozji w Radzicu Nowym w powiecie łęczyńskim, na posesji należącej do rodziców Piotra B. W sprawie wybuchów prokuratura prowadzi odrębne śledztwo. A sprawą sprzedaży długów zajmie się teraz sąd.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!