piątek, 15 grudnia 2017 r.

Lublin

Robotnicy zacierają ślady (wideo)

  Edytuj ten wpis
Dodano: 22 lutego 2008, 20:29
Autor: Dominik Smaga

Wczoraj od rana robotnicy wydłubywali z ziemi pnie po wyciętych bez pozwolenia drzewach. Chcieli zdążyć przed wizją lokalną,

którą ma przeprowadzić Urząd Miasta.

Dzika wycinka na prywatnej posesji przy ul. Szewskiej zaczęła się ponad tydzień temu. Trwała kilka dni. O sprawie pisaliśmy w zeszłym tygodniu, bo siekierezadę przerwała wizyta inspektorów ochrony środowiska zaalarmowanych przez jednego z mieszkańców. Urzędnicy zaczęli szukać w dokumentach pozwolenia na wycinkę.

A jako że jest to ścisłe centrum miasta, zgodę mógł wydać tylko wojewódzki konserwator zabytków.

- Pytaliśmy konserwatora i dowiedzieliśmy się, że takiego pozwolenia nie wydał - mówi Józef Piotr Wrona z Wydziału Ochrony Środowiska w Urzędzie Miasta. Magistrat znalazł właściciela posesji i wezwał na wizję lokalną. Gdyby wizja odbyła się bez jego udziału, mógłby on zaskarżyć decyzje urzędników do Samorządowego Kolegium Odwoławczego i sprawę by wygrał.

Wizja miała się odbyć wczoraj. Rano na posesji pojawili się robotnicy, którzy wydłubywali z ziemi pnie po ściętych drzewach. - My tylko krzaki wycinamy. A to? Może to dziki ryły - tłumaczyli pokrętnie skąd wzięły się doły na działce.

- Właściciel nieruchomości nie stawił się na wizję lokalną - informuje Piotr Branica z Komendy Miejskiej Policji. Funkcjonariusze asystowali wczoraj inspektorom ochrony środowiska, którzy przyjechali na Szewską, gdy tylko dowiedzieli się, że robotnicy zacierają ślady.

Urzędnicy oglądali działkę metr po metrze i opisywali każdy napotkany pień. - Musimy je obmierzyć i sprawdzić gatunek. Chcemy uniknąć sytuacji, że nie będziemy mogli tego ustalić, bo nie będzie tu żadnych śladów - informuje Marcin Cebula z działu zieleni w Urzędzie Miasta. Mierzenie pni zajęło urzędnikom dwie godziny.

- Teraz właściciel może sobie nawet pługiem jeździć po posesji, bo wszystko mamy opisane i sfotografowane - mówi Wrona. - A prawo jest takie, że to właściciel będzie nam musiał teraz udowodnić, że drzewa miały inny obwód niż ten, który my udokumentowaliśmy.

Wiek drzew będzie istotny przy naliczaniu kary za nielegalną wycinkę. Wysokość kary zależy od tego, jakiego gatunku drzewo ścięto i jak było stare. W sumie właściciel może zapłacić nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych. Bez pozwolenia można usuwać tylko drzewa owocowe oraz te, które mają mniej niż 5 lat.

Właściciel nieruchomości dostanie kolejne wezwanie. - Jeśli się nie zgłosi, zapłaci 50 zł grzywny. Przy kolejnym wezwaniu będzie to 200 zł, a za trzecim razem zostanie przymusowo doprowadzony - dodaje Wrona.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
obserwator
~NEMO~
maryla
(3) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

obserwator
obserwator (23 lutego 2008 o 18:12) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[font="Arial"]Ja rozumiem, że przepisy, że po to jest WOŚ, że inspektor za to bierze pieniądze i porządek musi być! Jest tylko jedno ale ... czynnik ludzki. Mozna odstapić od karania jeśli dobro czynu jest wyższe od wyrządzonej szkody (zła). Spójrzmy na fakty i wtedy oceńmy właściwość postępowania urzędników. Na zaniedbałej działce, porośniętej dziką roślinnością, samosiejkami oraz starymi nasadzeniami drzew owocowych, winorośli itp odbywały sie letnie libacje dla szemranego towarzystwa z całej okolicy, zarośla pełniły rolę [b]szaletu miejskiego, tędy prowadził szlak złodziejski dla amatorów zrabowanych radii samochodowych, łańcuszków, torebek damskich i portfeli oraz teren dla bezdomnych wypalających tu miedziane przewody elektryczne sprzedawane później w pobliskim skupie. Uporządkowanie tej działki powinno przynieść tylko chwałę nowemu właścicielowi. Miasto winno mu jeszcze podziękować za odpowiedzialne zastosowanie się do przepisów prawa miejscowego, mówiące o obowiązku przestrzegania czystości i porządku na posesji. Dzięki temu, kierowcy parkujący na pobliskim parkingu miejskim, będą bardziej ochoczo zostawiać tu swoje auta, gdyż będzie bezpieczniej, i nie bądą ich zostawiać na przeróżnych zakazach w centrum miasta.
Widzę tu same plusy. Dlaczego urzędnicy tego nie widzą ?[/font][size="4"][/size][color="#FF0000"][/color]
Rozwiń
~NEMO~
~NEMO~ (23 lutego 2008 o 16:27) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
PRYWATNA POSESJA -TO MOJA WłASNOśC-TAK BY SIę WYDAWAłO
Rozwiń
maryla
maryla (23 lutego 2008 o 14:21) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
DOBRZE, ze te zniszczone drzewa nie poniszczyly domow, linii elektrycznych, samochodow, czy, wreszcie, nie zabily czlowieka!
W Lublinie "na kolanach" podchodzi sie do WIELU SMIERCIONOSNYCh DRZEW, ktore dwano powinny byc wyciete i powinny zrobic miejsce na nowe, mlodsze i bardzie wytrzymale. NIE PRZYCINA SIE NAWET USCHNIETYCH KONAROW / Sowinskiego, etc/ , ktore czesciowo pospadaly po przedostatnim b. silnym wietrze w styczniu. Prezydent Wailewski powienien podziekowac Bogu, ze nikt dotychczas nie zginal - prezydent bowiem nie zajmuje sie niczym, poza ..kultura- / lubi sie bawic? balowac/, planujac festiwale, studenckie biesiady etc...
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (3)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!