środa, 22 listopada 2017 r.

Lublin

Radni znowu się nie pogodzili

  Edytuj ten wpis
Dodano: 6 stycznia 2004, 19:03

Czy strony chcą wyjaśnić sprawę bez sądu i nie wchodzić w nowy rok z procesem – zapytał wczoraj sędzia Sławomira Janickiego i Helenę Pietraszkiewicz, którzy oskarżają się o zniesławienie. Ale do ugody pomiędzy dwójką byłych przewodniczących Rady Miasta znowu nie doszło.

Sąd Rejonowy w Lublinie, przed którym toczy się proces, próbował też namówić antagonistów na skorzystanie z pomocy mediatora. Jego zadaniem byłoby doprowadzenie do załagodzenia konfliktu.
– Jestem gotów do mediacji o ile druga strona też będzie chciała – deklarował Janicki.
Prawnik Pietraszkiewicz sugerował, że mediacja byłaby możliwa, jeśli Janicki obiecałby, że przeprosi swoją przeciwniczkę. Po krótkiej konsultacji ze swoją klientką mecenas powiedział: – Do mediacji jednak nie przystąpimy.
Byli przewodniczący oskarżają się wzajemnie o zniesławienie. Pierwsza do sądu z prywatnym aktem oskarżenia wystąpiła Helena Pietraszkiewicz, (przewodnicząca RM w latach 1998–2002). Domaga się od Janickiego przeprosin i wpłacenia 5 tys. zł na cel charytatywny. Podczas pierwszej rozprawy nie doszło do ugody, bo Pietraszkiewicz domagała się przeprosin, na co Janicki nie chciał się zgodzić. Pod koniec grudnia ub. roku wniósł do sądu własny akt oskarżenia. Domaga się od Pietraszkiewicz przeprosin i wpłacenia 10 tys. zł na cel charytatywny. Uważa, że to co o nim powiedziała na sesji Rady Miasta i na konferencji prasowej podważa zaufanie do jego osoby.
Pod salą rozpraw prawnik Pietraszkiewicz deklarował, że skoro Janicki wystąpił z aktem oskarżenia, to on prawdopodobnie poszerzy postawione byłemu przewodniczącemu zarzuty. Chodzi o inne sformułowania, których użył wobec swojej poprzedniczki.
– Ja chcę ugody. Ale sprawa nie dotyczy tylko mojej osoby ale też innych radnych poprzedniej kadencji, bo Sławomir Janicki odnosił się do nich w swoich wypowiedziach – mówiła Helena Pietraszkiewicz.
Kolejna rozprawa została wyznaczona dopiero na początek marca. Proces może potrwać nawet kilka lat.

O co chodzi?

Byli przewodniczący lubelskiego samorządu, a obecnie prawicowi radni, poczuli się obrażeni tym co na siebie mówili latem ub. roku. Przypomnijmy, że chodzi o sprawę sejfu, którym oboje dysponowali. Janicki obejmując po Pietraszkiewicz stanowisko otworzył sejf, w którym po swej poprzedniczce znalazł jak publicznie powiedział „trefne dokumenty, które mogły być użyte na szkodę radnych poprzedniej kadencji”. Pietraszkiewicz otwarcie sejfu nazwała włamaniem.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!