niedziela, 17 grudnia 2017 r.

Lublin

Rowerzysta na kacu nie wybronił sąsiada

  Edytuj ten wpis
Dodano: 27 kwietnia 2007, 13:58

Nie pomogło wezwanie sąsiada, który miał złożyć przełomowe zeznania. Roman Szot, były już zastępca dyrektora WORD w Lublinie, został dziś skazany za jazdę po pijanemu.

Szot dostał półtora roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na cztery lata. Przez cztery lata nie może też prowadzić samochodów.

Szot został przyłapany na jeździe po pijanemu, w piątkowe przedpołudnie 30 marca. Jeden z kierowców zauważył, że jedzie wężykiem VW passatem. Zadzwonił po policję i pojechał na nim. Passat zatrzymał się pod blokiem. Gdy na miejsce przyjechała policja Szot nadal siedział w samochodzie. Miał trzy promile alkoholu.

Na procesie Szot twierdził, że jest niewinny. Bronił się, że trzeźwy podjechał autem pod swój blok. Wysiał, poszedł do sklepu po butelkę wódki, którą opróżnił ją w śmietniku. Tłumaczył, że żona nie pozwala mu pić w domu. Wsiadł do samochodu i wtedy nadjechała policja.

Oskarżony wzywał świadków, którzy widzieli go 30 marca rano. Pracownik stacji benzynowej i właściciel firmy twierdzili, że nie wyczuwali od niego alkoholu. Przełomowe zeznania miał złożyć sąsiad Szota, z tej samej klatki schodowej. Okazał się nim Marek G., urzędnik lubelskiego Urzędu Miasta, który sam miał w przeszłości podobne kłopoty z prawem.

- Byłem "wczorajszy” i jechałem rowerem - przyznał przed sądem. - Zostałem skazany za jazdę po pijanemu. Teraz jestem na wypowiedzeniu i szukam pracy.

Sąsiad Szota twierdził, że widział, jak były dyrektor podjechał samochodem na parking. Potem poszedł w kierunku sklepów i po kilkunastu minutach wrócił do auta. Marek G. nie potrafił jednak powiedzieć kiedy to było. - Może w środę albo w czwartek, mogło też to być w jakiś piątek - zeznawał. - A może widziałem sąsiada w zupełnie inny dzień niż zatrzymała go policja - przyznał w końcu.

Szot domagał się uniewinnienia. Prokurator chciał roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata i czteroletniego zakazu prowadzenia pojazdów. Sąd orzekł częściowo surowszą karę pozbawienia wolności - półtora roku w zawieszeniu na cztery lata.

Szot po wyjściu z sali rozpraw nie umiał jeszcze powiedzieć czy będzie się odwoływał. Kilka dni po wpadce na jeździe po pijanemu został odwołany ze stanowiska zastępcy dyr. WORD.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!