piątek, 18 sierpnia 2017 r.

Lublin

Remont torów Lublin-Warszawa. Mogą nie zdążyć z objazdem. "Nierealny termin"

Dodano: 6 kwietnia 2016, 13:37
Autor: Dominik Smaga

PKP Intercity w sprawie objazdów pociągów dalekobieżnych, jak chociażby „Bystrzycy”, na razie nabiera wody w usta
PKP Intercity w sprawie objazdów pociągów dalekobieżnych, jak chociażby „Bystrzycy”, na razie nabiera wody w usta

Niecały rok został kolejarzom na przygotowanie objazdu, po którym pojadą pociągi, gdy zamknięta będzie modernizowana linia z Lublina do Warszawy. Ale mogą nie zdążyć na czas. – To nierealny termin – twierdzi jedna z firm, zaskarża wymogi kolei i... wygrywa

Przebudowa linii z Lublina do Warszawy ma sprawić, że przejazd między tymi miastami potrwa półtorej godziny. Większe wrażenie, choć negatywne, mogą robić uciążliwości spowodowane tą przebudową. – Jest plan, by od kwietnia 2017 r. na półtora roku zamknąć linię między Dęblinem a Lublinem i od Dęblina do Pilawy – mówi Zygmunt Grzechulski, dyrektor Zakładu Linii Kolejowych w Lublinie.

Tylko z pozoru jest to odległa data. Już teraz całkowitą przerwę w ruchu trzeba uwzględniać przy planowaniu rozkładów jazdy. Także osobowych pociągów REGIO, których kursowanie zleca samorząd województwa. – Bierzemy pod uwagę wprowadzenie zastępczej komunikacji samochodowej – potwierdza Beata Górka, rzecznik marszałka. Autobusy zajeżdżałyby do tych miejscowości, w których teraz stają pociągi.

Inaczej wyglądać ma ruch dalekobieżny, który zostanie skierowany na objazd. PKP Intercity w tej sprawie nabiera wody w usta. – Więcej na temat kształtu nowego rozkładu będziemy mogli powiedzieć w momencie zakończenia prac nad dokumentem – stwierdza Anna Zakrzewska z biura prasowego spółki.

Wspomniany objazd raczej nie ucieszy pasażerów, bo pociągi miałyby jechać linią nr 30 z Lublina przez Lubartów, Parczew i Łuków. Ale trasa nie jest jeszcze na to gotowa. – Osobiście jestem optymistą, myślę, że przygotujemy ją w tym roku, oddając ją do ruchu pod koniec jesieni – uważa Grzechulski.

Szkopuł w tym, że przetarg na jej przystosowanie, choć ogłoszony był we wrześniu, do dziś nie zakończył się wybraniem wykonawcy. Firma, która zajmie się „trzydziestką”, może być znana w maju lub później. A to nie koniec problemów. Wiarę w to, że objazd będzie gotowy do jesieni podkopuje wyrok, który przedwczoraj wydała Krajowa Izba Odwoławcza.

Izba zajmowała się skargą firmy Budimex zainteresowanej kontraktem na przygotowanie objazdu. Jej zdaniem stawiany przez kolej wymóg, by prace trwały nie więcej niż dziewięć miesięcy, jest nierealny. Kolejarze w tym sporze przegrali. – Izba nakazała określenie maksymalnego terminu jako 14 miesięcy – mówi Justyna Tomkowska, rzecznik KIO. A to sprawia, że kolejarze nie będą mogli wymóc na robotnikach, by objazd przygotowali przed 4 kwietnia 2017 r., czyli planowaną datą zamknięcia części warszawskiego szlaku.

Nie tylko pasażerom uprzykrzy życie przebudowa linii, bo wożone są nią także towary. Kopalnia z Bogdanki wysyła węgiel do elektrowni w Połańcu. – Jesteśmy w stałym kontakcie z zarządem Bogdanki, przymierzamy się do tras objazdowych, także przez Zwierzyniec i Stalową Wolę, a to trasa krótsza od obecnej – twierdzi Grzechulski. Komentarza ze strony kopalni na razie nie ma.

