niedziela, 20 sierpnia 2017 r.

Lublin

Radiowy Oscar trafił do Lublina

Dodano: 28 września 2009, 20:49
Autor: .(DRS)

Dorota Hałasa, tokijska korespondentka Polskiego Radia oraz Katarzyna Michalak, reportażystka radia Lublin przywiozły wczoraj prestiżową nagrodę Prix Italia uznawaną za radiowy odpowiednik Oscara.

Dostały ją za artystyczny dokument o XIX-wiecznej kompozytorce Tekli Bądarzewskiej-Baranowskiej, której pierwsze utwory w Polsce krytycy od razu nazwali kiczem, a teraz są niezmiernie popularne w... Japonii.

Audycja nie jest typowym reportażem, są w nim elementy aktorskiego słuchowiska.

Słuchowisko zostało nagrodzone w kategorii reportaży o muzyce. – Od lat stajemy w szranki w kategorii reportaż, a to była nowa kategoria – mówi Katarzyna Michalak, która jako jedyna w Polsce dziennikarka radiowa dwukrotnie została uhonorowana Prix Italia.
Czytaj więcej o:
Artur Ha
luzak
(2) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Artur Ha
Artur Ha (29 września 2009 o 14:16) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[color="#008000"]SERDECZNE GRATULACJE Z ZIELONEJ WYSPY![/color]: Tobie, koleżance i Arturowi Giordano - Artur Ha.

PS. w kontekście wpisu Luzaka... Podobnie rzec by można o casusie Artura Giordano, zwalczanego latami przez zawistnych i niedouczonych radiowych realizatorów, wyspecjalizowanych w ostracyzmie i gnojeniu ludzi zdolnych, z głowami pełnymi pomysłów i wszystkich tych, którzy mogliby okazać się zagrożeniem dla bezmiaru ich własnej pychy i wszystkiego, co ich przerasta. Artura, który będąc zdolniejszym od całej ekipy z R2 razem wziętej, tyle razy starał się o radiowy etat i za każdym razem odchodził z kwitkiem.
Aby się przekonać, że to, o czym mówię, nie jest cierpkim żartem, lecz raczej dadaistycznym cyrkiem, wystarczy spróbować pociągnąć rozmowę z 'zawodowcami' nieco głębiej. Cóż się okaże? Że expander kojarzy się im z ciężarkami do ćwiczeń, kompresor z pompowaniem kół a wtyczki zwane plug-in-ami Bóg raczy wiedzieć, z czym. Że potrafią dużo gadać o goniometrach, sinusoidach, poziomach, przeciwfazach i panoramie nagrań, nie zdając sobie sprawy, że niewiele ma to wspólnego z rzetelną realizacją dźwięku. Ze sztuką.
Jeszcze większe problemy zaczną się wówczas, kiedy trzeba będzie sięgnąć głębiej, porównać, skorzystać z filogenetycznej wiedzy, odnieść do czegoś konkretnego, przeżytego, co mieszkało by w nich, a wynikało z pasji i miłości, a nie z rutyny. A ponieważ w/w cech wyraźnie radiowym tzw. realizatorom zawsze brakowało, jak również namiętności, wizji i doświadczenia innego niż przesuwanie kilku suwaków, nie tworzą rzeczy, które odbiegałyby od oklepanej przeciętności. No bo... jak tworzyć wartościowe i piękne rzeczy, skoro nie wiedzą, do czego służą korektory parametryczne i graficzne, że o braku umiejętności korzystania z coraz bardziej przyjaznej elektroniki i peryferyjnych dodatków, nie wspomnę.
Artur, pełen podziw i szacun! Gdyby tylko sytuacja w mediach (i RL) była zdrowa, a o awansie decydowało by to, kim się jest i co się potrafi, a nie układy, koterie i ‘dojścia’, kto pod kogo się podwiesił i komu przysłużył, prędko byś przyćmił ten stetryczały PRL-owski skansen 'fachowców'. Tak trzymaj! Cześć.
Rozwiń
luzak
luzak (28 września 2009 o 22:36) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
A jeszcze 3 lata temu Deckie mówił: po co nam reportaż, po co nam ta głupia Michalak... o czasy...
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (2)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!