poniedziałek, 23 października 2017 r.

Lublin

Resztki po Reście

  Edytuj ten wpis
Dodano: 21 marca 2006, 11:06

Kiedyś jeden z największych producentów segregatorów. Dziś bankrut z 7 milionami długów, który zostawił na lodzie kilkuset wierzycieli.
Problemy Resty z Garbowa zaczęły się na początku 2000 roku. – Zmieniły się przepisy dotyczące zakładów pracy chronionej, musieliśmy zacząć płacić podatki – tłumaczy Zbigniew Czmuda, były prezes firmy.

W 2002 roku długi przekroczyły 5 mln zł. W postępowaniu układowym wierzyciele zgodzili się na umorzenie 40 proc. swoich wierzytelności i spłatę reszty w ciągu 3 lat. W 2004 roku Czmuda zaczął spłacać długi, ale już w marcu 2005 roku sprzedał część akcji spółki. Nie chce powiedzieć za ile i komu.
Z naszych ustaleń wynika, że nowym akcjonariuszem Resty został przedsiębiorca z Piotrkowa Trybunalskiego – zmienił nazwę spółki na Draw SA i przeniósł siedzibę do Piotrkowa. Błyskawicznie sprzedał też znaczącą część majątku firmie z Białegostoku, która pod nazwą Resta sp. z o.o. zaczęła produkcję segregatorów w Garbowie.
– Nie mamy nic wspólnego z tamtą Restą, poza tym, że uzyskałem zgodę na używanie marki – tłumaczy Paweł Jaworski, prezes Resty sp. z o.o.
Tymczasem wierzyciele stracili nadzieję na odzyskanie pieniędzy. – Skoro Draw pozbył się majątku, to jak nas miał spłacać? – pyta jeden z lubelskich kontrahentów Resty.
Piotr Margasiński, prezes i kolejny akcjonariusz Drawu zapewnia, że pieniądze ze sprzedaży majątku poszły na spłatę długów i bieżącą działalność. A ostateczną katastrofę kładzie na karb wypadku, który wyłączył go z pracy na kilka miesięcy. Zabrano leasingowane maszyny, zablokowano konta firmy. Układ o spłacie długów uchylono, a Margasiński złożył do sądu wniosek o ogłoszenie upadłości.
Ale upadłość stoi pod znakiem zapytania. Majątek Drawu, czyli dawnej Resty, warty jest dziś... 35 tys. zł. A długi przekraczają 7 mln zł. Tadeusz Fita, nadzorca sądowy, zapowiada, że będzie wnosił o oddalenie wniosku o upadłość ze względu na brak środków na jej przeprowadzenie. W piśmie do sądu podkreśla, że działania władz spółki wskazują na podejrzenie popełnienia przestępstwa (działanie na szkodę wierzycieli) i należy rozważyć przekazanie sprawy do prokuratury.
Margasiński tłumaczy, że sytuacja go przerosła. – Chciałem trochę zarobić, postawić to wszystko na nogi. Jestem uczciwym człowiekiem.
W znacznie lepszej formie jest Czmuda, były kanclerz lubelskiej loży Business Centre Club: – To nie moje długi. Teraz mieszkam w Warszawie i handluję odkurzaczami.

Przypadki resty

Resta trafiła na pierwsze strony gazet w grudniu 2002 r. W ładunku segregatorów jadących do Anglii celnicy odkryli 200 kg heroiny. Był to największy od 10 lat przemyt w Polsce i jeden z największych na świecie. Zbigniew Czmuda twierdził, że narkotyki zostały podłożone. Nie przedstawiono mu żadnych zarzutów.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!