niedziela, 20 sierpnia 2017 r.

Lublin

Sąd: Czeczen nie działał w grupie terrorystycznej. Prokuratura: "Mamy dowody"

Dodano: 28 września 2015, 21:30

Miał nielegalnie broń i amunicję, ale nie jest terrorystą. Tak orzekł sąd w Lublinie, rozstrzygając sprawę Czeczena oskarżonego o działalność w organizacji terrorystycznej. W sprawie można się spodziewać apelacji

– Trudno oczekiwać, że oskarżony będzie miał przy sobie legitymację członkowską grupy terrorystycznej. Mamy jednak cały szereg dowodów na to, że działał w takiej grupie – kwituje Andrzej Jeżyński z Prokuratury Apelacyjnej w Lublinie, która prowadziła śledztwo w sprawie Artura N.

Mężczyźnie groziło do 10 lat więzienia. Wczoraj Sąd Okręgowy w Lublinie skazał go na 3 lata pozbawienia wolności. To kara za nielegalne posiadanie broni, amunicji, materiałów wybuchowych oraz blisko tysiąca sztuk zapalników. Sąd uznał, że Artur N. działał tu „wspólnie z innymi osobami”.Jednocześnie uniewinnił mężczyznę od zarzutu dotyczącego działalności w grupie terrorystycznej. 

– To zaskakujące, dlatego musimy dokładnie zapoznać się z przesłankami, którymi kierował się sąd – dodaje Jeżyński. – Zwróciliśmy się już z wnioskiem o pisemne uzasadnienie wyroku. Po jego przeanalizowaniu podejmiemy decyzję o ewentualnej apelacji. 

Artur N. to Czeczen z rosyjskim paszportem. Mieszkał w Austrii, gdzie przyznano mu status uchodźcy. Według śledczych, mężczyzna działał w grupie znanej jako „Emirat Kaukaz”. Jej członkowie przyznali się m.in. do zamachu na podmoskiewskie lotnisko, w którym zginęło 37 osób.

Artur N. wpadł w marcu 2012 r. na przejściu granicznym w Dorohusku. Wcześniej próbował przekroczyć granicę ukraińsko-rosyjską. Cały czas był pod lupą policjantów. Oficjalnie zatrzymano go u nas w wyniku wyrywkowej kontroli celnej. Mężczyzna jechał audi na litewskich numerach rejestracyjnych.W samochodzie odnaleziono blisko tysiąc zapalników, które mogły posłużyć do budowy bomb. Zawierały one ok. kilograma materiału wybuchowego. Czeczen przewoził również 340 sztuk amunicji oraz dwa karabiny snajperskie.

– To broń najwyższej klasy. Jeden z tych karabinów to rarytas, rękodzieło – dodaje prokurator Jeżyński. – Takiego ładunku nie przekazuje się przypadkowej osobie.

Śledczy ustalili, że w transport zaangażowana była większa grupa. Przygotowania, łącznie z kupnem samochodu zajęły kilka dni. Według prokuratury Artur N. przewoził broń i materiały wybuchowe z Austrii, przez Polskę i Ukrainę. Towar miał trafić na Kaukaz. Sama broń została kupiona legalnie w Austrii. Artur N. natomiast nielegalnie wszedł w jej posiadanie. Mężczyzna od dnia zatrzymania nie przyznawał się do winy.

Czytaj więcej o: Lublin broń
Gość
Gość
Gość
(3) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (29 września 2015 o 19:16) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
No, w końcu szykujemy się na uchodźców. Muzułmanie to nasi przyjaciele i bracia...
Rozwiń
Gość
Gość (29 września 2015 o 09:10) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Parę dni temu pani Szczuka podawała Czeczenów za pozytywny przykład integracji uchodźców
Rozwiń
Gość
Gość (28 września 2015 o 21:59) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
A jak tam nasz rodzimy Brunobomber , ile jeszcze będzie siedział ?....
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (3)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!