sobota, 3 grudnia 2016 r.

Lublin

Ryba ważniejsza niż życie

Dodano: 20 stycznia 2003, 18:17

Zalew Zemborzycki jest skuty lodem, ale od brzegów widać jak tafla podmaka i staje się coraz cieńsza. Mimo to, wczoraj w południe naliczyliśmy na środku zalewu ok. 40 wędkarzy i kilkunastu spacerowiczów.– Na głupotę nie ma rady –uważa Waldemar Wieprzowski, komendant Straży Miejskiej w Lublinie.

Lód na zalewie może w każdej chwili pęknąć. Pod spodem jest silny nurt, który podmywa taflę – mówi komendant Wieprzowski. – Stale mierzymy grubość tafli. Ma teraz ok. 30 centymetrów grubości. Ale jest ciepło i każdego dnia tafla robi się cieńsza. Mamy tylko nadzieję, że wędkarze się opamiętają i nie będą kusić losu.
– Łowię spod lodu już od 15 lat – mówi Przemysław Czarnecki z Lublina. – Nie boję się ryzyka, lód jest jeszcze gruby. Nie załamie się. Przy brzegu jest cieńszy, ale jak ktoś uważa to nie wpadnie do wody.
Według lubelskich wędkarzy po lodzie można chodzić, gdy ma już 10 centymetrów grubości.
– Chodziłem nawet, gdy miał 3 centymetry. Lód się załamał i wpadłem do wody – opowiada inny z wędkarzy. – Od tamtej pory mam przy sobie zawsze kilkumetrowy sznur i na lód wchodzę z kolegą.
– Ludzie opamiętajcie się – apeluje Stefan Erd z Wodnego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego. – Chodzenie po zalewie to szaleństwo. Każdy powinien zdawać sobie sprawę, że jeśli wpadnie pod lód 200 metrów od brzegu, szanse na uratowanie go są minimalne.
Wczoraj przedstawiciele Straży Miejskiej i WOPR podpisali umowę, na mocy której woprowcy wyposażą samochody strażackie w sprzęt do ratowania tonących.
– Mamy prawo wchodzić na lód, to nam gwarantuje związek wędkarski – dodaje Czarnecki. – Gdyby nam ktoś usiłował tego zabronić, podniósłby się protest w całym kraju. Z wędkarzami władze muszą się liczyć, bo jest nas dwa miliony.
– Nikomu nie możemy zabronić spacerowania po lodzie. W Polsce nie ma takiego prawa. Ci ludzie ryzykują swoje życie przez głupotę – dodaje Wieprzowski.
Wczoraj postanowiliśmy sprawdzić, czy chodzenie po zamarzniętym zalewie jest rzeczywiście bezpieczne. Kilka metrów od brzegu lód zaczął niebezpiecznie trzeszczeć. To był koniec spaceru.
– Na szczęście w tym roku nikt nie utonął z powodu załamania lodu – mówi Ryszard Starko rzecznik prasowy Wojewódzkiej Straży Pożarnej w Lublinie. – Ale rok temu mieliśmy 10 takich przypadków. W większości byli to wędkarze, pozostałe ofiary to dzieci. Apelujemy do wszystkich, by wchodzili na zamarznięte zbiorniki wodne.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO