sobota, 22 lipca 2017 r.

Lublin

Sąd się ociągał, a chłopiec cierpiał

Dodano: 9 listopada 2003, 20:52

Wychowawcy twierdzą, że Andrzej dzisiaj jest już innym chłopcem<br />
 (Dorota Awiorko /archiwum)
Wychowawcy twierdzą, że Andrzej dzisiaj jest już innym chłopcem
(Dorota Awiorko /archiwum)

Lubelski Sąd Rejonowy za długo zwlekał z decyzją o umieszczeniu upośledzonego chłopca w placówce opiekuńczej - wynika z raportu, który w tym tygodniu trafi do Ministerstwa Sprawiedliwości. Dotyczy opisywanej przez nas sprawy przetrzymywanego w nieludzkich warunkach 17-letniego Andrzeja
ze Stasina.

Sąd dopiero po pięciu latach nakazał odebrać go rodzinie i umieścić w ośrodku wychowawczym. - Decyzję o umieszczeniu chłopca w tej placówce można było przyśpieszyć o dwa, trzy lata - uważa sędzia Krystyna Sergiej, wizytator do spraw rodzinnych i opiekuńczych Sądu Okręgowego w Lublinie, która dla Ministerstwa Sprawiedliwości oceniała, jak w lubelskim sądzie zajmowano się sprawą.
Według sędzi Sergiej nie można mieć zastrzeżeń do pracy kuratora, który zajmował się Andrzejem. Starał się, żeby chłopiec został umieszczony w placówce opiekuńczej. Chciał to zrobić w porozumieniu z rodziną, ta jednak się nie zgadzała. - Widząc nieskuteczne próby kuratora, można było szybciej wszcząć postępowanie o umieszczenie chłopca w placówce opiekuńczej - stwierdza sędzia Sergiej. - Potem można było je szybciej prowadzić. Materiał był już zgromadzony. A trwało ono aż 11 miesięcy.
Czy sędziemu zajmującemu się sprawą zostanie wytknięta opieszałość? Teresa Czekaj, prezes SO w Lublinie, nie znalazła w piątek czasu na rozmowę z Dziennikiem.
Andrzej od sześciu tygodni jest w ośrodku szkolno-wychowawczym w Załuczu. Nauczył się jeść sztućcami, korzysta samodzielnie z toalety. Próbuje rysować, podpatrując inne dzieci. - Szkoda, że jest tu tak krótko. Byłaby szansa na skuteczniejszą terapię - mówi Jan Wasilewicz, kierownik internatu w Załuczu. - Sąd przyznał rodzinie stałą przepustkę, więc zabierają Andrzeja do siebie. Zawsze jednak pytają, kiedy ma wrócić.
Andrzejem zaopiekowali się także nasi Czytelnicy. Z Finlandii dotarła paczka z ubraniami, a ksiądz z USA przysłał tysiąc dolarów na dalszą rehabilitację.
To, co jeszcze nie uległo zmianie, to sytuacja prawna chłopca. Nadal jego opiekunem prawnym jest upośledzona matka. To niepokoi pracowników ośrodka. - Kiedy skończy osiemnaście lat, rodzina będzie miała prawo, by zabrać go z ośrodka, a wtedy na pewno niczego więcej się nie nauczy - podsumowuje Jan Wasilewicz.

Mieli czas

Już w 1998 roku wydział rodzinny Sądu Rejonowego w Lublinie postanowił ograniczyć władzę rodzicielską nad Andrzejem i oddać go pod dozór kuratora sądowego. Sąd ponownie zajął się jego sprawą dopiero w marcu 2002 roku. Po blisko rocznym postępowaniu zdecydował o przymusowym umieszczeniu chłopca w ośrodku opiekuńczym.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!