Do Warszawy w półtorej godziny dojedziemy w 2020 roku, ale po drodze czekają nas spore utrudnienia w ruchu

Czytaj więcej o: Lublin pociąg kolej
dee3
ef444
Gość
(16) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

dee3
dee3 (8 kwietnia 2016 o 21:01) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Ciekawe co z dostawami węgla do Zakładów Azotowych w Puławach?

Furmanką i kóniem.

Rozwiń
ef444
ef444 (8 kwietnia 2016 o 21:00) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Toż on jest omnipotentny i rządzi każdą dzidziną gospodarki a jego inicjatywy gospodarcze Kozi Gród odczuwa na własnej skórze

A odczuwa i to dobrze. Popatrz przez pryzmat nie mieszkańca Lublina, popytaj przyjezdnych lub tych którzy nie byli od 10-15  lat.

Sprawdź to koniecznie bo błądzisz.

Rozwiń
Gość
Gość (8 kwietnia 2016 o 17:11) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
ARON BUS i wszystko jasne ;D
Rozwiń
Zainteresowany
Zainteresowany (8 kwietnia 2016 o 13:47) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Czytając artykuł krew w żyłach mi się zagotowała. Nie na dziennikarzy, tylko na szanowną firmę "B" oraz absurdy naszego prawa, m.in. w sprawie rozstrzygania przetargów.

Jestem pracownikiem z wykształceniem kolejowym i długoletnim stażem w PKP, zatem co nieco mogę powiedzieć na ten temat. Żeby nie być gołosłownym i posądzanym o informacje wyssane z palca przytoczę kilka faktów.

Przedmiotem przetargu jest modernizacja linii na odcinku Parczew - Łuków, czyli ok. 53km, z czego w ubiegłym roku PKP PLK wymieniło tor na odcinku Parczew - Bezwola, tj. ok 20km. Pozostało jedynie na tym fragmencie jego wyprofilowanie i wykończenie. Zatem faktycznie zostało nieco ponad 30km toru do wymiany. Oczywiście dochodzi jeszcze automatyka, a zatem wkopanie kabli i światłowodów równolegle do toru i dodatkowe tory na stacjach. Ponadto na całej długości linii tzn. Łuków - Lublin Północny zostały wymienione wszystkie mosty, które tego wymagały. Pytanie brzmi. Skąd wziął się przedstawiony przez firmę "B" minimalny termin 14 miesięcy, skoro linia budowana od podstaw praktycznie ręcznie pod koniec XIXw. jako dwutorowa, łącznie z nasypami, przekopami, mostami itp. ukończona została w ciągu 2 lat? W dobie techniki takie prace trwają o wiele krócej.

PKP miała własne zaplecze i sprzęt przeznaczony do utrzymania infrastruktury, a przede wszystkim torów. Po restrukturyzacji PKP większość tego sprzętu została roztrwoniona lub zlikwidowana. Pozostały tylko nieliczne maszyny i urządzenia. Za pomocą tego sprzętu można w ciągu doby wymienić kilka kilometrów toru. Z prostego rachunku wynika, że gdyby robić to codziennie po 1km, z pominięciem dni świątecznych, to całość pozostałą do wymiany (ok.30km) można wykonać w ciągu półtora miesiąca. Zapewniam, że tymi maszynami można zrobić o wiele dłuższe odcinki w ciągu doby. Podałem tylko minimum. Nasuwa się pytanie, dlaczego firmy przystępujące do przetargu potrzebują aż tak długiego czasu na realizację inwestycji...?

A teraz o odwołaniu. Niektóre firmy przystępujące do przetargów zachowują się jak dziecko w piaskownicy, któremu zabrano grabki. Co powiedzielibyście, gdyby wam przyszło robić coś na własnym podwórku? Zapewne postawilibyście określone warunki: to i to, w takim, a takim terminie i za określone pieniądze. Kilka osób spełnia kryteria, a jedna czy dwie z nich narzucają swoje warunki twierdząc, że inaczej się nie da. Osobiście nie brałbym takiego podmiotu pod uwagę.

To na tyle. Osąd pozostawiam czytającym.

