niedziela, 19 listopada 2017 r.

Lublin

Ratownicy pogotowia nie zabrali zatrutego alkoholem. Staną przed sądem

  Edytuj ten wpis

Ratownicy z pogotowia ratunkowego w Lublinie nie zabrali do szpitala mężczyzny zatrutego alkoholem. Odpowiedzą za to przed sądem, bo ich "pacjent” napił się glikolu i – zdaniem biegłego –mógł umrzeć.

Śledztwo w tej sprawie prokuratura wszczęła po zawiadomieniu ze szpitala im. Jana Bożego w Lublinie. Mieszkaniec Lublina trafił tam na oddział toksykologii po zatruciu alkoholem niespożywczym. Napił się glikolu – alkoholu używanego w przemyśle.

I choć przeżył, śledztwo zakończyło się postawieniem zarzutu dwóm członkom zespołu ratownictwa medycznego, a prokuratura kończy akt oskarżenia w tej sprawie.

– Są podejrzani o to, że nie udzieli pomocy medycznej oraz odmówili przewiezienia do szpitala mężczyzny, któremu groziło niebezpieczeństwo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu – mówi Dorota Kawa, szefowa Prokuratury Rejonowej w Lublinie.

W nocy z 8 na 9 marca karetka pogotowia bez lekarza przyjechała do mieszkania przy ul. Łęczyńskiej w Lublinie. Pomoc wezwano do mężczyzny, od którego ratownicy wyczuli alkohol.

"Pacjent”, przesłuchiwany później w prokuraturze, niewiele pamiętał z tamtego dnia. Twierdził, że dał znajomemu 10 zł na alkohol. Myślał, że kupił ruski spirytus. Po opróżnieniu butelki położył się spać. Bardzo źle się poczuł. Ocknął się po dwóch dniach w szpitalu.

Członkowie jego rodziny twierdzą, że ratownicy medyczni z karetki odmówili zabrania zatrutego mężczyzny do szpitala. Dali mu do podpisania oświadczenie, że się nie zgadza na hospitalizację. Potem odjechali.

Stan mężczyzny był na tyle niepokojący, że rodzina znowu zadzwoniła po pogotowie. Tym razem przyjechał lekarz. Zdecydował o zabraniu nieprzytomnego już człowieka do szpitala. Na oddziale toksykologii pacjent doszedł do siebie.

Postępowanie ratowników ocenił biegły z dziedziny ratownictwa medycznego. Podkreślił, że nieprzewiezienie na toksykologię osób, które spożyły alkohol niewiadomego pochodzenia, to częsty błąd popełniany przez ratowników w całym kraju. Według niego również ratownicy z Lublina nie zachowali się jak należy: nie zdiagnozowali prawidłowo stanu zdrowia mężczyzny, odmówili przewiezienia na oddział toksykologii, czym narazili pacjenta na utratę życia. Jednocześnie biegły dostrzegł kilka faktów przemawiających na ich korzyść, m.in. to, że nikt im nie powiedział, że mężczyzna pił alkohol z niewiadomego źródła.

Ratownicy nie przyznają się do winy. Jeden z nich tłumaczy, że mężczyzna, do którego przyjechali, był przytomny i odmówił przewiezienia do szpitala. Ratownikom grozi do trzech lat więzienia.
Wojewódzkie Pogotowie Ratunkowe SP ZOZ w Lublinie otrzymuje na dobę nawet po kilkanaście wezwań do nietrzeźwych.

– Sam stan związany ze spożyciem alkoholu nie wymaga interwencji – mówi Zdzisław Kulesza, dyrektor pogotowia. –Nietrzeźwego pacjenta zabiera się na oddział toksykologii, jeśli są podejrzenia, że spożył alkohol niespożywczy lub gdy z innych przyczyn wymaga tego jego stan.

Popularna trucizna

Tylko w pierwszym półroczu tego roku na toksykologię przy ul. Biernackiego w Lublinie trafiło 15 pacjentów po wypiciu alkoholu niespożywczego, głównie glikolu.

