środa, 18 października 2017 r.

Lublin

Radna dociska: W jaki sposób chipsy zakupione poza stadionem zagrażają bezpieczeństwu?

Dodano: 14 grudnia 2016, 15:23
Autor: Dominik Smaga

Chrupiąca afera z chipsami w roli głównej jednak się nie kończy. Miejska radna znów stawia prezydenta do raportu. Poszło o to, że kibicom wchodzącym na stadion Arena Lublin zabrania się wnoszenia własnych przekąsek. Radna dopytuje, dlaczego.

Artykuł otwarty

Czytaj Dziennik Wschodni bez ograniczeń. Sprawdź naszą ofertę

Artykuł otwarty

– Mam świadomość, że to jest drobna sprawa, a może bardzo drobna, ale życie składa się właśnie z takich małych spraw – tak radna Helena Pietraszkiewicz kończy swe pismo, w którym żąda ponownych wyjaśnień w sprawie wydarzeń sprzed towarzyskiego meczu młodzieżowych reprezentacji Polski i Węgier. Wtedy to – powołując się na względy bezpieczeństwa – zabraniano dzieciom wnoszenia na stadion paczek z chipsami i to takimi samymi jak te dostępne na terenie obiektu. Nietknięte opakowania lądować miały w koszu, co – jak ocenia radna – było niewychowawcze.

– Obsługa ma obowiązek egzekwować wewnętrzny regulamin – mówi Krzysztof Komorski, zastępca prezydenta Lublina. I podkreśla, że chipsy można oddać do depozytu. Radna twierdzi, że dzieciom tego nie proponowano. I choć mecz odbył się we wrześniu, to do dziś cała sprawa nie daje jej spokoju.

Radna już raz żądała wyjaśnień i dostała od prezydenta odpowiedź, że takie są wymogi UEFA. Teraz pyta o przepis, który pozwala zarządcy stadionu zakazywać wnoszenia chipsów. – Proszę o konkretne wskazanie stosownego aktu normatywnego oraz gdzie i kiedy te przepisy były opublikowane, by mogły obowiązywać na terenie Polski – pisze Pietraszkiewicz do prezydenta.

Zarządca stadionu już odpowiada, że nie pokaże przepisów UEFA. – Mają charakter dokumentów wewnętrznych i choćby ze względu na tematykę nie są przeznaczone do upubliczniania – odpowiada Miłosz Bednarczyk, rzecznik Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji. – Powszechnie dostępne są za to przepisy obowiązujące w Polsce.

Tu MOSiR powołuje się na „Regulamin w zakresie bezpieczeństwa podczas rozgrywek organizowanych przez PZPN”. I wskazuje przepis mówiący, że organizator meczu musi przed spotkaniem przeprowadzić kontrolę „w celu niewpuszczenia nieuprawnionych osób i niedopuszczenia do wniesienia zakazanych przedmiotów i substancji”.

Jakie przedmioty są zakazane? Tego przepis nie precyzuje. – Uszczegółowienie tego zapisu jest pozostawione zarządcom poszczególnych stadionów i organizatorom poszczególnych imprez. W związku z tym powszechnie stosowany jest zapis mówiący, że „Zabrania się wnoszenia na stadion pojemników na płyny lub produkty, w tym produkty spożywcze” – stwierdza rzecznik MOSiR. I dodaje, że jest tak na wielu stadionach, choćby na ligowych meczach warszawskiej Legii.

Ale radna w swym piśmie do prezydenta zwraca uwagę na jeszcze jedną rzecz: – W jaki sposób chipsy zakupione poza terenem stadionu zagrażają bezpieczeństwu osób na nim zebranych, a kupione na stadionie są bezpieczne? – docieka Pietraszkiewicz.

Na to również MOSiR ma odpowiedź: – Operator gastronomiczny Areny Lublin również jest poddawany wnikliwej kontroli w zakresie bezpieczeństwa. To daje pewność, że produkty sprzedawane w czasie imprez na Arenie są rzeczywiście tylko produktami spożywczymi i nie stanowią żadnego zagrożenia. W przypadku produktów, które mogłyby zostać wniesione na stadion przez widzów, takiej pewności nie ma – twierdzi Bednarczyk.

Dodajmy, że na stadion teoretycznie nie wolno wnosić również parasoli, czy plecaków. A z własną żywnością nie wolno wchodzić np. do kin.

Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
(15) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (15 grudnia 2016 o 10:15) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
DRoGI ZARZĄDCO : Zarządca stadionu już odpowiada, że nie pokaże przepisów UEFA. – Mają charakter dokumentów wewnętrznych i choćby ze względu na tematykę nie są przeznaczone do upubliczniania – odpowiada Miłosz Bednarczyk, rzecznik Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji --- i tu się myli Ser Zarządca ! Jeżeli przepisy nie są upublicznione - NIE OBOWIĄZUJĄ NA TERENIE POLSKI. Ponadto jakieś tam uchwały czy wytyczne nie są prawem powszechnie obowiązującym w POLSCE.
Rozwiń
Gość
Gość (14 grudnia 2016 o 21:57) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Lecz się głupia babo ! Nie masz się czym zająć ? Łap kury i macaj
Rozwiń
Gość
Gość (14 grudnia 2016 o 19:31) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Do lekarza trzeba die udać prosze pani najlepiej psychiatry czy pani nie ma co robić? Są ważniejsze sprawy a nie chipsy dla dzieci. Widać kto jakie ma priorytety w zyciu
Rozwiń
Gość
Gość (14 grudnia 2016 o 19:07) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
czy szanowna pani radna pójdzie sprzątać na stadionie po wniesieniu chipsów i innego badziewia?
Rozwiń
Gość
Gość (14 grudnia 2016 o 18:32) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
tu nie o bezpieczenstewo chodzi tylko o kase bo na meczach mozna pic piwo do oporu ale kupione na stadionie
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (15)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!