W pewnym sensie masz rację, bo termin 14 miesięcy to dość długi okres na wykonanie tego odcinka. Problem polega na tym, że Zamawiający kiepsko przygotował dokumentację. Od wewnątrz wygląda to w ten sposób, że dostajesz dokumentacje odcinka o którego istnieniu nie masz pojęcia. W dokumentacji dowiadujesz się że większość z tego co jest w niej zawarte, opisane zostało kilka lub kilkanaście lat temu. Dla Zamawiającego jest to proste - masz wymienić i przygotować tory od KM X do KM Y. I myślę, że nie byłoby problemu, gdyby dokumentacja została taka jak na początku po ogłoszeniu przetargu. Odwołania firmy "B" wpłynęły po aktualizacji dokumentacji. Okazało się że zmiany po aktualizacji SIWZ i PFU są na tyle znaczące, że praktycznie zakres robót i ryzyko robót zmienia się o 180stopni, nie mówiąc o zasadach uczciwej konkurencji itd. Nie dziwie się że firmy wymagają dłuższego czasu wykonania robót, gdy np Zamawiający ma dostarczać część materiałów przez firmę zewnętrzną, co nie jest normalne przy zamówieniach publicznych.

Rozwiń
gość23
gość23 (7 kwietnia 2016 o 09:47) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Czytając artykuł krew w żyłach mi się zagotowała. Nie na dziennikarzy, tylko na szanowną firmę "B" oraz absurdy naszego prawa, m.in. w sprawie rozstrzygania przetargów.

Jestem pracownikiem z wykształceniem kolejowym i długoletnim stażem w PKP, zatem co nieco mogę powiedzieć na ten temat. Żeby nie być gołosłownym i posądzanym o informacje wyssane z palca przytoczę kilka faktów.

Przedmiotem przetargu jest modernizacja linii na odcinku Parczew - Łuków, czyli ok. 53km, z czego w ubiegłym roku PKP PLK wymieniło tor na odcinku Parczew - Bezwola, tj. ok 20km. Pozostało jedynie na tym fragmencie jego wyprofilowanie i wykończenie. Zatem faktycznie zostało nieco ponad 30km toru do wymiany. Oczywiście dochodzi jeszcze automatyka, a zatem wkopanie kabli i światłowodów równolegle do toru i dodatkowe tory na stacjach. Ponadto na całej długości linii tzn. Łuków - Lublin Północny zostały wymienione wszystkie mosty, które tego wymagały. Pytanie brzmi. Skąd wziął się przedstawiony przez firmę "B" minimalny termin 14 miesięcy, skoro linia budowana od podstaw praktycznie ręcznie pod koniec XIXw. jako dwutorowa, łącznie z nasypami, przekopami, mostami itp. ukończona została w ciągu 2 lat? W dobie techniki takie prace trwają o wiele krócej.

PKP miała własne zaplecze i sprzęt przeznaczony do utrzymania infrastruktury, a przede wszystkim torów. Po restrukturyzacji PKP większość tego sprzętu została roztrwoniona lub zlikwidowana. Pozostały tylko nieliczne maszyny i urządzenia. Za pomocą tego sprzętu można w ciągu doby wymienić kilka kilometrów toru. Z prostego rachunku wynika, że gdyby robić to codziennie po 1km, z pominięciem dni świątecznych, to całość pozostałą do wymiany (ok.30km) można wykonać w ciągu półtora miesiąca. Zapewniam, że tymi maszynami można zrobić o wiele dłuższe odcinki w ciągu doby. Podałem tylko minimum. Nasuwa się pytanie, dlaczego firmy przystępujące do przetargu potrzebują aż tak długiego czasu na realizację inwestycji...?

A teraz o odwołaniu. Niektóre firmy przystępujące do przetargów zachowują się jak dziecko w piaskownicy, któremu zabrano grabki. Co powiedzielibyście, gdyby wam przyszło robić coś na własnym podwórku? Zapewne postawilibyście określone warunki: to i to, w takim, a takim terminie i za określone pieniądze. Kilka osób spełnia kryteria, a jedna czy dwie z nich narzucają swoje warunki twierdząc, że inaczej się nie da. Osobiście nie brałbym takiego podmiotu pod uwagę.

To na tyle. Osąd pozostawiam czytającym.

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (16)

Pozostałe informacje

18-20 sierpnia
komentarze (0)0
polubienia (1)1
17-08-2017

18-20 sierpnia

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!