Tymczasem, nawet niewielka dawka takiej substancji może być śmiertelna. – Około 50 mililitrów powoduje zgon – mówi dr Marek Niewiedzioł z Regionalnego Ośrodka Toksykologii Klinicznej w Lublinie.
Alkohol spożywczy może jednak pomóc uratować pacjenta. – Działa jako odtrutka i spowalnia działanie glikolu. Wtedy można zastosować inne metody terapii, ratujące życie – tłumaczy Niewiedzioł. (izi)
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
pc155
pc155
"K..wy medyki"
(22) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

pc155
pc155 (28 października 2011 o 20:58) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Czy "powołanie" oznacza zabranie pacjenta z domu wbrew jego woli i po zanegowaniu stanu zagrożenia życia odesłanie na Izbę Wytrzeźwień
Rozwiń
pc155
pc155 (28 października 2011 o 20:55) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Czy "powołanie" oznacza zabranie pacjenta z domu wbrew jego woli i po zanegowaniu stanu zagrożenia życia odesłanie na Izbę Wytrzeźwień.
Rozwiń
"K..wy medyki"
"K..wy medyki" (24 października 2011 o 07:11) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='do K..w' timestamp='1319398717' post='550698']
to poco ten zawód wybrany?,
[/quote]

Co ty wiesz o powołaniu???
Wyjaśniając: nie jestem z wykształcenia ratownikiem, ani nie wykonuję tego zawodu.
Pracuję z tymi ludźmi i szanuję ich robotę.

Ripostując:
Idąc do szkoły medycznej nikt mnie nie pyta o powołanie ;-))) Są wolne miejsca, to przyjmują.
Na innych uczelniach jest trudniej, bo wszyscy wspaniali ludzie, filantropi z POWOŁANIEM idą na prawo, ekonomię, marketing, politologię itd.
Ich powołaniem jest zapewne przekładanie papierków za grubą kasę, albo kombinowanie, jak tu kogoś naciąć w interesach lub zabłysnąć przebiegłością w sądzie, unikając odpowiedzialności za swoje niecne poczynania.
Ich wspaniały charakter każe im nieustannie pochylać się na ulicy, nad każdym leżącym pijakiem, aby spełnić swój moralny obowiązek, sprawdzić stan jego zdrowia i wezwać fachową pomoc.

A poważnie:
Ludzie zatrudniali się w szpitalu, a ten chory system spowodował, że faktycznie pracują na izbie wytrzeźwień.
Ich zakłady pracy idą w długi, nie płacą terminowo i tak marnych poborów, bo nikt nie chce finansować leczenia nieubezpieczonych pijaczków z meldunkiem.
A ile ty jesteś gotowa dać ze swojego portfela na taki "szczytny" cel odmawiając swoim dzieciom różnych potrzebnych im rzeczy???
I co ty na to, specjalistko od powołań???
Rozwiń
"K..wy medyki"
"K..wy medyki" (24 października 2011 o 06:56) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='do K..w' timestamp='1319398717' post='550698']
to poco ten zawód wybrany?,
[/quote]

Co ty wiesz o powołaniu???
Wyjaśniając: nie jestem z wykształcenia ratownikiem, ani nie wykonuję tego zawodu.
Pracuję z tymi ludźmi i szanuję ich robotę.

Idąc do szkoły medycznej nikt mnie nie pytał o powołanie ;-)))
Były wolne miejsca, to mnie przyjęli.
Ripostując:
Na innych uczelniach było trudniej, bo wszyscy wspaniali ludzie, filantropi z POWOŁANIEM poszli na prawo, ekonomię, marketing, politologię itd. Dziś w swojej wspaniałej dobroduszności przekładają papierki za grubą kasę, albo kombinują jak tu kogoś naciąć w interesach lub zabłysnąć przebiegłością w sądzie.

Zatrudniałem się w szpitalu, a ten chory system spowodował, że faktycznie pracuję na izbie wytrzeźwień.
I co ty na to, specjalistko od powołań???
Rozwiń
a czy to ważne
a czy to ważne (23 października 2011 o 21:44) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
pomodlę się za was ratowników,o powołania
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (22)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!