niedziela, 20 sierpnia 2017 r.

Lublin

Radioaktywny kobalt z odlewni Ursus. Będzie śledztwo ABW?

Dodano: 9 grudnia 2010, 19:48

W czwartek ustalono, że w jedynym w kraju Zakładzie Unieszkodliwiania Odpadów Promieniotwórczych nie ma kobaltu z byłej Odlewni "Ursus” w Lublinie. Co się z nim stało? Państwowa Agencja Atomistyki też tego nie wie.

O zaginięciu siedmiu ołowianych pojemników typu PRJ-20, zawierających promieniotwórczy izotop kobaltu, informowaliśmy w środę. W specjalnym komunikacie podała to PAA.

Pojemniki były na terenie byłej Odlewni "Ursus” jeszcze w 2005 roku. – Przeprowadzona wówczas kontrola nie wykazała żadnych braków – mówi Andrzej Kowalczyk z PAA.

Co innego stwierdzili kontrolerzy na początku listopada. Po pojemnikach z izotopem zaginął ślad. A to, gdzie trafiają takie materiały, powinno być odnotowane w dokumentach, które potem trafiają do PAA. – Pojemników nie było na miejscu i nie ma też żadnego śladu w dokumentach co się z nimi stało – dodaje Kowalczyk.

W czwartek eksperci Agencji sprawdzali jeszcze czy o pojemnikach z Ursusa wiedzą w Zakładzie Unieszkodliwiania Odpadów Promieniotwórczych. Okazało się, że takie przedmioty nie trafiły tam z Lublina.

Odlewnia "Ursus” została postawiona w stan likwidacji w 1999 roku. Zarządzający terenem twierdzą, że radioaktywnymi materiałami, które były na jej terenie, zawsze zajmowała się wyspecjalizowana firma. – Były one odbierane i utylizowane, płaciliśmy za to – mówi Tomasz Drozd, likwidator odlewni w latach 2001–2004. – Nie pamiętam, ile tego było, ale zostały po tym dokumenty.

To samo twierdzi Dariusz Warda, syndyk odlewni od 2005 roku. – Zleciłem specjalistycznej firmie szukanie materiałów radioaktywnych – mówi. – To, co zostało znalezione, poddano utylizacji.

Nie udało się jednak wówczas sprawdzić zawartości betonowych zbiorników, które dziś są już w prywatnych rękach. Sprawdzeniem, co się stało z pojemnikami, zajęła się teraz Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego. – Jeśli informacja się potwierdzi, zostanie w tej sprawie wszczęte śledztwo – mówi Paweł Tatarczak z lubelskiej delegatury ABW.
Czytaj więcej o:
Gość
Gość
deuter
(4) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (23 stycznia 2011 o 21:02) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
W czwartek ustalono, że w jedynym w kraju Zakładzie Unieszkodliwiania Odpadów Promieniotwórczych nie ma kobaltu z byłej Odlewni "Ursus” w Lublinie. Co się z nim stało? Państwowa Agencja Atomistyki też tego nie wie.

Najważniejsze, że z polecenia prokuratury łódzkiej, Zakład przechowuje niesłychanie groźne minerały uranu odebrane przez policję kolekcjonerom. A kobalt sześdziesiątkę, to można żreć na śniadanie. Żadna to sensacja.
Rozwiń
Gość
Gość (23 stycznia 2011 o 20:32) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Co tam radioaktywny kobalt... Trzeba brać za tyłki handlarzy uranu, funkcjonujących pod przykrywką kolekcjonerów minerałów, prawda panie Najmądrzejszy Rzeczniku Policji Mariuszu Sokołowski? Jak tam, czy pana dzielni siepacze już zamknęli w więzieniu tego szesnastolatka będącego w posiadaniu dwóch bryłek minerału o znikomej radioaktywności? Powinien już pleśnieć w lochu!
Rozwiń
deuter
deuter (10 grudnia 2010 o 10:32) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
KAŻDE ŹRÓDŁO z kobltem ma masywną osłonę z ołowiu....złomiarze znają cenę ołowiu...
Rozwiń
aaa
aaa (9 grudnia 2010 o 21:18) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
jak kobalt był utylizowany jeżeli jedyny Zakład Unieszkodliwiania Odpadów Promieniotwórczych nic o tym nie wie.
Czyli ktoś tu kłamie!
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (4)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!